Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Walonki, ostatni krzyk mody nie tylko w „Peterburgu”

Walonki w kwiatkiCoś mi się zdaje, że przestałem nadążać za światem. Dla wielu ludzi elektroniczne gadżety, które zalewają rynek trudne są do objęcia rozumem. Dla mnie też, ale z pomocą instrukcji i wiary w swe umiejętności jakoś się w tym znajduję. Jest jednak obszar, w którym moja wiedza jest na poziomie 0, zaś odwaga dyskusji na temat: -1. Ta dziedzina to topowa moda. Zdarza mi się czytać w rożnych serwisach internetowych i blogach zapamiętałe dyskusje na temat tego czy owego składnika ubioru lub dodatku do niego. Prawdę powiedziawszy, zwykle zdaje mi się że to tekst napisany po chińsku, bo nie rozumiem sensu żadnego ze zdań. Dobrze, że choć obrazki bywają, bo przynajmniej wiem o czym mowa.

Dziś rano przeglądając Facebook zobaczyłem udostępnione przez Mag Dusię, to jedna z mych znajomych od wielu lat (pozdrowienia Magda!), zdjęcie butów, które polubiło 3492 osoby. Oczywiście nie wiem, czy ci ludzie lubią te buty czy też może zdjęcie, ale na potrzeby dyskusji przyjmę pierwszą wersję. Zanim jednak rozwinę myśl zacytuję Wam fragment z książki Brian’a Tracy – Potęga osobistego uroku, jak zjednywać sobie ludzi, MT Biznes, Warszawa 2013, strona: 70. Fragment nie byle jaki, bo w ramce, więc pewnie bardzo ważny.

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Cud. Efekt uboczny prawa wielkich liczb. Grecja też występuje.

Greckie pomidoryWprawdzie zwykle w weekend przygotowujemy coś lżejszego do publikacji w blogu, ale dziś nie mogłem wysiedzieć na tyłku i musiałem napisać, to co mam do napisania. Doświadczyłem cudu! No może nie na miarę chodzenia po wodzie, to udało się dotąd dwu osobom, którzy skorzystali z wody w stanie ciekłym i milionom tych, którzy robili to korzystając z faktu, iż woda była w stanie stałym.  Ten cud był inny.

A było to tak. Przed wyjazdem na tygodniową rundę po Polsce ze szkoleniami Dorota rzekła do mnie: „Masz tu książkę, którą skończyłam czytać. Przy twoim tempie czytania zajmie ci to ze dwie godziny, a z pewnością będziesz zadowolony”. No to wziąłem. Ta książka to: Joanna Nicklasson-Młynarska i Mikael Backman, Greckie pomidory czyli dom na końcu drogi, Wydawnictwo Czarna Owca 2010. I rzeczywiście. Wziąłem ją w niedzielę wieczorem w garść i przed zaśnięciem połowę już połknąłem, a w zasadzie zjadłem, bo przecież miała być o pomidorach. Drugą połowę skonsumowałem wczoraj i co tu dużo ukrywać, zachwyciłem się po prostu. Jestem uczuciowy i daję się dość łatwo złapać ciepłym i puchatym opowieściom czy filmom. Płaczę jak ona go kocha, on jej nie kocha, a potem kochają się w finałowej scenie. „Pretty Woman” jest tego znamienitym przykładem. „Notting Hill” widziałem pewnie ze 20 razy, a i tak zawsze w ostatnich minutach martwię się, czy największa pierdoła świata zdąży na konferencję prasową. A potem cieszę się, że zdążył. Ot, taki to ze mnie „maczo” przed telewizorem. DVD z „Mamma Mia” to chyba najbardziej zdarta płyta w naszym domu.

