Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Archiwum dla Styczeń, 2013

Osobowość lidera czyli „Mistyka przywództwa. Wiodące zachowania w przedsiębiorczości”

Mistyka przywództwa_Wiodące zachowania w przedsiębiorczości

Mistyka przywództwa_Wiodące zachowania w przedsiębiorczości

Irena Gagoś

Przywództwo to temat, który interesuje mnie od bardzo dawna, dlatego chętnie sięgam po książki, które mówią o przywództwie. Kiedy sięgałam po „Mistykę przywództwa. Wiodące zachowania w przedsiębiorczości” Manfreda Ketz de Vries (Studio Emka, 2008, ISBN: 978-83-8860-786-8)  nie sądziłam, że znajdę w niej to, czego od dawna brakowało mi w dyskusjach na temat przywództwa. Manfred Ketz de Vries łączy w „Mistyce przywództwa” zagadnienia przywództwa z pojęciami psychologii klinicznej. Bez ogródek przedstawia mechanizmy obronne i podstawowe zagadnienia osobowości w odniesieniu do funkcjonowania przywódców i pracowników firm i korporacji. Tłumaczy, jak zjawiska zachodzące w psychice człowieka wpływają na jego zachowania i sposób działania w środowisku pracy.

Głównym tematem książki jest odniesienie wspomnianej teorii do roli przywódcy w organizacji. Pokazanie, jak typy osobowości lidera wpływają na kulturę organizacyjną firmy były dla mnie niczym grom z jasnego nieba. Nie spotkałam się dotąd w żadnej ze znanych mi firm, z cieniem świadomych rozważań na temat tego, że można  odnieść teorie przywództwa do teorii osobowości. Nie spotkałam się dotąd także z tak jasnym i kategorycznym pokazaniem, jak duży wpływ ma na firmę osobowość liderów, a szczególnie dyrektorów generalnych. Interesujące były też pomysły autora na metafory opisujące niektóre zjawiska występujące w firmach, np. syndrom małża czy syndrom Fausta. Typy osobowości liderów w organizacji, wpływ anhedonii i aleksytymii na funkcjonowanie pracowników w firmie, percepcja zmiany – każdy z tematów, jest bardzo ważny i interesujący, każdy wymaga refleksji i przemyślenia.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

O co chodzi z tymi celami?

freedigitalphotos.net

freedigitalphotos.net

Irena Gagoś

Po tym, jak przeżyliśmy szczęśliwie kolejne prognozy końca świata i wkroczyliśmy z impetem w 2013 rok, w internecie zaczęły mnożyć się posty i artykuły na temat stawiania celów. Strony www aż huczą od porad, jak poprawnie postawić swoje cele na 2013 rok, jakby życie bez ustalonego celu nie miało sensu. Nie mogę się z tym zgodzić.

Owszem, poprawnie postawione cele pomagają utrzymać motywację w trakcie ich realizacji. Bywają kluczem do spełnienia marzeń czy poprawy jakości życia. Trzeba jednak pamiętać, że życie bez celów wcale nie musi być gorsze, bardziej nudne czy niezadowalające.

Cele pomagają osobom, które potrzebują struktury, by utrzymać motywację. A także tym, którzy poprzez stawianie celów uporządkowują myśli, wprowadzają do swoich działań ład i porządek sprzyjający sprawniejszemu osiąganiu zamierzonych efektów. Cele świetnie sprawdzają się w biznesie, kiedy trzeba osiągnąć wyniki w sprzedaży czy zrealizować na czas projekt. Cele są niezbędne przy budowaniu biznes planów i ich wdrażaniu w życie. W życiu osobistym cele mogą być sposobem na osiąganie większej satysfakcji. Mogą też jednak być przeszkodą, kiedy za bardzo ograniczają spontaniczność albo, gdy stawiamy sobie zbyt wysoko poprzeczkę i założone cele osobiste są nie do zrealizowania przez zwykłego śmiertelnika.

