Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Zamiast wrzodów na żołądku, wynieś ze szkoły nawyk samokształcenia

Mądrość i pasjaWielokrotnie w rozmowach z ludźmi słyszałem opinię, że tyle ile złego zrobiła szkoła czy studia w kształceniu danej osoby, to długo, by opowiadać. Wprawdzie natychmiast próbowałem sobie przypomnieć czy ta osoba potrafi czytać i pisać, a jeśli potrafiła, to nie było chyba jednak tak tragicznie, ale na wszelki wypadek nie zaogniałem sytuacji. Paradygmatem jest stwierdzenie, że szkoła jest zła, podła, spłyca charaktery, zawęża światopogląd i na dodatek każe czytać lektury. No kicha na całej linii! Bo jak to coś wziąć do ręki, o czytaniu już nie wspomnę. Tak na marginesie, to bardzo ładnie zostało to dziś opisane w blogu glol.pl w artykule poświęconym pięciu lekturom szkolnym, których nie przeczytałeś. Wracając do szkoły. Skoro już tu drogi czytelniku trafiłaś lub trafiłeś, bo nie znam sposobu na rozpoznanie płci czytelnika po drugiej stronie kabla internetowego, to z pewnością literki nie są ci obce i czytelnictwo się szerzy. A skoro jest czytelnictwo, to czy chcesz czy też nie, kształcisz się samodzielnie.

Do podjęcie wątku samokształcenia zachęcił mnie cytat z kolejnego, po cytowanym wczoraj Napoleonie Hill’u, klasyku gatunku samorozwoju czyli Stephen’ie Covey’u. Jestem przekonany, że jego książki nigdy się nie zestarzeją, bo co pokolenie, to te same problemy z nami samymi pojawią się ponownie. A na wszelkie rany na międzyludzkiej duszy Covey jest najlepszym plastrem.

Mam teraz przed nosem książkę z cytatami z jego publikacji (Stephen R. Covey, Mądrość i pasja, Rebis 2014), którą parę dni kupiłem w empiku (to znowu przytyk do wydawnictw, które nam nie przysyłają darmówek, a według blogera Kominka już dawno powinny zacząć to robić; wydawnictwa, pobudka!). Na stronie 95 znalazłem taki tekst:

„Wierzę w samokształcenie, nieważne jakiego typu. To nie muszą być jakieś formalne zajęcia czy kursy. To może być nieformalna grupa dyskusyjna względnie dobrze pomyślany klub książki. Ale bez jakiegoś systemu czy też zewnętrznej dyscypliny większość ludzi dorosłych rezygnuje po obiecującym początku i wraca do dawnych nawyków”.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Biednemu nawet panna z łóżka daje nogę

Zastanawiając się nad dzisiejszym wpisem w blogu postanowiłem oddać się przypadkowi. Trochę książek na półce stoi i trudno, bym czegoś nie znalazł wartego do wskazania jako inspiracja do własnych przemyśleń. Zaryzykowałem i wyciągnąłem pierwszą z brzegu książkę z górnej półki. Jest to klasyk klasyki motywacji czyli Napoleon Hill, Zasady samodoskonalenia. Moje wydanie to Helion 2011. Książkę otworzyłem na przypadkowej stronie. Trafiłem na 183. Oto cytat.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Proces jest ważniejszy niż cel

Robert T. Kioysaki - Zanim rzucisz pracęPiąta lekcja przedsiębiorczości bogatego ojca

Pieniądze otwierają drzwi

Wszystkie poniższe cytaty pochodzą z książki: Robert T. Kiyosaki, Zanim rzucisz pracę, Instytut praktycznej edukacji, Osielsko 2009

Jeśli chcesz być bogatym przedsiębiorcą skup się na tym

co robisz, jak to robisz, a przede wszystkim dla kogo to robisz,

a nie na tym ile chcesz zarobić.

Obsesja bogacenia się i zarabiania nie służy na dłuższą metę biznesowi. Kiyosaki mówi: dbaj o to, żeby w twojej pracy nie chodziło „jedynie o zarabianie pieniędzy, ale o przygodę twojego życia”. Dzieli się swoim doświadczeniem biznesowym i twierdzi, że prawdziwy sukces osiągnął wtedy, gdy „przestałem się skupiać na zarabianiu pieniędzy i zadałem sobie pytanie: >>Jak mogę służyć większej liczbie ludzi?<< Paradoksalnie zarobiłem więcej, skupiając się na służeniu szerszemu gremium, niż wówczas, gdy miałem na celu jedynie zarabianie pieniędzy”.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Kolejny pięciogwiazdkowy dzień

Żyć można na wiele sposobów. My żyjemy z dnia na dzień, z minuty na minutę, z chwili na chwilę.

