Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Bo wolę życie bez planów (?)

Planowanie Tym razem odniosę się do paru zdań, które znalazłem w nowym nabytku: Noreena Hertz, Oczy szeroko otwarte, Muza S.A. 2014, s.49

A zatem, czy potraficie wyhamować przed podjęciem decyzji?

Mówiąc bardziej ogólnie, czy jesteście w stanie ofiarować sobie więcej czasu, żeby móc w sposób właściwy objąć umysłem to, co należy ogarnąć?

Barack Obama poradził Davidowi Cameronowi: „Najważniejsze, co musisz zrobić, to wygospodarować sobie dłuższe okresy w ciągu dnia, kiedy będziesz mógł się oddawać wyłącznie myśleniu. Bez tego stracisz wizję całości”. A bez wizji całości, jak stwierdziliśmy wcześniej ryzykujemy, że znanych już nam węży nie zauważymy.

Czytaj dalej   6 Komentarzy

Łap goryla!

gorylWprawdzie siedzę dziś jak na szpilkach, bo w przyszłym tygodniu mam szkolić z narzędzi developerskich dla asp.net produkowanych przez Telerik, a materiały dopiero w powijakach. Szkolenie ma trwać 5 dni, uczestnicy to wyjadacze, więc to nie przelewki. Nie mogę sobie pozwolić na przeoczenie czegoś. Mam już ułożone wszystko i w głowie i na kartce (jak nie zapiszesz czegoś, to zapomnij, że będziesz wszystko pamiętać), ale niespodzianki są w stanie potrząsnąć każdym, nawet najlepszym planem. Czekam, aż skończy się instalacja brakujących narzędzi i ruszam do roboty. Mam zatem z pół godziny czasu; idealny moment na uspokojenie myśli i przygotowanie wpisu do bloga.

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Zajrzyj w kuper kurczakowi

Kury i kogut

 Japończycy wymyślili metodę seksowania kurczaków zwaną seksowaniem kloacznym, która pozwala ekspertom w tej dziedzinie błyskawicznie ustalić płeć jednodniowych piskląt. Od lat trzydziestych XX wieku  hodowcy drobiu z całego świata zjeżdżają do szkoły seksowania kurcząt Zen-Nippon w Japonii, by nauczyć się tej techniki. Sęk w tym,  że nikt nie był w stanie im dokładnie wyjaśnić, jak to się robi. Metoda miła polegać na jakichś subtelnych wskazówkach wzrokowych, lecz zawodowi sekserzy nie potrafili ich wymienić. Patrzyli na kuperek (gdzie znajduje się kloaka) i po prostu wiedzieli, do którego koszyka kurczaka włożyć.

I w ten sposób uczyli nowych sekserów. Mistrz, stał nad podopiecznym i przyglądał się jego pracy. Uczeń brał do ręki pisklę, oglądał kuper i wrzucał je do jednego lub drugiego kosza. Zawodowiec mówił wtedy: „dobrze” albo „źle”. Po wielu tygodniach takiego treningu mózg ucznia był już wyćwiczony do perfekcji – ale uczeń świadomie nie wiedział nic.

David Eagleman, Mózg incognito, Carta Blanca 2012, s. 78

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Wizualizacja to prosta droga do porażki osobistej

chmury – A tobie o co teraz chodzi?  – z pewnością pomyślał każdy czytelnik, który w miarę sumiennie tu zagląda.  – Czy to nie ty tyle razy powtarzałaś: „Zwizualizuj, co chcesz osiągnąć”. Weź się chłopie wreszcie zdecyduj, o co tobie rzeczywiście chodzi!  

– Eee tam, drogi Czytelniku. Nie jest tak tragicznie. Sprzeczność tylko pozorna i to skutek wyłącznie wyrwania tego tytułu z nieco szerszego kontekstu. Wprowadzeniem do niego niech będzie wspomniana wczoraj w tekście poświęconym motywacji do efektywnego zarządzania czasem lektura książki K. Hogana168 – godzinny tydzień. Żyj w pełni 24/7, Wydawnictwo Helion, 2010. Tym razem cytat pochodzić będzie ze strony 128.  

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Kasa ponad wszystko? Oj, chyba nie!

"drogaCzytam teraz, kolejny zresztą raz, książkę dra Kevina Hogana: 168 – godzinny tydzień. Żyj w pełni 24/7, Wydawnictwo Helion, 2010. Na stronie 122 i kolejnej znalazłem taki fragment: 

Aby odnosić sukcesy i wieść bogate i wartościowe życie, musisz przede wszystkim zapamiętać, że NIE o pieniądze tu chodzi 

Pieniądze to zwykły papier. Cóż, trzeba stwierdzić, że do roku 1972, kiedy to Stany Zjednoczone zrezygnowały z systemu waluty złotej, dolar był przynajmniej prawdziwym pieniądzem… W tamtych czasach pieniądze były … pieniędzmi. Były coś warte.  