Jakikolwiek nie byłby obszar stawiania celów, warto na początku zadać sobie pytania: Po co chcę postawić cele? Do czego stawianie celów jest mi potrzebne? Czy jest konieczne, bym osiągnął zamierzony efekt? Jeśli stwierdzisz, że stawianie celów jest Ci potrzebne, możesz zaczytywać się w internetowych poradnikach, bądź pędzić do najbliższej księgarni po papierowe wydanie jakiejś pozycji. Możesz jednak podejść do tematu bardziej profesjonalnie i spotkać się z coachem indywidualnym. Zazwyczaj wystarczy jedno czy dwa spotkania, aby przy wsparciu coacha postawić sobie jasne cele i określić plan ich realizacji. Czas, który spędzisz z coachem to dwie do trzech godzin. Jeśli dojdziesz do innych wniosków niż Krzysztof i zdecydujesz się na wsparcie coacha, z pewnością proces określania celów pójdzie Ci sprawniej, zaoszczędzisz wiele czasu i znacznie szybciej wejdziesz w etap realizacji, niż gdybyś samodzielnie próbował uporać się z tym tematem. Chętnie pomogę Ci ja, bądź Dorota – wystarczy, że do nas napiszesz, a z chęcią umówimy się z Tobą na sesję coachingową. Możesz także skorzystać z odpowiednich wyszukiwarek i znaleźć coacha w Twojej miejscowości.

Jakąkolwiek drogę nie wybierzesz – życzę Ci aby życie z celami lub bez było dla Ciebie źródłem szczęścia, spełnienia i satysfakcji!

Czytaj dalej   1 komentarz

Trener biznesu – freelancer, pracownik, czy podwykonawca?

freedigitalphotos.net

freedigitalphotos.net

W tym roku planuję świętować pięciolecie moich pierwszych ocen biznesplanów, a tym samym modeli biznesowych, w odniesieniu do innowacyjnych przedsięwzięć biznesowych. W tym czasie przez moje ręce przeszło ich pewnie ponad dwieście. W ostatnich latach sam stworzyłem już ich około trzydziestu, przy czym opisywane pomysły dotyczyły szerokiego spektrum pomysłów biznesowych. Znacząca większość wykorzystywała zaawansowane technologie informacyjne. Ponieważ bardzo lubię tę pracę postanowiłem podzielić się moimi spostrzeżeniami na temat modeli biznesowych, a precyzyjniej różnych odmian podobnego modelu,  stosowanych w przypadku firm szkoleniowych. Pozwolę sobie na przygotowanie również kilku prostych symulacji, co pozwoli Ci lepiej zrozumieć mój tok rozumowania i w konsekwencji znaleźć odpowiedni przykład dla prowadzonej lub planowanej przez Ciebie działalności gospodarczej. Oczywiście w wielu miejscach toku rozumowania będę stosować uproszczenia ułatwiające mi przedstawienie punktu widzenia, często będę bazować na założeniach, które w Twoim przypadku mogą przyjmować inne wartości czy stany, ale ogólny schemat rozumowania nie będzie daleko odbiegać od rzeczywistości. Moje rozważania, tam gdzie będzie to konieczne, będę wspierał źródłami literaturowymi przy czym staram się zawsze wybierać takie pozycje, które albo dostępne są na polskim rynku albo na licencji otwartej w internecie w miarę możliwości w języku polskim.

