Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Mikołajki. Latem i zimą chodzisz głodny, chyba że się najesz.

 

Dorota

Krzysztofie, wydaje mi się, że za początek tekstu mogę Ci pogodnie przyznać kartkę z małą Mi

Mała Mi

i czekać na to, jak nasze zdjęcia zawisną w kolejnych hotelach, restauracjach, barach (notabene dowiedziałam się dziś z porannego programu w Trójce, że pierwszy bar mleczny powstał w Warszawie w II połowie XIXw. – wiedzieliście?) i „Biedronkach” z napisem: TYCH PAŃSTWA NIE OBSŁUGUJEMY! (nie napisałeś aż tak okrutne, ale nie znalazłam innej małej Mi : )

Liczę jednak na litościwe podejście wszystkich właścicieli, personelu i miłych osób, które spotykamy w podróży, bo inaczej przyszłoby nam nocować w samochodzie i żywić się runem leśnym.

Ponieważ tymczasem jednak trafiamy na tolerancyjnych, otwartych i życzliwych ludzi (świat jest ich pełen!) to dołączam się do peanów na cześć ryby w restauracji hotelu Amax. Kiedy o niej myślę to ślinka mi cieknie, choć jestem po obiedzie i z rozrzewnieniem myślę o uspokajającym widoku jeziora za oknem.

Polecam Mikołajki zimą. Pięknie, przestrzennie, dla kogo trzeba spokojnie, dla kogo trzeba – romantycznie. Nie ma tłoku, wiec nie zmarnuje się żadnego wrażenia ani widoku.

Krzysztof


Miasto to kojarzy nam się tylko bardzo dobrze. Atmosfera pięciogwiazdkowego życia, poczynając od kwietnia, kończąc w październiku wysuwa tu nos z każdego kąta. Żeglarze, turyści, emeryci niemieccy podczas swych sponsorowanych przez kasę chorych wakacji są tu na każdym kroku. Znaleźć miejsce w restauracji w środku sezonu graniczy z cudem (czyli chodzisz głodny), a zimą niestety prawie wszystko pozamykane, więc jeśli nie najadłeś się wiosną, jesienią czy „Biedronką”, to również chodzisz z pustym brzuchem.

Tym razem, choć wiedzieliśmy jak to będzie w praktyce, po raz kolejny postanowiliśmy przetestować ofertę gastronomii w centrum miasta. Dorota skończyła szkolić wczesnym popołudniem w Kętrzynie (dlatego tak wcześnie zaczynała i musieliśmy zamieszkać w Kochu blisko fabryk) i zanim zegar wskazał 15 byliśmy w drodze do Mikołajek. Być może byliśmy o tej porze na miejscu, ale  tego akurat dobrze nie pamiętam. Ślisko było jak cholera, bo na bocznych drogach w okolicach Rynu piaskarek było jak na lekarstwo. Stąd drogę, którą zwykle planuję na 45 minut, pokonaliśmy w nieco ponad godzinę. Za to widok Rynu po drodze za serce ścisnął. Mam same dobre wspomnienia z wyprawy żeglarskiej od tego właśnie miejsca, aż prawie po puszczę Piską no i z powrotem oczywiście.

Hotel Amax, klucz do pokojuSamochód zostawiliśmy pod Amax’em, rezerwację którego zrobiły nam dziewczyny z biura w Warszawie. Pozdrowienia i wielkie dzięki przy okazji, Aniu!

Hotel Amax to taki przybytek, o którym ciężko się mówi. Nie żeby był zły, pewnie zasługuje na swoje trzy gwiazdki, ale jest dość mocno wyeksploatowany i widać to w różnych miejscach.

Czytaj dalej   4 Komentarzy

Kętrzyn, nie wiem czy coś cię tu może zaskoczyć. A jednak; parking!

We wtorek i środę Dorota szkoliła w Kętrzynie. Kto nie wie gdzie to jest niech wysoko podniesie głowę patrząc na mapie i trafi. Kto nie umie korzystać z mapy niech użyje Wikipedii, nawigacji albo innego dzieła współczesnej technologii ułatwiającego nam ponoć życie.