Dziś jest już inaczej. Dzisiaj pieniądz jest złudzeniem, wyrazem pewnego przekonania (hm, przynajmniej nie umiem znaleźć lepszego porównania). Oprah Winfrey przez godzinę występuje przed telewizyjnymi kamerami i zarabia w ten sposób około miliona dolarów. Tego samego dnia w telewizji pojawia się szeregowy prezenter, który również jest na antenie przez godzinę, ale otrzymuje za to tylko 200 dolarów. Skąd ta różnica? 

Wszystko rozbija się o postrzeganą wartość, o koneksje, o przekonania, o reputację i wiarygodność… Wysokość wynagrodzenia zależy od wielu różnych czynników. 

Najlepsze odpowiedź na powyższe pytanie brzmi następująco: wiele lat temu szeregowy prezenter przygotował się na 200 dolarów, o tyle poprosił i tyle otrzymał. Oprah Winfrey przygotowała się na milion dolarów, o tyle poprosiła i tyle dostała. Nie chcę w ten sposób sugerować, że wystarczy iść dzisiaj do stacji telewizyjnej i poprosić o milion, żeby go faktycznie otrzymać. Różnica polega na tym, że Oprah już 10 lat temu wiedziała, że DZISIAJ będzie chciała zarabiać milion dolarów, zrobiła zatem wszystko, co było konieczne, aby jej życzenie się spełniło.  

Dziecko rodzi się dzisiaj, choć nie jest to rezultat wydarzenia, które miało w tym dniu miejsce. To raczej wynik działania, które zostało podjęte mniej więcej dziewięć miesięcy temu. DZISIAJ OTRZYMUJESZ REZULTAT TEGO, CO WYTWORZYŁEŚ DZIEWIĘĆ MIESIĘCY, a możne nawet dziewięć lat temu. 

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Kopiuj i wklej. W życiu i … biznesie

roweryOj jak ja lubię, gdy pisząc ostatnie zdanie tekstu komputer zainstaluje aktualizacje, zresetuje się, a po włączeniu po tekście nie ma ani śladu. Oj jak ja to lubię.

Zamiast marudzić, postaram się napisać to co stworzyłem wcześniej jeszcze raz. Może przy okazji stanie się bardziej czytelne z zyskiem dla Czytelnika? Oby tak właśnie było.

Parę lat temu byłem zewnętrznym rzeczoznawcą, który oceniał wnioski o dofinansowanie ze środków UE projektów innowacyjnych pomysłów w ramach programu Innowacyjna Gospodarka. Robota była super, bo nieustannie na moje biurko spływały nowe projekty, z których większości, biła prawdziwa radość z wdrożenia i entuzjazm twórcy, bo pomysł jego zdaniem zmieni świat na lepsze. To była prawdziwe energetyzująca robota.

Gdy myślę o niej z perspektywy kilku lat, mogę śmiało stwierdzić, iż praktycznie wszystkie projekty, które przechodziły wówczas przez moje ręce można było podzielić na parę głównych grup takich jak: obsługa księgowa przedsiębiorstw, dostęp mobilny do zasobów usługodawców czy też zdalne zarządzanie bazą danych przetwarzającą dane z jakiegoś obszaru życia prywatnego lub biznesowego. W detale wchodzić nie zamierzam, bo nie pamiętam jak długo jeszcze działać będą umowy o poufności, które wówczas podpisywałem przed oceną w danej edycji konkursu.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

O bezdyskusyjnej wyższości smartfona nad smartfonem

iPhone 5Choć na pierwszy rzut oka tytuł zdaje się być pozbawiony jakiegokolwiek sensu, to za chwilę postaram się przekonać Was, że może jednak coś w tym jest. Wprawdzie pretekstem do napisania tego tekstu, było prośba koleżanki o pomoc przy wyborze telefonu, to spróbuję spojrzeć na sprawę nieco szerzej.

Wczoraj na FB jedna z Przyjaciółek zadała pytanie, które można sparafrazować do zwrotu: „który telefon kupić”. Tak jak można się było spodziewać dostała dokładnie tyle odpowiedzi ile marek czy typów tych urządzeń leżało w naszych kieszeniach. Ale ona była sprytna i uściśliła problem: „co takiego jest w telefonach Apple, że ludzie skłonni są zapłacić za nie 4000 zł! Przecież pomysłów na wydanie takiej gotówki można mieć dużo więcej”. A spryciula! To nas wzięła pod włos! Twarda sztuka w dyskusji.