Czytaj dalej   1 komentarz

Winien i ma – podstawa modelu biznesowego

freedigitalphotos.net

freedigitalphotos.net

Wczoraj przy hotelowym basenie stałem się mimowolnym obserwatorem dyskusji prowadzonych przez pracowników jakiejś firmy (producent FMCG?) na tematy związane z prowadzonymi u nich zmianami organizacyjnymi. Sądząc z urywków rozmów, które do mnie docierały mogę podejrzewać, iż ich głęboki niepokój związany był z wprowadzanymi zmianami w systemie kryteriów efektywności procesów sprzedażowych w nowym roku. Nie mam zielonego pojęcia czym zajmuje się firma, jakie stanowiska zajmowane były przez osoby uczestniczące w rozmowie ale jedna rzecz nawet przez sekundę nie dawała mi spokoju: nie ważne czym zajmuje się firma, jakie produkty (towary? usługi?) wprowadza na rynek, ale świadomość podstawowego składnika modelu biznesowego czyli rachunek „winien” i „ma” zdawał się zupełnie nie istnieć w ich rozumowaniu. Mogę założyć, iż słyszałem zbyt mało, by móc dobrze zrozumieć wątek, ale chyba aż tak źle z moim słuchem nie było. Odniosłem wrażenie, oby mylne, że w mniemaniu tych pracowników ich organizacja to jakiś moloch, który nie wiadomo po co istnieje na rynku. W okolicach dnia wypłaty, obowiązkiem tej organizacji dokonać przelewu comiesięcznych poborów, ale za co i po co to już nie jest oczywiste. Ktoś, kto jak ja, choć przez miesiąc pracował na własny rachunek to zasypia się i budzi z książką przychodów i rozchodów czy księgą handlową przed oczyma, widzi bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy własną aktywnością,  a przychodem lub stratą i stanowi to dla niego podstawową kotwicę myśli przebiegających po głowie przez cały dzień. Tu otrzymałem model, dla mnie jak z kosmosu i to głębokiego. Nie ważne, co się dzieje z firmą, nie ważne co ja w niej robię, grunt, by wzięta z jakiejś kupki tzw. kasa znalazła się na rachunku. Wprawdzie w ciągu dnia pracy trzeba biegać, użerać się z ludźmi, coś robić, wykonywać jakieś telefony i wysyłać maile, ale konia z rzędem temu, kto wie, po co dany pracownik to robi. Wierzcie mi, wytrzesz oczu, którego doznawałem minuta po  minucie coraz większy, mógł być porównany tylko z wytrzeszczem oczu żabki skaczącej po wodnych liliach. Jedyne pytania, które chodziły mi po głowie to: „o co tym ludziom chodzi? Czym jest dla nich firma? Gdzie etyka zawodowa? Gdzie znak równości pomiędzy dobrem moim, a dobrem wspólnym? Kosmos, po prostu kosmos nas dzielił.

Czytaj dalej   1 komentarz

Fotoradar na ogonie. Trzecie rozwiązanie.

Stephen Covey Trzecie Rozwiazanie

Stephen Covey Trzecie Rozwiazanie

Nie wiem czy jest książka, którą wziąłem w ostatnich tygodniach do ręki, która miała tak silny wpływ na moje postrzeganie wielu spraw jak „Trzecie rozwiązanie” autorstwa, mistrza w zakresie empatycznego postrzegania świata czyli Stephen’a Covey’a (Dom Wydawniczy Rebis sp. z o.o., 2012, ISBN 978-83-7510-680-0). Na pierwszy rzut oka jest to rozwinięcie myśli dotyczących poszukiwań synergicznych rozwiązań wyrażonych w „Siedmiu nawykach skutecznego działania”, ale po głębszym przyjrzeniu się i powrocie do wybranych rozdziałów twierdzę jednak, iż pogłębienie sięga tak daleko, że bliżej mu do samodzielnego bytu niż kontynuacji. Do książki tej jeszcze nie raz pewnie będę wracał odnosząc się do różnych przykładów, ale dziś napiszę parę zdań z dedykacją dla Roberta Rebelianta Szmarowskiego, którego działalność społeczną poznałem dzięki artykułowi w gazeta.pl („Pieprz radary” to znaczy „Narobić obciachu złodziejom”, http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,13150802,_Pieprz_radary__to_znaczy__Narobic_obciachu_zlodziejom_.html#BoxSlotII3img   ). Streszczając  niniejszy tekst ograniczę się do stwierdzenia, iż zgodnie z tezą Roberta społeczeństwo może skutecznie przeciwstawiać się niezrozumiałym działaniom władzy na różnym szczeblu restrykcyjnie stosując się do nieżyciowych przepisów. W tym przypadku pretekstem jest wzbudzająca ostatnio wiele debat sprawa instalacji nowych automatycznych radarów. Zarządzanie przychodami związanymi z ich działaniem zasila gminne kasy i państwową rodząc przy tym przypuszczenie, że nie o bezpieczeństwo na drodze tu chodzi tylko o ratowanie budżetu przez Ministra Finansów. Nie będę ukrywał, iż ta argumentacja trafia do mnie bez zbytnich zastrzeżeń. Schlebiam sobie, iż dodał mnie dziś do grona znajomych na facebooku dzięki czemu mogłem dołączyć się do wydarzenia jakim będzie strajk włoski kierowców. Namawiam każdego z Was do przemyślenia przyłączenia się do akcji i na facebooku i na ulicy.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Gdzie diabeł nie potrafi ocenić pomysłu, tam kobietę pośle.