Dojazd z Torunia nie nastręcza zbytnich trudności nawet zimą. Zwykle jadę przez Brodnicę, Lidzbark, Nidzicę, Szczytno i Mrągowo. Mniejszych miejscowości jest po drodze tyle ile bocianów na Mazurach, więc ich spamiętać nie jestem w stanie. W każdym razie, nie przekraczając dziesięciu nad znaki bez problemu docieram w mniej niż 4.5 godziny. I tak też było tym razem.

Będąc na miejscu, od jakiegoś czasu korzystamy z hotelu Koch. Ma on parę niezaprzeczalnych zalet:

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Kto rozrzucił skórki po owocach miłości w lesie?

 

Tym razem będziemy co jakiś czas zmieniać autora (Dorota i Krzysztof), bo w sprawie lasu każde z nas ma coś do dodania, a blog wymaga wybrania jednego. Podzielimy się jakoś; nieparzyste tygodnie ona, a w parzyste ja będę gwieździł.

Krzysztof

Tym razem będzie taka szybka dygresja. Znalazłem dziś w portalu Wyborczej link do artykułu streszczającego wyniki badań brytyjskich w sprawie poczucia zadowolenia z życia: http://wyborcza.pl/ . Zgodnie z otrzymanymi przez nich wynikami najbardziej długotrwale czujemy się szczęśliwi gdy mieszkamy w pobliżu lasu i możemy często korzystać z jego dobrodziejstw (nie dotyczy to pewnie wynoszenia drewna z lasu, bo nasze szczęście i zadowolenie może poturbować straż leśna albo leśniczy we własnej osobie).

Z własnego doświadczenia życiowego wiem, że coś w tym jest. Odkąd mieszkamy pod lasem (według mnie mamy do ściany lasu 34 metry, bo 4 to droga, a 30 szerokość działki sąsiada) zupełnie zmieniła mi się perspektywa wielu bieżących spraw. Coś trzeba omówić – przejdźmy się do lasu z psem na spacer, chcemy pobiegać: OK, wskakujmy w buty do biegania, pies na smycz i do lasu. Organizujemy spotkanie z Przyjaciółmi: oczywiście doroczne grzybobranie. Jajecznica na śniadanie? A Może pójdziemy na krótki spacer i przyniesiemy parę kurek? Maliny? Tylko te które rosną przy lesie. Zwiedzamy bunkry? Co za problem. To tylko jakieś 700 metrów. Pięknie dzięcioł stuka, no tak, pewnie na tych starych sosnach po lewej. I tak dalej. Wystarczyło 7 lat, by rosnący obok las stał się nie tyle fragmentem krajobrazu, co wielkim tłem i uczestnikiem naszego codziennego życia. Co tu dużo ukrywać, stał się czymś na kształt cichego mieszkańca naszego domu. Trudno mi sobie teraz wyobrazić, że skoro i tak zna nasze wszystkie tajemnice, słabości i radości, to mógłby ot tak, wyprowadzić się. O nie, nie ma tak dobrze!

Teraz dobrze rozumiem ludzi, którzy w obecności przyrody odczuwają specjalną radość, ukojenie od bieżących trosk, radość z życia. Bo las to dziś dla mnie radość życia w najczystszej jego postaci.

 

PS. 1. A tych łobuzów, którzy wyrzucają śmieci obok polanki i tak przydybię. Już raz doniosłem na gnoja, który wysypał śmieci z przyczepki i oświadczam, że zawsze wejdę do leśniczego lub zadzwonię na policję, gdy coś takiego znowu zobaczę.

PS. 2. Dzieci, skoro las daje Wam poczucie intymności, to dajcie Jemu coś od siebie i sprzątnijcie przed odjazdem skórki po owocach Waszej miłości.