I właśnie takie chwile tworzą w naszym życiu wyjątkowe momenty, które chcemy zapamiętać i którymi chcemy podzielić się również z Wami.

Jesteśmy ze sobą prawie dwa lata i w tym czasie udało nam się spędzić wiele fascynujących chwil, odwiedzić przepiękne miejsca jak i brać udział w  zapierających dech w piersiach wydarzeniach. Nasza przygoda z nagrywaniem wspólnego czasu razem zaczęła się rok temu. Postanowiliśmy, że nie chcemy zapomnieć żadnych chwil i zaczęliśmy je nakręcać.

A oto efekty naszej pracy. Sprzętem, jakiego używamy, jest kamera GoPro Hero3 Black, dzięki czemu możecie oglądać nasze filmy w jakości HD. 

Asia i Kuba

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Planownie? Papier wszystko przyjmuje!

Cele strategiczneRobiąc dziś poranną kawę zauważyłem na stole kuchennym zapakowany w folię ostatni numer Reseller News, darmowej gazetki wydawanej przez IT Press i rozsyłanej do ludzi z branży IT, do których jak widać, redakcja nadal mnie zalicza. Choć nie ma praktycznie dnia, bym nie miał poczucia oderwania od szybkości procesorów, wielkości pamięci czy zdolności chmury do zarządzania obiegiem dokumentów w firmie, to coś jeszcze wiem i gdy trzeba to o tym mówię. 

Jak się domyślam listonosz przyniósł nowy numer w czasie, gdy Dorota szkoliła w Brzegu, a ja rozmawiałem z ludźmi, czytałem i nieco pisałem czekając na nią w hotelu Arte (naszym bestsellerem jest tekst poświęcony nocnej namiętności jakiejś pary gości hotelowych). A gazetka? Gazetka „wporzo” i niech listonosz przynosi dalej, bo choć numer, podobnie jak wszystkie pozostałe, kipiał od artykułów sponsorowanych, to jeden nastroił mnie dość radośnie. Napisał go dr Mirosław Tarasiewicz, o którym napisano: „praktyk zarządzania trener”. Tytuł brzmi: „Po co w ogóle planować” i przyznaję, była to woda na moje jakże często wyrażane wątpliwości, szczególnie wtedy gdy życie kopie mnie po tyłku. Mało tego, pamiętacie słowa Czesława Mozila z pierwszej płyty? Z pamięci piszę, więc mogę przekręcić: „wolę życie bez planów”. I żeby to tylko było w refrenie! Skąd, co zwrotka, to nowy argument przeciw planowaniu.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Ile gotów jesteś zapłacić za przedsiębiorcę?

HandelGdybym chciał zostać obrzuconym spojrzeniem, po którym już tylko czekałaby mnie długoletnia terapia u psychoanalityka, to powinienem zapytać pierwszego z brzegu humanistę: „Ile zapłaciłaby  Pani lub Pan za człowieka”? Gdybym dla odmiany spytał: „Czy można określić cenę za człowieka?” nie tylko zyskałbym przyjaciela, to na dodatek takiego, który myślałby o mnie w samych superlatywach. To jak to jest z tą wartością drugiej osoby: jest ona wymierna, czy przeciwnie?  

Najciekawiej do wartości osoby podchodzą firmy ubezpieczeniowe mówiąc bez ogródek: „w pana wieku, przy tym trybie życia i miłości do golonki oraz pilota do telewizora, wyceniamy pana na 10% od wartości ubezpieczenia rocznie”. No i problem wyceny rozwiązany: chcesz wiedzieć ile jesteś wart? To proste: sam sobie odpowiedz, przy czym na ucho szepczemy, że średnio rzecz biorąc pożyjesz koleś jakieś 20 lat, bo przez pierwszą połowę tego okresu podejmujemy ryzyko straty, a potem żyjąc dalej zadbasz o to, by nasi udziałowcy byli szczęśliwymi ludźmi na wiecznych wczasach na Bali. 

