Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Archiwum dla Luty, 2013

Minimalnie funkcjonująca wersja produktu. Dlaczego tak rzadko pojawia się w życiu biznesowym?

Temat, który dziś rozpocznę będzie tym, do którego co jakiś czas będę wracał odnosząc się do różnych dziedzin życia.

Tytułem wprowadzenia. Jak już wspomniałem w którymś z wpisów, z wykształcenia jestem fizykiem komputerowym, przez dobrych kilka lat informatyka była jednym z głównych źródeł mojego dochodu (i strat, ale to na zupełnie inną opowieść) przy czym, w ostatnich latach moja aktywność zawodowa krążyła wokół spraw związanych z rozwojem innowacyjnych biznesów. Byłem zewnętrznym ekspertem, który oceniał projekty w ramach PARP POIG, tworzyłem dziesiątki biznesplanów z branż IT i internetu na rzecz różnych firm, jestem w dość wąskiej grupie rzeczoznawców IT w stowarzyszeniu branżowym i uwielbiam spędzać czas na analizie modeli biznesowych zarówno istniejących przedsięwzięć jak i całkiem nowych. Kocham spędzać czas pracując jako trener i szkoląc uczestników z tworzenia modeli biznesowych.

eric-ries-metoda-lean-startupJednym z obszarów, który jest dla mnie szczególnie inspirujący przy tworzeniu modeli biznesowych nowych pomysłów, to coś co leży gdzieś pośrodku: drogi toyoty, rozwoju organicznego organizacji i zwinnych metod programowania. Z całą pewnością metoda Lean Startup rozpropagowana po świecie przez Eric’a Ries’a. W Polsce przekład jego najbardziej inspirującej publikacji zrobił Helion w 2012 roku (ISBN: 978-83-246-5100-9). Być może znasz flagowy produkt jego firmy: imvu.

Wracając do myśli przewodniej. O ile podstawy lean startup scharakteryzuję w innym wpisie, to nadmienię jedynie, iż jednym z paradygmatów tej metody jest organiczny rozwój produktu (taka mała Toyota Way). W praktyce oznacza to, iż tworzona jest minimalna wersja, która realizuje podstawowe funkcje finalnego produktu, którą (trzymajcie się teraz wszyscy puryści biznesu i mistrzowie idealnego wykonawstwa wszystkiego wzdłuż i wszerz) oferuje się klientom i wcale nie jest powiedziane, że ma być to produkt tani. Ma być to produkt, którego cena jest ceną rynkową i musi spełniać kryteria typowego produktu, a więc posiadać wsparcie techniczne jeśli jest wymagane, odpowiednio wysoki poziom obsługi klienta itp. Czyli mówiąc krótko: dajemy namiastkę tego, czym produkt będzie i … włączamy wzrok, słuch i czucie na najwyższy dostępny nam poziom. Od tego momentu celem jest zebrać jak najwięcej informacji zwrotnych od klientów i na bieżąco wprowadzać poprawki i wybierać kierunki rozwoju produktu (kto powiedział, że to co sądzimy jest tym na co czekają klienci? A może to oni powinni powiedzieć czego oczekują od dostawcy, a on niech się dostosuje z ofertą.

Czytaj dalej   3 Komentarzy

Zmiany w układzie treści bloga abcdw.pl

Logo ABCDWNasz blog w praktyce został uruchomiony z początkiem listopada. Czas pokazał, iż niektóre odnośniki nie były specjalnie klikane przez Was, zaś część niezbędnych ukryta była w trudno dostrzegalnych miejscach. Pora wprowadzić zmiany.

W najbliższym czasie będziemy testować nowe wersje układu treści, tak by dostęp do tych najbardziej popularnych i budzących najwięcej Waszych reakcji był uproszczony.

Na pierwszy ogień poszły piktogramy prowadzące do katalogów. Zostały przed chwilą usunięte, za to został wyeksponowany blok „Najnowsze wpisy”.