Dorota

Krzysztof napisał pięknie i życzliwie roślinom, zwierzętom i dobrym ludziom. Ja zwrócę uwagę na to, że utrata widoku lasu budzi negatywne emocje i potwierdzając badania angielskich uczonych, odbiera zadowolenie z życia. Pierwszych pięć lat mieszkania „przylesie” paśliśmy nasze oczy porannym i dziennym widokiem ściany lasu przez kuchenną witrynę. Pałaszowaliśmy śniadanie, popijaliśmy kawę i herbatę, dawaliśmy się skusić na coś słodkiego, spoglądając na drzewa, krzaki i od czasu do czasu – leśne zwierzęta.

Niestety, dwa lata temu ściana lasu została zastąpiona domem naszych sąsiadów. Przesympatycznych, życzliwych ludzi.

I cóż? Wydawałoby się, że my też jesteśmy sympatyczni i życzliwi, a jednak nie! Cóż za zaskakujące odkrycie, zwłaszcza dla kogoś, kto napawa się samooceną człowieka otwartego i tolerancyjnego. Z bólem śledziliśmy postępy w budowie odbierające nam widok lasu krok po kroku… To nasz las! I co teraz?

Pierwszą reakcją było powieszenie firan w oknie witrynowym. Drugą skupienie się na widoku z drugiego okna. Trzecią – zaakceptowanie widoku. Piękny dom, z zadbaną działką powstaje obok nas.

Na koniec pojawiała się radość. Przyroda zrobiła nam niespodziankę i zaserwowała widok coraz gęstszych drzew, dziś już małego lasku, z drugiej strony domu. Znów możemy pompować swoje zadowolenie z życia patrząc na zieleń. Pojawiło się nowe miejsce, w którym będziemy szukać wiosny, zbierać grzyby, dyskutować i spacerować z psem i pędzącymi za nami kotami. Pewnie i tam zauważymy skórki po radosnej leśnej miłości. Wszak z radości lasu korzystać może każdy : )

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Wpadłem w pułapkę „dodaj mnie do znajomych”

Era Facebooka, okładka książkiNie trzeba być geniuszem autopromocji w internecie, by wiedzieć, iż umożliwienie dodawania osób do bloga czy własnej witryny, to być albo nie być wirtualnego życia. Oszczędzę Wam przytaczania zbyt wielu odnośników literaturowych i pozostawię tylko jeden: Clara Shih, Era Facebooka (Wykorzystaj sieci społecznościowe do promocji, sprzedaży i komunikacji z Twoimi klientami), wydanie II, Helion S.A. 2012.. Książka ta, to blisko 400 stron opowieści o tym jak dobrze mieć znajomych w sieciach społecznościowych. Opinii autorki w żadnym wypadku nie zamierzam kwestionować, ale wczoraj wydarzyło się coś, co każe mi patrzeć na zagadnienie nieznajomych mi „znajomych” z sieci z nieco innej perspektywy.

A wszystko przez WOŚP. Kryć nie będę, wraz z tysiącami wolontariuszy i ludźmi w domach i na ulicy cieszę się jak dziecko, gdy kolejne złotówki wpadają do puszek. Gdy przeczytałem dziś rano, że jest już 35 mln złotych, to uśmiech od ucha do ucha zagościł na mej twarzy. Orkiestro, chcę z Tobą grać do końca świata i jeden dzień dłużej.

Wczoraj, mimo chłodu i silnego wiatru, wsiedliśmy z Dorotą w auto i wybraliśmy się do Torunia z założeniem, iż tam będzie nieco więcej atrakcji niż u nas na wsi. Grubsze pieniądze rozmieniliśmy po drodze na „dwójki” i piątki, by więcej dzieciaków miało szansę wystawić do nas puszkę i mieć sukces (w końcu sukces to najlepsza karma dla motywacji). Gdy te grubsze też się skończyły, a światełko poleciało do nieba wróciliśmy do domu bardzo zadowoleni (efekt zwielokrotniliśmy gorącą czekoladą i ciasteczkami w jednej z kawiarni na Szerokiej).

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Seks w średnim mieście. Oł, jes! Oł, jes! Lubię to!

