Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Który prezydent USA mógł to powiedzieć …

kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie Osiem lat po ustąpieniu z fotela prezydenta Richard Nixon zaprzeczył, że kłamał, ale przyznał się , iż tak jak inni politycy musiał udawać. Stwierdził, że jest to konieczne, jeśli ktoś chce zdobyć i zachować urząd publiczny. „Nie możesz powiedzieć, co myślisz o tej lub tamtej osobie, ponieważ nie jest wykluczone, że będziesz musiał skorzystać z jej pomocy (…), nie możesz ujawnić swoich opinii na temat liderów polityki międzynarodowej, ponieważ prawdopodobnie będziesz musiał się z nimi spotkać w przyszłości”. Nixon nie jest jedyny, jeśli chodzi o unikanie słowa kłamanie, gdy powiedzenie nieprawdy można czymś usprawiedliwić. W Oxfordzkim słowniku języka angielskiego czytamy: „we współczesnym znaczeniu słowo to [kłamstwo] jest zwykle ostrym wyrażeniem moralnego potępienia, którego staramy się unikać w uprzejmej rozmowie. Jest ono często zastępowane synonimami , takimi jak fałsz i nieprawda, które brzmią bardziej eufemistycznie”. Łatwo nazwać kłamcą nie lubianą, przez nas osobę, która mówi nieprawdę, ale jest mało prawdopodobne, że użyjemy takiego określenia wobec kogoś, kto mija się z prawdą i jest jednocześnie lubiany lub podziwiany.

Źródło: Paul Ekman, Kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012, s. 26


Gdybym w książce poświęconej kłamstwu nie natknął się na cytat z Nixona lub Clintona, to z pewnością zarzucił bym autorowi brak naukowej dociekliwości. Mogę oczywiście posunąć się dalej w generalizowaniu i stwierdzić: „dotyczy to wszystkich polityków”, ale wtedy musiałbym też żałować, że w tekście nie pojawia się moje nazwisko.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Człowiek zorganizowany to klient szkoleń z zarządzania czasem

Jak zaoszczędzić godzinę dziennie Odwiedziłem kilka kursów, wysłuchałem kilku audycji radiowych i przeczytałem kilka książek, aż doszedłem do wstrząsającego wniosku: większość kursów zarządzania czasem jest tworzona dla osób, które świetnie zarządzają swoim czasem! Co gorsza, aby wypełnić niezbędne ankiety i obliczenia, w niektórych programach nauki zarządzania czasem przydałby się dyplom zz wyższej matematyki! A ja jestem prostym człowiekiem – i potrzebuję prostych rozwiązań.

Zrobiłem więc to, co zawsze – poprosiłem innych o wskazówki, przekształciłem nieco kilka klasycznych pomysłów i przetestowałem kilka własnych. W rezultacie otrzymałem dwudniowy program szkoleniowy, po brzegi wypełniony koncepcjami, które gwarantowały pomoc w odnajdywaniu dodatkowej godziny każdego dnia. By tylko jeden problem – ci, którzy potrzebowali jej najbardziej, nie mieli czasu, aby pojawić się ci na spotkaniu!

Źródło: Michael Heppell, Jak zaoszczędzić godzinę dziennie, Helion S.A. 2013, s. 14


Nie dalej jak parę dni temu w tekście o oszczędzaniu czasu obśmiewałem pomysł zaoszczędzania czasu wskazując, że czasu nie da się schować w szufladzie, by teraz cytować kolejnego autora, dla którego możliwość ta jest nie tylko oczywista, ale i sprawdza się  w praktyce. „No i masz babo placek” – przychodzi na myśl. Przecież odrobina konsekwencji w działaniu, szczególnie w działalności popularyzatorskiej, to podstawa! Bez tego nie da się zbudować wiarygodności.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Kopiuj i wklej do swego życia. Działa?

Siła ukrytej perswazji Ludzie chcą wierzyć, że jeżeli skopiują coś, co sprawdziło się u kogoś innego, to u nich też zadziała.