Marek Jankowski - pułapki small biznesu

Marek Jankowski – pułapki small biznesu

Moja wielka słabość do mikro i małego biznesu często pojawiać się będzie we wpisach przygotowywanych dla tego bloga. Wprawdzie jeszcze nie nic tu nie umieściłem na ten temat, ale doświadczenie, które zdobyłem jako twórca biznesplanów na potrzeby innowacyjnych projektów finansowanych ze środków Unii Europejskiej oraz recenzent takich projektów zostawiła głębokie ślady w mojej pamięci. Dziesiątki artykułów na te tematy umieszczałem w zamkniętym już serwisie internetowym zamkniętej w ubiegłym roku spółki, której byłem udziałowcem i jeśli dobrze poszukasz w archiwach sieci, to pewnie uda Ci się odzyskać kopie. Nie o historii jednak chcę dziś napisać parę zdań, a o pewnym spostrzeżeniu, które ostatnio zrobiłem w sprawie możliwości rozwoju małego biznesu dzięki zaangażowaniu weń kobiet. Wiem, gros mikro firm zakładają faceci licząc na wielki sukces, ale gdyby niekiedy nie tyle zapytali swoich partnerek o to, co one sądzą na ten temat, ale przede wszystkim posłuchali, co mają do powiedzenia to skala porażek mogłaby być zupełnie inna (czy wiesz, że ponad 90% tzw. startupów kończy w stanach działalność w pierwszych 5 latach działalności? Jak wyglądają statystyki w Polsce nie wiem, bo nie mam weryfikowalnych źródeł danych statystycznych na ten temat).

Wróćmy jednak do Kobiet pisanych wielką literą czyli inaczej Kobiet, które wiedzą czego chcą. Jak już wcześniej dałem się poznać postaram się wskazać Ci kilka inspiracji literaturowych, które być może włączą facetom zmysł ostrożności, a kobietom pozwolą pokazać pełnię swojej intuicji i przetwarzania sygnałów zagrożenia.

Czytaj dalej   1 komentarz

Motywacja do samorozwoju. Siła wstępu do książek.

Motywować innych do pracy nad sobą bez wiedzy o tym, jak to robią inni byłoby dość trudno, więc nie bacząc na to ile to zajmuje mi czasu staram się w miarę na bieżąco czytać pojawiające się na księgarskich półkach książki. Tym razem zwrócę waszą uwagą na trzech różnych, dobrze znanych mainstreamowych mówców motywacyjnych: Roberta Kiyosakiego, Briana Tracy i Kevina Hogana. Trzy różne punkty widzenia, trzy różne ścieżki dojścia do sukcesu i trzy różne style pisania wprowadzeń do swoich książek. Czy może być coś przyjemniejsze, pomijając sam samorozwój, niż porównanie podejścia autorów do tematu? Nie mam teraz zbyt wiele czasu na odniesienie do szerszej treści, ale napisanie parę zdań o wstępach do rozważań pozwala na wyciągnięcie paru wniosków odnośnie sztuczek zastosowanych przez autorów i tym samym lepszego wczucia się w ich tok rozumowania. Moje spostrzeżenia oprę na trzech dłuższych cytatach. Zacznę od ostatniej książki Roberta Kiyosakiego: „Biznes XXI wieku” (Instytut Praktycznej Edukacji, 2012, ISBN: 978-83-61008-16-3). Pisze on: „Prowadzenia biznesu nauczyło mnie dwóch ludzi: mój ojciec, który był świetnie wykształconym wysokim urzędnikiem państwowym, i ojciec mojego najlepszego kolegi, który skończył edukację na ósmej klasie, ale dzięki własnej  pracy został milionerem. Mój ojciec przez całe życie borykać się z problemami finansowymi i gdy zmarł, pozostawił niewiele, choć całe życie ciężko pracował; ojciec mojego kolegi został jednym z najbogatszych ludzi na Hawajach.

Robert Kiyosaki - Biznes XXI wieku

Robert Kiyosaki – Biznes XXI wieku

Pierwszego z tych dwóch mężczyzn nazywam „biednym ojcem”, drugiego – „bogatym ojcem”. Kochałem i podziwiałem mojego ojca, ale przysiągłem sobie, że będę pomagał wszystkim, którzy będą chcieli słuchać, w tym, aby nie doznali takich upokorzeń i upadków. jakie stały się jego udziałem.