Brzeg nocą

Ostry tytuł, co? A nauczyłem się tego od Kominka, o którym pisałem parę dni temu. Wprawdzie on radzi w każdym poście wrzucać zdjęcie biustu, ale przecież nie będę się ograniczać i idę na całość.

– Idź na całość! Idź na całość! Idź na całość – chciałem się popisać znajomością mediów i proszę, jaki mi piękny cytat z czarnego pudła wiszącego na ścianie wyszedł.

A było to tak. Czerwony Kapturek postanowił… STOP! To nie ta bajka. Zaczynam ponownie, choć nie wykluczone, że czerwony kapturek w tej opowieści wystąpi, lecz ja sam go dojrzeć nie miałem szansy.

Brzeg nocąBrzeg, miasto w części którą znam, jest bardzo ładne. Widziałem dotąd niewiele, bo tylko najbliższe otoczenie hotelu Arte oraz drogę do specjalnej strefy ekonomicznej na terenie postsowieckiego lotniska. Ale to co widzę z okien pokoju hotelowego po prostu onieśmiela i zachwyca. Powyżej jedno ze zdjęć, które zrobiłem dzisiejszej nocy.

Hotel jest bardzo mały, najwyższy numer pokoju to chyba 11, restauracja na kilka stolików, ale atmosfera i ludzie są niepowtarzalni. To cudowne miejsce. Po prostu nie chcę wyjeżdżać. Gros obsługi stanowią przemili młodzi ludzie, zaś o prawdziwie rodzinną atmosferę dbają głównie dwie panie zmieniające się przy śniadaniu. Kocham to miejsce i namawiam Was do wizyty. Te pochwały to moja oddolna inicjatywa, bo uznaję to miejsce za doskonałe do  wypoczynku i pracy. Otoczenie, choć wygląda znakomicie ma jedną słabą stronę. Parking przy hotelu należy do Miasta i w konsekwencji jeśli nie wykupię biletu, to potem za szybą czeka, pozdrowienie ze straży miejskiej. Przyjemność taka kosztuje, o ile mnie pamięć nie myli, 30 zł, a całodzienny parking (na szczęście działa mobilet) trochę ponad 12. Niech im będzie; przeboleję. Oni też z czegoś muszą żyć, a Miasto musi mieć coś w kieszeni, by móc ulice sprzątać.

No i znowu zgubiłem się w dygresjach, a miało być o seksie. Wracam do aktów prokreacji.

Czytaj dalej   7 Komentarzy

Ankieta online prostsza niż myślisz. Część II

Wydruk raportu z ankiet ewaluacji szkolenia

Poprzednią część opowieści o tworzeniu ankiet online zakończyłem w chwili, gdy przykładowa ankieta ewaluacji szkolenia była już gotowa. Dziś przedstawię dwa obszary:

  1. Tworzenie arkusza raportu,
  2. Udostępnienie ankiety online.

Mam nadzieję, że pod koniec artykułu uda mi się zamieść link do działającej ankiety, byście mogli sami przetestować jej działanie.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Nareszcie Brzeg.

Skarbimierz reklama

„Nareszcie Brzeg” – Taki to oto piękny napis przywitał nas (czyli Dorotę i mnie) wczoraj wieczorem. Tym razem podróż z domu zajęła nam ponad 6 godzin, bo nie dość, że po drodze były objazdy i wahadła związane ze zdarzeniami na drodze, to na dodatek zatrzymaliśmy się w McDonalds, by wrzucić coś na ząb. Takie to już tułacze życie trenerki biznesu i jej męża, szczęśliwego posiadacza prawa do kierowania pojazdem mechanicznym (czego nie można powiedzieć o trenerce). PKP robi wszystko, co w mocy tej firmy, by pociągi nie ułatwiały życia ludziom, więc w trasie jesteśmy nieustannie.

Chcę jednak na chwilę wrócić do wspomnianej restauracji i dźwigni handlu jaką jest reklama. Parę dni temu, nasza pociecha radośnie oznajmiła: – Zyskałem 1190 zł!