 Niestety później się okazuje, że ktoś wydał 2 tysiące dolarów na „jedyny skuteczny” sposób zarabiania pieniędzy albo odniesienia sukcesu, lecz odkrywa, że jego nowa technika nie działa. Będzie zaskoczony, zaszokowany, załamany. Dlaczego? Naprawdę wierzył, że chodziło o „dokładnie te same słowa”, ten sam scenariusz marketingowy, ten sam scenariusz hipnotyzowania, scenariusz sprzedaży… one wszystkie są takie same. Koniec końców działają niewiele częściej niż przypadek. Scenariusze sprawdzają się w przedstawieniu, gdy aktorzy ćwiczą i przeprowadzają próby całej sztuki, widowni i współgranie z innymi. Jeżeli wszyscy aktorzy nie będą ćwiczyć uzgodnionego scenariusza, to ten ostatecznie zawiedzie.

Nie marnuj pieniędzy. Nawet najdokładniej odtwarzane formułki nie sprawią, że ktoś powie „tak”. Są wyjątki. Pisałem o nich, ale antycypujący umysł to słońce wschodzące o pranku w porównaniu z zapalaniem zapałki w ciemnym kącie.

Źródło: Kevin Hogan, Siła ukrytej perswazji, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2014, s. 23


No i znowu Hogan mąci spokojną wodę w mojej głowie. Czy on już inaczej nie może? Przez ostatnie lata gdzieś tam z tyłu mojej głowy tłukła się i co jakiś czas przypominała reguła z pogranicza NLP, że jeśli komuś coś się udało zrobić, to ja również mogę to osiągnąć. Kłamać nie będę; co jakiś czas stawałem w życiu przed sytuację, w której nie tylko zasada ta się nie sprawdzała mimo mojego wielkiego zaangażowania, to jeszcze niekiedy bywało, że stawała się źródłem wielu problemów, w tym problemów ciągnących się miesiącami.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Jak to? Nie mam wyboru? Muszę mieć!

Potęga irracjonalności. Dan Ariely  W roku 210 p.n.e. chiński dowódca Xiang Yu przeprowadził swoje wojska przez rzekę Jangcy, żeby zaatakować armię dynastii Qin. Zatrzymali się na drugim brzegu rzeki na noc. Nazajutrz żołnierze, ku swemu przerażeniu, odkryli, że ich okręty płoną. Rzucili się, by walczyć z wrogiem, ale wkrótce okazało się, że to sam Xiang Yu podpalił flotę i rozkazał stłuc wszystkie naczynia służące do gotowania.

Dowódca wytłumaczył swoim żołnierzom, że bez garnków i okrętów nie będą mieli wyjścia i będą musieli walczyć na śmierć i życie. Xiang Yu nie stał się dzięki temu najbardziej lubianym dowódcą chińskiej armii, ale posunięcie to przyniosło zamierzony cel: żołnierze, chwyciwszy za lance i łuki, podjęli dziki szturm na wroga i wygrali dziewięć następujących po sobie bitew, unicestwiając oddziały dynastii Qin.

Ta historia jest niezwykła, ponieważ stoi w sprzeczności z normalnym ludzkim zachowaniem. Zwykle nie potrafimy znieść myśli o zamknięciu furtki do drugiej możliwości.

Źródło: Dan Ariely, Potęga irracjonalności. Wydawnictwo dolnośląskie, s. 177


Co jakiś czas (może nawet częściej niż co jakiś czas) zdarza mi się kupić i sprzedać coś na giełdzie papierów wartościowych. Dla niektórych giełda to siedlisko drapieżnego kapitalizmu stworzone by wypić krew ludowi pracującemu miast i wsi, dla innych bóstwo, któremu cześć należy oddawać nabożną. Dla mnie to takie miejsce, gdzie ktoś coś chce sprzedać, a inni chcą to kupić. Albo na odwrót: ktoś bardzo chce sprzedać, ale nie ma nikogo, kto chciałby to nabyć. Jeśli taniej kupisz, a drożej sprzedasz to coś czego nie widać, to jesteś szczęśliwy. Jeśli sprzedaż taniej, to ktoś inny jest szczęśliwy. Niezależnie od Waszego dobrostanu zawsze szczęśliwe jest biuro maklerskie, które wyciąga do obydwu stron łapę po marżę. I tak to jakoś się kręci od dawna na całym świecie.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Szata jednak zdobi człowieka. A firmę?