Czytaj dalej   1 komentarz

Zamiast wrzodów na żołądku, wynieś ze szkoły nawyk samokształcenia

Mądrość i pasjaWielokrotnie w rozmowach z ludźmi słyszałem opinię, że tyle ile złego zrobiła szkoła czy studia w kształceniu danej osoby, to długo, by opowiadać. Wprawdzie natychmiast próbowałem sobie przypomnieć czy ta osoba potrafi czytać i pisać, a jeśli potrafiła, to nie było chyba jednak tak tragicznie, ale na wszelki wypadek nie zaogniałem sytuacji. Paradygmatem jest stwierdzenie, że szkoła jest zła, podła, spłyca charaktery, zawęża światopogląd i na dodatek każe czytać lektury. No kicha na całej linii! Bo jak to coś wziąć do ręki, o czytaniu już nie wspomnę. Tak na marginesie, to bardzo ładnie zostało to dziś opisane w blogu glol.pl w artykule poświęconym pięciu lekturom szkolnym, których nie przeczytałeś. Wracając do szkoły. Skoro już tu drogi czytelniku trafiłaś lub trafiłeś, bo nie znam sposobu na rozpoznanie płci czytelnika po drugiej stronie kabla internetowego, to z pewnością literki nie są ci obce i czytelnictwo się szerzy. A skoro jest czytelnictwo, to czy chcesz czy też nie, kształcisz się samodzielnie.

Do podjęcie wątku samokształcenia zachęcił mnie cytat z kolejnego, po cytowanym wczoraj Napoleonie Hill’u, klasyku gatunku samorozwoju czyli Stephen’ie Covey’u. Jestem przekonany, że jego książki nigdy się nie zestarzeją, bo co pokolenie, to te same problemy z nami samymi pojawią się ponownie. A na wszelkie rany na międzyludzkiej duszy Covey jest najlepszym plastrem.

Mam teraz przed nosem książkę z cytatami z jego publikacji (Stephen R. Covey, Mądrość i pasja, Rebis 2014), którą parę dni kupiłem w empiku (to znowu przytyk do wydawnictw, które nam nie przysyłają darmówek, a według blogera Kominka już dawno powinny zacząć to robić; wydawnictwa, pobudka!). Na stronie 95 znalazłem taki tekst:

„Wierzę w samokształcenie, nieważne jakiego typu. To nie muszą być jakieś formalne zajęcia czy kursy. To może być nieformalna grupa dyskusyjna względnie dobrze pomyślany klub książki. Ale bez jakiegoś systemu czy też zewnętrznej dyscypliny większość ludzi dorosłych rezygnuje po obiecującym początku i wraca do dawnych nawyków”.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Biednemu nawet panna z łóżka daje nogę

Zastanawiając się nad dzisiejszym wpisem w blogu postanowiłem oddać się przypadkowi. Trochę książek na półce stoi i trudno, bym czegoś nie znalazł wartego do wskazania jako inspiracja do własnych przemyśleń. Zaryzykowałem i wyciągnąłem pierwszą z brzegu książkę z górnej półki. Jest to klasyk klasyki motywacji czyli Napoleon Hill, Zasady samodoskonalenia. Moje wydanie to Helion 2011. Książkę otworzyłem na przypadkowej stronie. Trafiłem na 183. Oto cytat.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Proces jest ważniejszy niż cel

Robert T. Kioysaki - Zanim rzucisz pracęPiąta lekcja przedsiębiorczości bogatego ojca

Pieniądze otwierają drzwi

Wszystkie poniższe cytaty pochodzą z książki: Robert T. Kiyosaki, Zanim rzucisz pracę, Instytut praktycznej edukacji, Osielsko 2009

Jeśli chcesz być bogatym przedsiębiorcą skup się na tym

co robisz, jak to robisz, a przede wszystkim dla kogo to robisz,

a nie na tym ile chcesz zarobić.

Obsesja bogacenia się i zarabiania nie służy na dłuższą metę biznesowi. Kiyosaki mówi: dbaj o to, żeby w twojej pracy nie chodziło „jedynie o zarabianie pieniędzy, ale o przygodę twojego życia”. Dzieli się swoim doświadczeniem biznesowym i twierdzi, że prawdziwy sukces osiągnął wtedy, gdy „przestałem się skupiać na zarabianiu pieniędzy i zadałem sobie pytanie: >>Jak mogę służyć większej liczbie ludzi?<< Paradoksalnie zarobiłem więcej, skupiając się na służeniu szerszemu gremium, niż wówczas, gdy miałem na celu jedynie zarabianie pieniędzy”.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Wpis z szamponem do mycia tyłka w tle