Chętnie posłuchamy Waszych opinii na temat zmian,

Piszcie proszę na adres blog@abcdw.pl

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Wielka wartość zdrowego rozsądku. W kryzysie zaczynamy oszczędzać.

napoleon-hill-prawa-sukcesu-zasady-samodoskonaleniaDziś napiszę parę słów bazując na ponadczasowych pracach Napoleona Hill’a. W mojej biblioteczce mam wersję: Prawa sukcesu według Napoleona Hilla. Zasady samodoskonalenia (Helion 2011, ISBN: 978-83-246-2992-3). Wszystkim tym, którzy nie znają tego nazwiska chcę powiedzieć, iż to klasyk szkoleń z samorozwoju oraz wybitny mówca motywacyjny. Nie ważne czy będzie to Steven Covey, Zig Ziglar czy tak popularny dziś Brian Tracy, to i tak znajdziesz w ich książkach i wypowiedziach echa prac Hilla. A najpiękniejsze i najdziwniejsze dla mnie w tym wszystkim jest to, iż podwaliny pod dzieło swego życia tworzył w pierwszych latach XX stulecia. Opierając się na osobistych kontaktach z ludźmi takim jak Henry Ford napisał kanon działań, które prowadzą do sukcesu osobistego. Gorąco polecam tę lekturę.

Wracając do oszczędności. Pisząc o oszczędzaniu Hill napisał: „Wyrabianie w sobie nawyku oszczędzania nie oznacza, że powinieneś ograniczać swoją zdolność zarobkową; wręcz przeciwnie – powinieneś zastosować to prawo w taki sposób, by nie tylko systematycznie oszczędzać to, co zarabiasz, ale także by zwiększyć swoją zdolność zarobkową. Będzie to możliwe, gdyż uzyskasz więcej okazji do zarobku, a oprócz tego zdobędziesz szerszą wizję przyszłości, pewność siebie, wyobraźnię, entuzjazm, inicjatywę i przywództwo”.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Robert Cialdini: Społeczny dowód słuszności. Opinie internautów w sprawie zmywarki do naczyń.

Zepsuta zmywarka

Na potrzeby tego tekstu postaram się odrzucić myśl o istnieniu spisku producentów sprzętu AGD podobnego do słynnego już spisku żarówkowego.  

Zapomnę, że po 4 latach od zakupu drzwi od piekarnika rozsypały nam się po całym mieszkaniu, po 5 latach od zakupu zepsuła się pralka, a w 6 lat po zakupie niespecjalnie eksploatowana zmywarka odmawia posłuszeństwa. W końcu, na potrzeby dyskusji można przyjmować najbardziej fantastyczne założenia. Nieprawdaż?

robert-cialdini-wywieranie-wplywu-na-ludzi Wracając do zmywarki. Na przełomie roku przestała pobierać wodę. Chrupało w niej coś i szumiało, ale mycie bez wody, choć z pewnością prowadziło do oszczędności finansowych i przyczyniało się do większej dbałości o środowisko naturalne, to na poziomie realizacji celu osiągaliśmy dość mizerne rezultaty. Jedynym ratunkiem do czasu naprawy sprzętu było wprowadzenie wśród domowników  zasady: jeden kubek, jeden talerz, jeden komplet sztućców na osobę i na dodatek każdy myje po sobie. Sprawdziło się to znakomicie i brudem w zlewie kuchennym „nie zarośliśmy”.

 Gdzieś po drodze mojej edukacji w młodym wieku osiągnąłem tytuł: technik elektronik o specjalności elektryczna i elektroniczna automatyka przemysłowa. To oczywiście zobowiązuje i zawsze pod ręką mam jakiś wkrętak, choć to wcale nie oznacza, że spotkanie zepsutego (może być działający) budzika, mnie oraz wspomnianego wkrętaka kończy się dobrze dla czasomierza. Nie, nie kończy się dobrze, ale jak wspomniałem jestem technikiem elektronikiem a nie technikiem mechaniki precyzyjnej.