Sztuka prostotyStrój jest dla ciała tym, czym ciało dla duszy. Stroje powinny więc odzwierciedlać nasze wnętrze, będąc jednocześnie twarzowymi i funkcjonalnymi. Najpierw zaprojektuj swoją garderobę w myślach, zaczynając od dodatków (butów, torebek), odpowiadających twojemu stylowi. Nie żałuj na to czasu. Niech ta garderoba będzie naprawdę twoja. Strój odzwierciedla to, kim jesteś, kim chciałabyś być, twoją determinację, dyscyplinę, fantazję, twoje przekonania polityczne, twój sposób życia. Mówi o tobie, zanim jeszcze otworzysz usta.

Życie nie jest łatwe. Wymaga odgrywania wielu ról. Kim byłaś dzisiaj?

Nasze stroje stają się podobne do nas, nasz charakter odciska na nich piętno. Podejmują dialog z naszym lustrem, naszą rodziną, naszym otoczeniem i wszystkimi ludźmi, których spotykamy. Dlatego garderoba powinna odzwierciedlać nasz styl w jego czystej postaci.

Fakt, że czujemy się dobrze w swojej skórze, jest brzemienny w skutki. Charakter stroju przenika do naszego wnętrza. Jeżeli przyjmowalibyśmy życie w tak prosty sposób, jak się ono przedstawia, mniej ulegalibyśmy wszelkiej przesadzie.

Źródło: Dominique Loreau, Sztuka prostoty, Wydawnictwo Czarna Owca, Wydanie II, 2008, s. 54


Pewnie z rok temu Dorota zaproponowała mi przeczytanie tej książki. Po kilkudziesięciu stronach zrezygnowałem. Nie rozumiałem zupełnie o co autorce chodzi. Do czego zmierza? Czy prostota to otaczanie się drogimi dodatkami? Gdzie forma zaczyna wypierać treść. Przyznaję się, książkę odłożyłem na półkę i jak to zwykle bywa, któregoś dnia do niej wróciłem. O dziwo i tym razem nie byłem w stanie przebrnąć przez nią treść; nowe doświadczenia życiowe nie ułatwiły mi odbioru treści. Na wszelki wypadek nie planuję kolejnego podejścia, ale kto wie? Gdy już wszystko czekające w kolejce przeczytam …

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Samozatrudnienie. Droga do wolności czy prosto w maliny?

Niskobudżetowy startupByć może jednak najważniejsza zmiana na rynku pracy dotyczy przedefiniowania bezpiecznej i ryzykownej ścieżki kariery. Do tej pory mogłeś zatrudniać się na etacie albo podjąć ogromne ryzyko pracy na własny rachunek. W nowej rzeczywistości to podjęcie własnej pracy na etacie może okazać się znacznie bardziej ryzykowne. Lepiej wybrać bezpieczniejsza opcję i iść na swoje.

Co byś zrobił, gdybyś mógł wieść życie wolnego człowieka dzięki możliwości pominięcia wszystkiego, co dotychczas uznawałeś za niezbędne? Zamiast pożyczać pieniądze, po prostu zakładasz – właśnie teraz – firmę, nie dysponując grubym portfelem. Nie zatrudniasz pracowników, tylko rozpoczynasz realizację projektu samodzielnie, w oparciu o konkretne połączenie swoich pasji i umiejętności. Zamiast uczęszczać do szkoły biznesu (która i tanie nie uczy ludzi, jak prowadzić małą firmę), zaoszczędzisz trzydzieści tysięcy złotych czesnego i nauczysz się wszystkiego w trakcie prowadzenia działalności gospodarczej.

Źródło: Chris Guillebeau, Nieskobudżetowy startup, Wydawnictwo Helion 2013, s. 15


Patrząc z boku na dokonania mojego imiennika jestem pod wielkim wrażeniem dwóch rzeczy: po pierwsze, że zgodnie z treścią książki przejście do samozatrudnienia udało mu się za pierwszym strzałem oraz to, że potrafi z taką pasją o tym pisać. Czuję się wychowankiem takich mówców motywacyjnych jak Robert Kiyosaki, Zig Ziglar, Napoleon Hill czy Brian Tracy, znam wartość wolności osobistej opartej na źródłach dochodu różnych niż pensja od pierwszego do pierwszego i przez ostatnie lata nie mówię ludziom w zasadzie nic innego jak „bieżcie sprawy w swoje ręce”.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Naucz swoje dziecko, że pieniądze nie czynią ludzi bogatymi

Robert T. Kioysaki. Dlaczego piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych a czwórkowi zostają urzędnikami Wielu ludzi wierzy, że to pieniądze czynią ludzi bogatymi. W rzeczywistości pieniądze mogą uczynić ludzi biednymi, a co więcej – często właśnie tak się dzieje.