Odpowiedzi oczywiście pojawiły się. Wszystkie, łącznie z moją opartą na cytacie wypowiedzi jednego z twórców potęgi Apple, Jony Ive’a: „Rzecz w tym, że bardzo łatwo być innym, ale bardzo trudno lepszym”, sprowadzały się do jednego zdania: „Bo TAK!”.

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Wrocław, miasto empatii

wrocław pkpW sobotę  i niedzielę zwykle piszemy coś lżejszego. Kuba z Asia są w Anglii więc nie ma co liczyć na ich nowy filmik. Dorota zajęta jest pracą nad raportami z badania zgodnie z metodologią Assessment Center/Development Center. Oznacza to, iż przyjemność przygotowania paru zdań spadła na mnie. Nie dam sobie tego prawa odebrać! Moje zadanie jest o tyle proste, że w minionych dwóch dniach doświadczyłem i byłem świadkiem dwóch, wartych wspomnienia, wydarzeń. Każde z nich spowodowało, że lekko zrobiło mi się na sercu, bo niewiele rzeczy daje taką radość, jak widok bezinteresownych ludzi pomagających sobie nawzajem.

We czwartek po południu wybrałem się pociągiem do Wrocławia z zamiarem dotarcia następnego dnia do Wałbrzycha. Powód mej podróży, to zupełnie inna opowieść (dodam tylko, że jego skutek jest piękny jak królewna). Jestem przekonany, iż poświęcę jej któregoś dnia tej historii oddzielny wpis, bo tam też empatia też legła u podłoża całego ciągu zdarzeń. Przy okazji, jeszcze raz dziękuję Asiu i Jarku za inicjatywę i pomoc.

Wracając zaś do Wrocławia.

Czytaj dalej   1 komentarz

Pięć kocich maluchów i my (biedni)

MilkaWydawało mi się dotąd, że mamy dosyć spokojne życie. Nie mówię, iż pozbawione było problemów, mówię wyłącznie: w domu mieliśmy spokój. Przyroda lubi jednak płatać figle i tak właśnie stało się 24 czerwca. Tego dnia ja obchodziłem urodziny, a w pralni przyszło na świat pięć kociaków. Mamy 4 chłopców i jedną dziewczynkę. W zasadzie to jeszcze nie dorobiły się imion i częściej określamy je w oparciu o to, co robią lub zrobiły. Dlatego mamy: Pilota zwanego również Nurkiem (związek z wiadrem do połowy pełnym wody do mycia podłogi jest uzasadniony), Twixa – bo jest czarny jak poprzednie kotki i trudny do odróżnienia z drugim czarnym, mamy także Garbuska, o którym weterynarz powiedział, żeby się nie martwić, mamy Tygryska i jeszcze Niunię, która chwilami jest dziksza niż chłopcy.O Garbusku już pisałem, bo dwa razy zdarzyło się mu sprawić nam mokrą niespodziankę na kołdrę w sypialni. Ot i życie, trzeba się umieć dostosować. Dobrze, iż detergenty potrafią zdziałać cuda w pralce.

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Walonki, ostatni krzyk mody nie tylko w „Peterburgu”

Walonki w kwiatkiCoś mi się zdaje, że przestałem nadążać za światem. Dla wielu ludzi elektroniczne gadżety, które zalewają rynek trudne są do objęcia rozumem. Dla mnie też, ale z pomocą instrukcji i wiary w swe umiejętności jakoś się w tym znajduję. Jest jednak obszar, w którym moja wiedza jest na poziomie 0, zaś odwaga dyskusji na temat: -1. Ta dziedzina to topowa moda. Zdarza mi się czytać w rożnych serwisach internetowych i blogach zapamiętałe dyskusje na temat tego czy owego składnika ubioru lub dodatku do niego. Prawdę powiedziawszy, zwykle zdaje mi się że to tekst napisany po chińsku, bo nie rozumiem sensu żadnego ze zdań. Dobrze, że choć obrazki bywają, bo przynajmniej wiem o czym mowa.

Dziś rano przeglądając Facebook zobaczyłem udostępnione przez Mag Dusię, to jedna z mych znajomych od wielu lat (pozdrowienia Magda!), zdjęcie butów, które polubiło 3492 osoby. Oczywiście nie wiem, czy ci ludzie lubią te buty czy też może zdjęcie, ale na potrzeby dyskusji przyjmę pierwszą wersję. Zanim jednak rozwinę myśl zacytuję Wam fragment z książki Brian’a Tracy – Potęga osobistego uroku, jak zjednywać sobie ludzi, MT Biznes, Warszawa 2013, strona: 70. Fragment nie byle jaki, bo w ramce, więc pewnie bardzo ważny.

Czytaj dalej   2 Komentarzy