Jak zostać pisarzem

Podejmując jakiś czas temu decyzję o tym, że zamierzam zaangażować czas i siły w utrzymaniu bloga przy życiu nie zdawałem sobie sprawy z faktu, jakie to trudne zadanie! Jestem oczywiście świadom, że zamiast wygłupiać się i pakować w treść zarówno modele biznesowe startupów jak i miękkie umiejętności komunikacyjne i to wszystko podsypane solą samorozwoju mogłem z rozmachem na jakieś 10 linii podzielonych na dwa akapity pisać o szamponie do d…. (ponoć reklama takiego zagościła w TV; sam tego nie widziałem, więc traktuję jako plotkę). Dzięki temu nie tylko nie ładowałbym pieniędzy w zakupy książek (kiedy do cholery przyjdzie ten czas, że wydawnictwa zarzucać nas będą próbkami do przełknięcia), ale również mógłbym występować na salonach z objawieniem na ustach typu: „ten w zielonej butelce jest zdecydowanie lepszy od tego w czerwonej, bo lepiej współgra z cieniem do krągłości mojego lewego pośladka”. A tak? Ciągle czytam, od czasu do czasu znajduję czas na pisanie i co najtrudniejsze, staram się dzień po dniu poprawiać warsztat. Tak na marginesie, to chwilami myślę, iż to właśnie w tej zabawie jest najtrudniejsze.

Ćwicząc wspomniany warsztat staram się szukać informacji o tym jak to robić najbardziej efektywnie tak, by z jednej strony dać się poznać, jako autor za którym piszczą niczym na koncertach The Beatles nastolatki, a z drugiej jako facet, który nieco zna się na swojej startupowej branży i czerpie radość z oddawania tej wiedzy tym wszystkim, którzy chcą ją zdobyć. Dziś, w ramach poprawy warsztatu zacytuję Wam fragment z jednej z moich ulubionych książek, do których co jakiś czas wracam, za każdym razem dostrzegając coś nowego. Ta książka to „Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów” pod redakcją Andrzeja Zawady, wydany w 2011 roku przez Bukowy Las.

Chwytanie problemów i tematów na gorąco, doraźne wypowiadanie się, błyskotliwe i w pewnym sensie ryzykowane orzekanie o ludziach, wartościach i zjawiskach oraz wystawianie się na niesprawiedliwy osąd, to wszystko ma wpływ na charakter blogu, formy coraz chętniej używanej przez literatów naszych czasów. Tym samym początkujący pisarz uzyskuje jeszcze jedną możliwość publicznego zaistnienia. Z jednej strony może zadebiutować w sieci, zwracając uwagę internetowych czytelników na swe niekonwencjonalne i odważne poglądy, z drugiej zaś – regularnie prowadzone zapisy mogą mieć walor warsztatowy i samokształceniowy, sprzyjając uformowaniu się nawyków i umiejętności ściśle pisarskich.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Złota reguła. Nawet ona ma dwie wersje

Moralność mózgu
Chociaż powszechnie twierdzi się, że członkowie wszystkich społeczeństw są zwolennikami złotej reguły, przekonanie to również okazuje sie zwodnicze. Jak zauważa filozof Stephen Anderson, istnieją negatywne i pozytywne wersje złotej reguły. W negatywnej interpretacji jesteśmy proszeni, aby nie robić krzywdy; na przykład w Analektach Konfucjusz pisze: „Czego sam nie pragniesz nie czyń drugiemu”. Jest to wersja, która wymaga od nas znacznie mniej modyfikacji i interwencji, niż pozytywna wersja taka jak w dżinizmie: „Człowiek powinien starać się traktować wszystkie stworzenia tak, jak sam chciałby być traktowany”. Pozytywna wersja jest bardziej proaktywną regułą „dobroczyńcy”, co może być dość niepokojące. Nakazuje nam nie tylko nie szkodzić, ale faktycznie oddać nerkę i wziąć pod opiekę sieroty. Fragment „wszystkie stworzenia” sugeruje prawdopodobnie, że nie można zabijać szczurów w kuchni.Churchland Patricia S., Moralność mózgu, Copernicus Center Press, 2013