Po opuszczeniu rodzinnego domu wiele przeżyłem. Służyłem w piechocie morskiej, pilotując helikopter w Wietnamie. Później pracowałem w firmie Xerox, gdzie na początku byłem absolutnie najgorszym sprzedawcą, ale po 4 latach opuszczałem firmę jako najlepszy.

Po odejściu z firmy Xerox otworzyłem kilka międzynarodowych biznesów wartych miliony dolarów. a w wieku 47 lat stałem się rentierem i mogłem zająć się swoją pasją – uczeniem innych tego, jak tworzyć bogactwo i żyć, spełniając własne marzenia, zamiast się poddać i zgodzić się na przeciętność.”

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Coaching, a po co to komu?

Nie musisz szukać głęboko w naszym blogu, by znaleźć dosyć entuzjastyczne teksty moich Koleżanek poświęcone coachingowi. Na pierwszy rzut oka, to narzędzie doskonałe niczym piłka: nie dość że możesz ją kopać, bramki strzelać i dziecko po plaży gonić, to nawet zgodnie ze starym dowcipem o angliku możesz również użyć do cięcia metalu. Skoro tak pięknie, to dlaczego ta metoda tak dalece nie chce się mnie trzymać? Tego to już nie wiem, ale chętnie głośno pomyślę o coachingu z mojej perspektywy.

Kevin Hogan - 168-godzinny tydzień. Żyj w pełni 24/7

Kevin Hogan – 168-godzinny tydzień. Żyj w pełni 24/7

Zanim jednak skupię się na moich wątpliwościach wobec metody zacytuję krótki fragment z książki dra Kevina Hogana zatytułowanej 168-godzinny tydzień. Żyj w pełni 24/7 (One Press, 2010, ISBN 978-83-246-2648-9). Na stronie 32 pisze on: „Wyobraź sobie teraz, że prowadzisz sesję coachingową dla takiego właśnie chomika. Najważniejsze pytanie brzmi: „Jak wyciągniesz chomika z jego koła i skłonisz go do brania bogatej i satysfakcjonującej ścieżki życiowej?”. Chodzi  o coś, co będzie sprawiać mu przyjemność, pozwoli zaspokoić wszystkie potrzeby życiowe i jednocześnie spełnić jego marzenia … a najlepiej, gdyby codzienne życie przypominało najpiękniejszy sen. Czyż nie byłoby wspaniale? Możesz o tym zapomnieć. Żadne Twoje słowa nie skłonią chomika do opuszczenia koła.” Od siebie dodam, że z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, iż tym chomikiem jesteś zarówno Ty jak i ja!

Czytaj dalej   3 Komentarzy

Sprzeczne komunikaty w sprawie ceny złota.

Do napisania tego krótkiego tekstu skłoniła mnie lektura dwóch artykułów, na które natknąłem się dziś w internecie oraz przemyślenia Daniela

Daniel Kahneman Pułapki Myślenia

Daniel Kahneman Pułapki Myślenia

Kahneman’a na temat trafności prognoz różnego rodzaju doradców i komentatorów wydarzeń ze świata polityki i finansów.

Pierwszy tekst – wpis w blogu Macieja Samcika (http://samcik.blox.pl/2013/01/Po-raz-pierwszy-od-osmiu-lat-nie-zarobilismy-na.html#BoxBizTxt )  – zawiera m.in. takie sformułowanie: „Rok 2012 był pierwszym od ośmiu lat, w którym złoto – jeśli weźmiemy cenę przeliczoną na złotówki – straciło na wartości. Niedużo, bo niedużo, raptem jakieś 5%, ale dla sprzedawców złota, którzy mają interes w kreśleniu świetlanych wizji, sytuacja jest niewesoła.”

Drugi z tekstów – tym razem to fragment znaleziony w dobrze znanym serwisie Puls Biznesu (http://www.pb.pl/2939297,87595,zloto-nadal-drozeje-wykres-dnia ) – zawiera dla odmiany takie stwierdzenie: „W ubiegłym roku  złoto zdrożało o 7,1 proc. Bullion zdrożał już 12 rok z rzędu. Tak długiej serii nie notowano od co najmniej 90 lat.”

Czytaj dalej   3 Komentarzy