Podczas Twoich rodzinnych Wieczorów edukacji dla bogactwa korzystaj z przykładu gwiazd sportu – milionerów, którzy zbankrutowali. Ten paradoks otworzy umysł Twojego dziecka na poszukiwanie prawdziwej relacji pomiędzy pieniędzmi a bogactwem. (…)

Porozmawiajcie o tym, co sprawia, że ludzie są bogaci, i skorzystaj z tej książki lub z podręcznika do ćwiczeń zatytułowanego Obudź finansowy geniusz swojego dziecka, aby wyjaśnić, dlaczego bogaci czasem stają się biedni. Rozmowa pozwoli Twojemu dziecku zdać sobie sprawę z tego, że to jego umysł – a nie pieniądze – czyni je bogatym. A ono może dzięki temu zrozumieć, że nie potrzeba pieniędzy, aby stać się bogatym.

Źródło: Robert T. Kiyosaki, Dlaczego piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych, a czwórkowi zostają urzędnikami, Instytut Praktycznej Edukacji 2013, s. 174


Nie wykażę się zapewne specjalną oryginalnością, ale na pytanie czy lepiej być pięknym, młodymi i bogatym czy starym bez grosza przy duszy bez wahania odpowiadam: wolę być tym pierwszym. Nie zamierzam rozdrapywać ran wszelakich czy lepiej mieć czy być, bo w mym postrzeganiu świata pytanie to nie różni się ani trochę od pytania: „jabłko jest bardziej zielone czy okrągłe?” i mówiąc krótko: jest tak samo nonsensowne. Jedno nie przeczy drugiemu i pojąć nie mogę dlaczego niektórzy ludzie godziny całe spędzają nad roztrząsaniem tej kwestii. Oczywiście, że lepiej być i mieć niż nie być i nie mieć (krzyżówki tych pojęć nie warte są dla mnie dyskusji, z powodu jak wyżej). Nie wykluczam jednak, że jeśli przyjmie się wersję „wolę nie być” to kwestia „nie mieć” niejako z definicji „niebycia” traci na znaczeniu.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

W Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii …

Mowa ciałaDoświadczeni podróżnicy wiedzą, że warto stosować stare porzekadło: „Jeśli wejdziesz między wrony, krakaj jak i one”. Tym sposobem można uniknąć wielu kłopotliwych okoliczności.

W Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii kciuk uniesiony do góry ma trzy znaczenia; jest powszechnie stosowany przez autostopowiczów zatrzymujących samochody; oznacza, że wszystko jest w porządku; gdy kciuk jest sztywno wyprostowany w górę, staje się obelżywym gestem oznaczającym „mam cię gdzieś” albo „wsadź go sobie”. W niektórych krajach, np.  w Grecji, główne znaczenie to „wypchaj się”, bez trudu można więc sobie wyobrazić, jak w kraju Homera odbierany jest australijski autostopowicz próbujący w ten sposób zatrzymać samochód! Gdy Włosi liczą od jednego do pięciu, wyciągnięty kciuk oznacza „jeden”, wskazujący – „dwa” itd. Z kolei większość Australijczyków, Amerykanów i Anglików rozpoczyna liczenie od palca wskazującego, a kciuk oznacza „pięć”.

Kciuk jest także wykorzystywany, w kombinacji z innymi gestami, jako sygnał mocy i przewagi albo w sytuacjach, gdy inni ludzie próbują trzymać nas w garści.