W każdym razie, wziąwszy w garść śrubokręt, w drugą młotek, w głowę mocne postanowienie poprawy działania zmywarki przystąpiłem do dzieła ratunkowego. Wprawdzie największym problemem było wyciągnięcie jej na środek kuchni bez wyrywania ze ścian rurek i kabli, ale udało się to i po pół dnia stukania i pukania we wszystko, w co było można stukać i pukać młotkiem zmywarka (dla żony: „o dziwo”, a dla mnie: „przecież to oczywiste”) ruszyła. Tabletki połykała ze smakiem, woda przez nią płynęła żwawo, a ja przypiąłem do rękawa roboczego munduru odznakę: „mistrz naprawy zmywarek”. Znowu mogliśmy używać tylu talerzy ile tylko dusza zapragnie bez konieczności spędzania godzin przy zlewie.

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Może nazbyt cynicznie, lecz dobry case dla sprzedawców ubezpieczeń

Peter Guber - Zwycięskie opowieści

Peter Guber – Zwycięskie opowieści

Krzysztof Wiśniewski

W większości podręczników adresowanych szkoleniom sprzedawców przytacza się przykłady sprzedaży ubezpieczeń na życie. Obrazki typu (bardzo upraszczając): „Pięknie ci rośnie syn. Szkoda by było, by został bez środków do życia jeśli w wyniku wypadku drogowego zginiesz lub zostaniesz przykuty na lata do wózka inwalidzkiego. Co się z Nim stanie, gdy utracisz możliwość zarobkowania? Może warto zabezpieczyć jego przyszłość? Opłata miesięczna nie jest wysoka, a poczucie bezpieczeństwa Twojej Rodziny rośnie wielokroć. Pomyśl o Niej!”

W tekście znalezionym na rmf24.pl jest apel rodziny o pomoc w sprowadzeniu chorego z wakacji w Egipcie, bo okazało się, iż ubezpieczenie wykupione wraz z imprezą turystyczną nie jest wystarczające.

Świadomie pomijam meritum, gdyż dotyczy to naszych osobistych przekonań i poziomu empatii, ale z punktu widzenia „Zwycięskich opowieści” – mieszanki metafor i grzebania się w emocjach –  do ciekawy przykład na szkolenia dla sprzedawców ubezpieczeń.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Gdzie kupić ekspres do kawy? Tylko w Gdańsku!

Filiżanka z kawą

http://all-free-download.com

Krzysztof Wiśniewski

Zdarzenie miało miejsce w minioną sobotę.

Tego dnia, stęsknieni widoku morza i molo w Sopocie (trudno nie kochać tego miasta!), zmarzniętych spacerowiczów i setek rozkrzyczanych tzw. skrzydlatych przyjaciół człowieka (na marginesie, czy przyjaciel … na ciebie z góry?) koło dziesiątej wskoczyliśmy do auta i półtorej godziny później zatrzymaliśmy się przed parkingiem Gdańskiego Outlet’u (przepuścić taką okazję wizyty w świątyni wszelkich dóbr doczesnych nie jest w naszym stylu).

Kuba rozglądał się za wiosenną kurtką – oczywiście nic nie znalazł – ale i tak nasze ręce pełne były siatek z dziwnymi, oczywiście nieplanowanymi, zakupami. To jest właśnie najcudowniejsza cecha  kompulsji zakupowej. Trudno jej się nie oddać raz na jakiś czas. Teraz mam tak piękną koszulkę do biegania w zabójczo pomarańczowym kolorze, że wszystkie pająki w lesie uciekną na drzewa gdy mnie tam zobaczą. A jak zerkną jeszcze na moje czarnożółte buty wiodącej marki tworzącej stroje dla biegaczy, to przez parę dni będą o tym rozprawiać. Już we mnie duma z tego powodu kipi i ciało rozpiera.

Ale wracając do sprawy ekspresu do kawy. Wędrując tu i tam po sklepach weszliśmy do takiego, którego oferta obejmował sprzęt gospodarstwa domowego. Dorota rozglądała się za wyższą patelnią z wygodnym uchwytem i przykrywką, a ja z Kubą udawaliśmy, że też to dla nas niezwykle ważne zadanie.