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Porządek w rytmie 5S z zaskakującym wnioskiem na koniec

Gumowe kaczuszki

Lean i takie tam sprawy

Raz na sto lat warto zrobić porządek nie tylko na biurku ale również w bezpośredniej okolicy. Nie sztuką jednak jest podejść i zrobić to po prostu. Porządek daje równowagę, a bez równowagi człowiek wali tyłkiem w podłogę i go potem boli, a raz wylatuje w kosmos i pozostaje po nim tylko wspomnienie. Warto więc podejść do tego zagadnienia w sposób nieco bardziej metodyczny. Jak postanowiłem tak zrobiłem, a przegląd tego jak mi idzie będę na bieżąco komentował.

Przyznam bez bicia, że bezpośrednią inspiracją był majl od Doroty z listą 5S  (dla ciekawych proponuję zerknąć także do Wikipedii w rozdziały poświęcone Toyota Way oraz Lean Management). Dziwne, tyle lat się z żoną znamy, tyle tygodni moje biurko wygląda tak samo, a ona właśnie wysłała to teraz. Co za przypadkowy zbieg okoliczności! Może coś mi chce powiedzieć? Zobaczymy czy zaskoczę ją i siebie.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Wsparcie ze strony bliskich a firma rodzinna

Firma rodzinnaKiedy czytałam tekst Krzysztofa o wsparciu ze strony bliskich i przeanalizowałam wystąpienie Pana Bliklego, pomyślałam sobie, że na firmę rodzinną można spojrzeć szerzej i węziej zarazem. 

Szukałam definicji firmy rodzinnej. W internecie znalazłam informację, że o firmie rodzinnej można mówić, kiedy w rękach rodziny jest co najmniej 50% udziałów. Jest to taki podmiot, w którego działalność w jakimś stopniu zaangażowana jest rodzina. (Grant Thornton, „Biznes Rodzinny”, one press)

Stąd – firma rodzinna – to tak naprawdę każda rodzina. Rodzina ma przecież swoją misję. U jednych jest ona uświadomiona, u innych nie. Jednak często rozmawiając ze znajomymi słyszę, że chcą żeby ich dzieci były szczęśliwymi ludźmi, że chcą wieść dobre życie ze swoimi najbliższymi, że chcą czynić świat wokół siebie pięknym i dobrym.

Mają mnóstwo marzeń do zrealizowania. Wiele z nich jest wspólnych: podróże, zdrowie, przyjaźnie, miłość.
Mają także postawione różne cele. Od bardzo prostych po najbardziej skomplikowane. Jedni chcą, żeby ich córka została lekarzem, inni postawili sobie za cel zbudowanie domu, jeszcze inni zabezpieczenie finansowe najbliższych a jeszcze inni wycieczkę rowerową do Ciechocinka w najbliższy weekend. Każda rodzina ma swoje cele. Jej cele są najważniejsze dla niej samej. Dlatego koncentruje na nich swoje wysiłki. Widzę, jak nasi sąsiedzi tuż po przeprowadzce do nowego domu wspólnie pracują w ogródku. Sieją trawę, sadzą rośliny, podlewają, koszą. Każdy ma swoją rolę. Każdy wkłada wysiłek. Każdy docenia pracę drugiego. Widzę, ile zaangażowania ze strony całej rodziny kosztuje „wychowanie” lekarza w domu. Wspólna nauka, często od najmłodszych lat. Rodzice śmiejący się, że mogą występować w quizach telewizyjnych ze wszystkich dziedzin, dzięki temu, że ich pociechy edukują się na poszczególnych poziomach. Korepetycje. Pomoc. Pieniądze na studia, stancje, życie. Aż cel zostanie osiągnięty.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Znajdź wsparcie wśród bliskich

Firma rodzinna Rozpoczęcie działalności gospodarczej, czy to na większą skalę, czy to mikroskopijną przez przejście na samozatrudnienie praktycznie zawsze staje się decyzją nie tyle osoby, która zamierza to zrobić, co bliskich tej osoby. To oni w większości przypadków stają się głosem rozsądku, który może przedsiębiorcę wspomóc w realizacji celu lub, co równie ważne, zwerbalizować opinie, które mogą pomóc mu ominąć rafy bankructwa. Często też się zdarza, iż od samego początku działalności firma jest traktowana jako firma rodzinna i wówczas rola bliskich sięga poziomu partnerstwa w spółce. Sam za parę dni będę dzwonił do mego brata i jego żony z pytaniem, czy nie byliby zainteresowani zaangażowania się w pewien pomysł, realizacja którego będzie zdecydowanie tańsza, jeżeli zgodzą się udostępnić część zasobów czerpiąc z tego profity. Jak widać zatem, w zdecydowanej większości przypadków opinia i pomoc bliskich może stanowić być albo nie być nowego biznesu.

Czytaj dalej   1 komentarz