Źródło: Allan Pease, Mowa ciała, Wydawnictwo Jedność 2001, s. 13


Zamiast rozdzielać włos na czworo doszukując się tych gestów, które w każdym kraju znaczą coś innego postanowiłem w pamięci poszukać takich, które wszędzie znaczą to samo. Praca nie jest dla mnie szczególnie łatwa, bo poza Europę nosa nie wychyliłem, więc nie mam takich doświadczeń jak wielu autorów podręczników. Dobrze, zamiast mówić o całym świecie, powiem tylko to co zauważyłem w krajach ościennych, a także w telewizorze; czytaj: oknie na świat.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Nie można zaoszczędzić czasu

Nie tłumacz się, działaj!Zasada jest taka, że nie można zaoszczędzić czasu; można go tylko inaczej wykorzystać. Można przekierować zużycie czasu z dziedzin o niskiej wartości do bardziej wartościowych sfer życia. Na tym właśnie – oraz na samodyscyplinie – polega tajemnica sukcesu. Zarządzanie czasem oznacza zdolność wybrania konkretnej sekwencji zdarzeń. Utrzymując samodyscyplinę w dziedzinie organizacji czasu, możesz postanowić, co zrobić najpierw, co potem, a czego w ogólnie nie robić. Decyzja zawsze należy do Ciebie.

Jednak żeby pokonać skłonność do odkładania obowiązków w czasie, przez którą większość ludzi nie ma szans na odniesienie wielkiego sukcesu, musisz wykazać się nadzwyczajną samodyscypliną. Pewien Indianin powiedział mi kiedyś, że „zwlekanie jest złodziejem marzeń”.

Zasada Pareto – inaczej zasada 80/20 – mówi, że 20 procent rzeczy, które robimy, składa się na 80 procent ogólnej wartości osiąganej z pracy. Oznacza to, że 80 procent tego, co robimy, jest warto 20 procent (lub mniej) ogólnej wartości.

Źródło: Brian Tracy, Nie tłumacz się, działaj!, Odkryj moc samodyscypliny, Wydawnictwo Helion 2011, s. 161


Kto mnie zna od dawna lub też zerknął w Resume wie, że jestem fizykiem komputerowym. Za czasów gdy studiowałem specjalizacja ta traktowana była bardzo podobnie jak fizyka teoretyczna, z tym że teoretycy mieli dodatkowy kurs matematycznych metod fizyki, zaś my mieliśmy metody numeryczne w różnych odsłonach. Choć tematyka moich wpisów daleko odbiega od fizyki teoretycznej, to coś mi w głowie z czasów studiów czy pracy na uczelni zostało i nieraz tym się dzielę.

Czytaj dalej   1 komentarz

Coś za nic

Plan lotuJednym z najsilniejszy ludzkich pragnień jest otrzymanie czegoś za darmo lub za jak najmniejszą cenę. Przykro patrzeć, jak wielu ludzi kieruje się błędnymi przekonaniami, wynikającymi z nadziei lub wyobrażeń na temat szybkiego i łatwego zdobycia pieniędzy. Niestety, ludzie nastawieni na szybkie wzbogacenie się i otrzymanie czegoś za nic, zazwyczaj kończą z pustymi kieszeniami i dziurawymi butami. Malcolm Forbes napisał: „Jeżeli coś jest zbyt piękne, by było prawdą, to prawdopodobnie jest”.

Źródło: Brian Tracy, Plan lotu, MT Biznes sp. z o.o. 2008, s. 128


Wiele lat temu (np. 10 dla ustalenia uwagi) rodzinnie postanowiliśmy stać się szczęśliwymi posiadaczami auta marki Skoda Octavia. Błyszczący lakier, chłód klimatyzacji, zero kilometrów na liczniku itd. nakręciło nas niczym sprężyny w zegarku. Oczyma wyobraźni widzieliśmy jak to za 8 lat, gdy już powstanie autostrada do Gdańska, będziemy pomykać mijając wszelkich innych posiadaczy „wolkswagenów” i „sełatów” mocą motoru mruczącego pod maską i zachłystującego się kropelkami oleju napędowego. No po prostu przyszłość jak z żurnala dla bardzo bogatych i wymagających uczestników życia marki „hajlajf”. Tak, ta przyszłość, to była Nasza przyszłość! Po prostu piękna wizja, której realizacji podjęliśmy się.

Czytaj dalej   2 Komentarzy