I kiedy tak wędrowaliśmy wzrokiem to po odkurzaczu, to po patelni to po najostrzejszym nożu ceramicznym naszą uwagę przykuł, zresztą po chwili również Doroty spojrzenie także, Wyżelowany Pan Sprzedawca Ekspresów i Kapsułek do Nich Pasujących (dalej będę używał skrótu: WPSEiKdNP).

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Peter Guber – Zwycięskie opowieści. Przegląd treści

Peter Guber – Zwycięskie opowieści, MT Biznes sp. z o.o. 2011, ISBN: 978-83-7746-081-8

Zakończenie …

W twoje DNA są wpisane doświadczenia ludzkiej rasy związane z opowiadaniem i słuchaniem historii. Umiejętność snucia zwycięskich historii może być elementem twojej przewagi konkurencyjnej na rynku. Ludzie oczekują nie tylko liczb i faktów. Chcą, żeby były poparte emocjami. To emocje decydują o wrażeniu i mają wpływ na decyzje. Kupujemy emocjonalnie.

Rozdział I

Peter Guber - Zwycięskie opowieści

Peter Guber – Zwycięskie opowieści

Chodzi o opowieść głupcze

Porażka jest nieuchronnym potknięciem na drodze do sukcesu. Liczby i suche fakty nie odwołują się do emocji słuchacza. Jeśli chcesz ludzi przekonać, zachęcić do zakupów – opowiedz wciągającą historię. Prezentacje w Power point, wykresy, wykłady, statystyki, dowody, rozkazy i surowe fakty są dokładnym przeciwieństwem ciekawych historii. Twoja historia ma zainteresować rozmówcę. Żeby to zrobić – trzeba najpierw słuchać uważnie interlokutora. Bez tego, nie da mu się opowiedzieć porywającej historii. Bez tego nie będziesz wiedzieć, co go interesuje, co jest dla niego ważne.

Czytaj dalej   1 komentarz

Szczyt na szczycie obsługi klienta

Dorota Wiśniewska - trener HR, coach

Dorota Wiśniewska – trener HR, coach

Dorota Wiśniewska

Stare motto:

„Niczego nie oczekuj, wszystkiego się spodziewaj” wróciło do mnie wraz z nowym doświadczeniem.

Od kilku dni zbieram się do napisania tego tekstu. Im dłużej czasu mija od traumatycznego przeżycia związanego z zostaniem klientem firmy Play, tym mniejszą mam ochotę na dzielenie się doświadczeniem. W raz z pyłem z pola bitewnego opadły również emocje. Motywacja do przelania myśli do Worda opadła.

Teraz ciśnienie podnosi mi się tylko od czasu do czasu, kiedy przez przypadek zobaczę bilbord tego dostawcy usług telekomunikacyjnych lub obejrzę reklamę z którąś ze znanych osób, przekonanych do skorzystania z oferty Play jako bezkonkurencyjnej. Uffff…

Moja przygoda z Play rozpoczyna się od bardzo rzetelnej i racjonalnej analizy rynku telefonii komórkowej. Ponieważ skończyła mi się umowa wiążąca mnie z poprzednim dostawcą usług, postanowiłam poszukać innego rozwiązania. Uczyniłam to dlatego, że od sześciu lat na wsi, w której mieszkam mój telefon nie działał lub działał bardzo zawodnie. Co jakiś czas składałam skargi do Orange. Dowiadywałam się wówczas, że nie ma możliwości podniesienia jakości usług w miejscu mojego zamieszkania. Sprawa była o tyle trudna, że z telefonu nie korzystałam towarzysko lecz służbowo. Gros rozmów, które prowadziłam wiązało się z działaniem, a raczej być albo nie być moich kontaktów z klientami.  Dlatego właśnie postanowiłam poszukać alternatywy. Kupiłam karty różnych operatorów i sprawdziłam, który z nich dostarcza najlepszej jakości sygnału. Wybór padł na play!