Czytaj dalej   1 komentarz

Masz dość? Jak wyjść z roli pracownika i zostać przedsiębiorcą

Robert T. Kioysaki - Zanim rzucisz pracęCzwarta lekcja przedsiębiorczości bogatego ojca

Wszystkie poniższe cytaty pochodzą z książki: Robert T. Kiyosaki, Zanim rzucisz pracę, Instytut praktycznej edukacji, Osielsko 2009

Robert Kiyosaki mówi, że przedsiębiorca musi umieć gromadzić środki na kolejne przedsięwzięcia biznesowe i nie może traktować swojego biznesu jako pracy. To prowadzi bowiem do przejadania pieniędzy. W rezultacie zaś – do klęski.

Autor przypomina każdemu początkującemu przedsiębiorcy, że pracując za pieniądze i oszczędzając każdy z nas powraca do roli pracownika od której ucieka.

Zwraca uwagę, że „Czasami osiągamy najwięcej, gdy nie mamy nic do stracenia. (…) Dla większości ludzi najtrudniejsze jest dojście do tego momentu. Wolą pozostać przy niewielkiej ilości czegokolwiek niż dotrzeć do tego momentu”.

Aby odnieść sukces trzeba ponieść mnóstwo porażek. Im szybciej i więcej poniesiemy niepowodzeń, tym prędzej osiągniemy cel. Dlatego, zdaniem autora, trzeba prowokować sytuacje, które wydają nam się trudne. Większość ludzi nienawidzi sprzedawać. Wydaje się to upokarzające. Trzeba kogoś prosić i zachęcać, żeby kupił. O wiele łatwiej jest mu dać to, czego sam szuka.

Czytaj dalej   1 komentarz

Poznaj różnicę pomiędzy Twoją posadą a Twoją pracą

Robert T. Kioysaki - Zanim rzucisz pracęTrzecia lekcja przedsiębiorczości bogatego ojca

Wszystkie poniższe cytaty pochodzą z książki: Robert T. Kiyosaki, Zanim rzucisz pracę, Instytut praktycznej edukacji, Osielsko 2009

Rozdział 3

Dlaczego masz pracować za darmo?

Autor pisze: „Wielu pracowników nie rozumie pracy za darmo. Oczekują, że otrzymają zapłatę za wszystko, co robią. To dlatego ponoszą porażkę. Wciąż myślą, jak pracownicy. Potrzebują stałej wypłaty. (…) W wielu biednych częściach miast jest wiele pracy do zrobienia, ale nie ma posad. (…) Pracownicy nie mogą znaleźć posad, więc nie robią nic. Natomiast przedsiębiorca widzi wiele okazji. Wie, że pojawią się posady, gdy zostanie wykonana niezbędna praca”.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Dawaj i bierz – dla mnie lektura na lata

Dawaj i bierz Przyjemnie wylegując się w popołudniowym słońcu dokończyłem dziś lekturę książki, która z pewnością będzie mieć znaczny wpływ na moje życie. Ciągle biegają mi po głowie niektóre z wątków czekając na uporządkowanie w myślach na dłużej. Ta książka to wspomniana kilka dni temu „Dawaj i bierz” Adama Granta (Muza S.A., Warszawa 2014). W tej chwili nie jestem jeszcze pewien czy pojawią się jakieś cytaty, ale na wszelki wypadek informuję, iż jeśli będzie takowy i nie zaznaczę inaczej, to znaczy iż pochodzi on z tej książki.

Unikam pisania recenzji. Chyba sam nie przepadam za czytaniem ich, bo informacja mówiąca, iż książka jest warta przeczytania czy też nie ma tak dalece subiektywny wymiar, że jest mi to zupełnie obojętne czy autor recenzji poleca ją czy też nie. Dla mnie istniej tylko jedno kryterium: będę do książki wracał w przyszłości, albo nie. Do tej z pewnością wielokrotnie wrócę. To oczywiście błąd logiczny, bo mówiąc, że będę wracać zakładam, że znam przyszłość, a przecież jej nie znam. Potraktujmy więc to wyznanie jako taką na wyrost stworzoną figurę retoryczną.

Czytaj dalej   1 komentarz