– Jak?  – Zdziwieni spytaliśmy, bo odkąd zaczął studiować kierunek przepływów finansowych jest zdecydowanie, bezdennie, jednokierunkowy.

– Po prostu, w  skrzynce na listy było 7 kuponów rabatowych do McD, każdy po 170 zł. Razem: 1190. Świetny biznes, prawda?

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Ankieta online prostsza niż myślisz.

Test działania ankiety 1

W najbliższych dniach postaram się poświęcić nieco czasu pokazaniu Wam w jak prosty sposób, korzystając wyłącznie z nieodpłatnych narzędzi online firmy Microsoft możecie ułatwić sobie pracę w najróżniejszych obszarach szkoleń, biznesu czy też życia osobistego.

Wszystkie przykłady, które będę prezentować wykorzystywać będą pakiety aplikacji biurowych dostępne online pod adresem: http://skydrive.com . Jeżeli nie masz tam konta możesz je założyć w przysłowiową minutę postępując zgodnie z instrukcjami na kolejnych ekranach.

Jako pierwszy przykład pokażę, w jak prosty sposób możesz stworzyć własne narzędzie do generowania raportów z ankiet ewaluacji szkoleń z pomocą Excel online. Nie byłoby oczywiście radości gdyby nie fakt, iż uczestnicy szkolenia będą mogli samodzielnie wypełnić ankiety z pomocą swoich komputerów, tabletów lub smartfonów z dostępem do internetu. Oczywiście ankiety papierowe będziesz mogła czy też będziesz mógł samodzielnie dodać do arkusza i w ten sposób natychmiast utworzyć raport ocen po szkoleniu. W końcu rolą trenera jest szkolić, a nie ślęczeć godzinami nad przetwarzaniem danych z ankiet.

Czytaj dalej   1 komentarz

Problem po zmianie hostingu

home.pl -  hosting Business Cloud© home.pl 2013

Zmiany w hostingu i szablonie strony nie wyszły nam na zdrowie, bo zbyt mało wiem o potencjale tej usługi i konfiguracji wordpressa. Zniknęło menu, zniknęła lista użytkowników, po kategoriach i tagach zostało tylko wspomnienie. Systematycznie będę przywracał stan poprzedni. Mam nadzieję, że w kilka dni uda się rozwiązać wszystkie problemy.

Krzysztof

Czytaj dalej   Brak komentarzy

W pełni konfigurowalna ocena 360 stopni za free. Rękawica została rzucona

Badanie kompetencji menedżerskich: www.ebadanie.com

Pracowałem nad kodem i treścią (tu już dużo mniej moich zasług, dzięki Dziewczyny!) dwa miesiące pracy przez kilka godzin dziennie. Efekt przerósł moje zamierzenia. Zobaczcie sami: http://www.ebadanie.com . Wreszcie daję coś, co z pewnością wzbogaci rodzime zasoby internetu o całkowicie darmowe, w pełni konfigurowalne narzędzie badawcze do oceny kompetencji menedżerskich. Wszędzie gdzie było to możliwe dodałem automatycznie generowane przykładowe dane, by nauka pracy z tym oprogramowaniem była poznawaniem nowego świata, a nie udręką w nieznanej krainie. Testujcie, a informacje o zauważonych błędach wysyłajcie, proszę.

Sama logika biznesowa już jakiś czas funkcjonowała w nieco innej formie i była wykorzystywana w rzeczywistych badaniach, lecz nigdy jej nie oddałem w ręce każdego, kto chce z niej korzystać. Nowe otwarcie … otwarte!

Kod w C#, jak to zwykle robię, powstał pod Visual Studio 2012 i hostowany jest przez Microsoft Azure.

Daję sobie kilka dni na relaks i ruszam z pracą nad starym pomysłem w nowej sukience. Trzymajcie kciuki. Postaram się nieco częściej zaglądać i na blog i na g+/fb, by przypominać, że żyję bo strasznie podupadł ten nasz blog.

Pozdrawiam z drogi powrotnej z zatracenia w pracy,

Czytaj dalej   Brak komentarzy