Następnie zaczęłam się skoncentrowałam się na  poszukiwaniu odpowiedniego telefonu. Zebrałam doświadczenia od bliskich i znajomych. Pytałam także uczestników, prowadzonych przeze mnie szkoleń. Okazało się to być bardzo ciekawym tematem dyskusji podczas przerw kawowych. Wreszcie znalazłam: iPhone 5. Kolejny krokiem  było znalezienie operatora, który ma taki aparat w ofercie. Wybór padł na play!

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Dwie, brawurowo zrobione, sztuczki handlowców

 

FreeCarsVectorSet Skoro ostatnio Dorota napisała kilka zdań odnosząc je wprost do przeżyć  z pociągu, to nie pozostanę daleko z tyłu i również skupię się na środkach transportu. Też będzie o jeździe, ale nie sześciogodzinnej tylko … próbnej.

Tytułem wprowadzenia. Paręnaście dni temu drapiąc się po głowie, co tu zrobić ze starzejącym się autem i czym by go tu zastąpić,  doznaliśmy w rodzinnym gronie nagłego olśnienia: kupimy nowe – stare (czyli z 2012 roku) auto. Zyskamy na zniżkach, a zaoszczędzone pieniądze zamienimy na paliwo, choć nie ustaliliśmy czy dla auta, czy też może dla nas.

W tekście o liście zadań, który napisałem jakiś czas temu, stwierdziłem powołując się na bogactwo doświadczeń mówców motywacyjnych,  że jeśli już coś postanowisz, to trzymaj się z dala od nieróbstwa i tak szybko jak to możliwe zrób coś, co przybliży się do realizacji celu. Przy okazji utorujesz w mózgu nową ścieżkę myśli, która podtrzymywać będzie twój zapał do pracy. Taka samonapędzająca się maszyna, która popycha nas do pracy z zapałem nieco większym. Przekuwając więc słowa w czyny, nim wybiła na zegarze osiemnasta – czyli godzina zamknięcia salonów samochodowych – siedzieliśmy już w samochodzie w drodze do Torunia. Uśmiech na twarzach, garsonka i marynarki najlepsze w szafie, by nie wyjść na takich, co to przyjdą pomarudzą, groszem nie śmierdzą, darmową czekoladkę zjedzą, kawę wypiją i wyjdą, pojechaliśmy rodzinnie (dla niewtajemniczonych całą naszą trójką) do salonów samochodowych.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

O trenerze, który jeździł pociągiem. Najważniejsze doświadczenie…

Pociąg jadący przez pola

Ta podróż była dla mnie szczególnie cenna. Wracałam ze szkolenia. Czekało mnie 6 godzin jazdy pociągiem. Było wyjątkowym wyzwaniem. Po pracy czułam się kompletnie wypompowana. Odizolowałam się od otoczenia, czytając książkę. Jej fabuła wciągnęła mnie. Relaksowałam się z przyjemnością.

W połowie drogi wsiadła do przedziału starsza Pani. Powinnam napisać Dama. Prawdziwa Dama. Poruszała się z wielką dystynkcją i była niezwykle elegancko ubrana. Każdy detal jej garderoby był wysmakowany. Podziwiałam ją z przyjemnością.

Wprowadziła ją młoda dziewczyna. Pożegnały się ciepło. Dziewczyna wysiadła. My pojechałyśmy, łagodnie kołysane taktem kół.

Wróciłam do lektury. Dama spoglądała przez okno. Od czasu do czasu padał jej komentarz do widoku lub sytuacji. Próbowała nawiązać ze mną kontakt. Reagowałam podniesieniem wzroku i monosylabami. Przyznaję – niezbyt grzecznie.

Minęło kilka chwil, kilkanaście kilometrów i parę stron książki. Starsza Dama zwróciła się do mnie:

– Osoba z tak niebieskimi oczami, jak pani nie może nie chcieć ze mną rozmawiać.

Ujęła mnie tym. Moje oczy nie były aż tak niebieskie. Moje zmęczenie nie było tak wielkie. Moja książka nie była aż tak ciekawa.

Czytaj dalej   3 Komentarzy