Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Ciesz się, że nie jesteś swoją prababką

survival Kilka dni temu zaciekawił mnie krótki tekst na portalach informacyjnych, dotyczący nastolatek protestujących przeciw feminizmowi. Dziewczęta sfotografowały się z hasłami na karteczkach. Na zdjęciach pojawiły się piękne nastolatki w wygodnych jeansach i koszulkach. Nie podoba im się feminizm i równouprawnienie. Protestują przeciwko temu, żeby kobiety traktować jak mężczyzn.

Tekst okraszony zdjęciami, okazał się wdzięcznym tematem naszej porannej rozmowy przy śniadaniu. Zastanawialiśmy się, czy te młode kobiety chcą tego, by feministki przestały przedstawiać postulaty równości, czy też chcą by zrezygnować z tego, co zostało osiągnięte. Podczas rozmowy pojawił się wątek dotyczący tego, jak sytuacja kobiet wyglądała jeszcze przed kilkunastu dziesiątkami lat.

Zadaliśmy pytanie, czy wiedzą o tym i nie chcą praw, które mają, czy nie wiedzą.  Brak edukacji czy wysoka świadomość? Ciekawe jak wyglądałby  świat bez feministek i ich wieloletniej działalności?

Zaintrygowana tymi pytaniami zajęłam się poszukiwaniem informacji. Na pierwsze odpowiedzi, zupełnie przez przypadek, natknęłam się przy przyjemnej lekturze książki Moniki Piątkowskiej i Leszka Talko „Survival czyli jak zachować dobre maniery w epoce fejsbuka”. Siedziałam sobie na tarasie (toskańskim jak mówi moja koleżanka z Warszawy, bo kafelki popękały na nim tak, że wyglądają na nadgryzione tysiącletnim zębem czasu), sączyłam wodę z cytryną, delektowałam się inteligencją i poczuciem humoru autorów i … znalazłam arcyciekawe przykłady.

stroj xix wiek, www.eszkola-wielkopolska.pl „Ciesz się, że nie jesteś swoją prababką. Mama by wtedy do ciebie nie dzwoniła i nie pytała, czy w pracy pojawił się jakiś wartościowy młodzieniec, ale po prostu cię sprzedała. Panny musiały bowiem uczestniczyć w targach żon. Na przykład w krakowskiej Piwnicy pod Baranami, która na początku XX wieku wcale nie mieściła uznanego kabaretu, ale targi krakowskie. Można było tam sobie przyjść, zobaczyć coś, upatrzyć, zarezerwować i zaklepać. Oczywiście, jeśli było się przy tytułach i pieniądzach (…). Panny, które się nie załapały na Piwnicę, a z racji tykającego zegara były w potrzebie, musiały jechać do Lwowa na targi wschodnie, mniej prestiżowe, ale cóż… Na bezrybiu i kawaler ze Wschodu się liczył”.

Ciekawe! Czytam dalej. Słońce świeci. Siedzę na wygodnym fotelu. Rozpiera mnie radość, bo moja mama mnie nie sprzedała. Nie nalegała nawet na szybkie małżeństwo. Nie martwiła się o mój tykający zegar. Nie wtrącała się do moich wyborów. Wydaje mi się nawet, że nie bardzo jej odpowiadałeś Krzysiu.

Może nie byłam dla niej cenna? Może nie byłam dla niej ważna? Może była feministką? Nie zapytam jej niestety, bo odeszła dwa lata temu. Wiem jedno kochała mnie i dała mi wolność. Jeśli, między innymi dzięki feministkom, nie musiała się trzymać konwenansów, to bardzo się cieszę.

Jednak wracając do świata sprzed feministek to: „Paniom sprzed stu lat poradniki dobrych manier nie pozostawiały wielu okazji do złapania męża. Przekartkuj sobie choćby Zwyczaje towarzyskie Zygmunta Sarnickiego: >>Panna do lat dwudziestu jeden zawsze idzie przed rodzicami<<, >>od osiemnastu lat panienka chwilami tylko ukazywać się może w salonie<<, >>panny nie noszą nigdy koronek, szali kaszmirowych, brylantów i strusich piór<<”.

Oczami wyobraźni widzę siebie w tych zakazanych strojach. Cała spowita w koronkach, błyszcząca wielkimi brylantami, otulona szalem kaszmirowym z piórami strusimi przy tyłku. Ach… Zwłaszcza w przypadku koronek i strusich piór żal odczułabym wielki. Jak wyglądałby świat bez tych bezcennych ozdób, wyrażających moją osobowość?!? Dziewczęta protestujące pozbawiłyby mnie takich możliwości samorealizacji, bo przecież o jeansach i T-shirtach nie warto tu wspominać.

Po lekkiej lekturze przeszłam do poważniejszych informacji. Buszując z wieczora w internecie sprawdziłam, że kobiety zyskały dostęp do nauki uniwersyteckiej pod koniec XIX wieku. Początkowo mogły brać udział w zajęciach jako wolni słuchacze. Jedną z takich studentek była Maria Curie – Skłodowska, studiująca na Sorbonie. Bierne prawa wyborcze Polki uzyskały w listopadzie 1918 roku, dzięki sformułowaniu, które brzmiało: „Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel bez różnicy płci”.

Czyli – bez działań na rzecz praw kobiet – rodzice mogliby nas sprzedać, nie mogłyśmy decydować o sobie, niedostępna byłaby edukacja uniwersytecka i nie miałybyśmy praw wyborczych. Ciekawe, bo dziś mamy do tego prawo, ale nie musimy z niego korzystać. Czyli możemy zrezygnować z podejmowania decyzji o swoim życiu, z nauki, z wyborów. To wybór każdej kobiety, każdego człowieka.

Po co protestować przeciwko feministkom? Może dziś chcą zbyt wiele? Może przesadzają? Może chcą, żebyśmy były mężczyznami?

Nie podobałoby mi się to, bo lubię być kobietą. Kobieta jest siłą, jak mówi hasło jednego z kobiecych miesięczników. Jestem siłą. Kocham moją rodzinę. Przede wszystkim czuję się matką, choć mój syn jest już dorosłym człowiekiem. Lubię sprzątać, dbać o dom, pielęgnować i gotować. Szanuję i lubię mężczyzn.

No właśnie. Po dzisiejszym upale rozpętała się burza. Krzysztof pobiegł ratować zalewaną falami dżdżu piwnicę. Biegał z wiadrami po schodach. Przyniosłam mu wiadra. Wyszłam pod strugi deszczu. Zadrżałam od chłodu, więc czmychnęłam do domu. Mogłam ufać, że on zadba o piwnicę. Ja wytarłam podłogę, pozamykałam okna, przygotowałam mu szlafrok i osuszywszy włosy, przyglądałam się jego męskim zmaganiom, podziwiając i zachwycając się werbalnie od czasu do czasu. Lubię być kobietą.

Teraz przy gorącej herbacie każde z nas pracuje tłukąc palcami w klawiaturę. O właśnie! Bo ja lubię, a nawet kocham moją pracę. Cenię sobie wolność, jaką dali mi najbliżsi, żebym mogła ją wykonywać. Mam poczucie spełnienia i ciągłego rozwoju. Zrobiłam sobie dziś, w magazynie „Charaktery” test na poziom sensu, związany z moją pracą i uzyskałam bardzo wysoki wynik. Moja praca ma sens. Czego trzeba więcej?

No właśnie. Znalazłam informację, że w Unii Europejskiej kobiety zarabiają przeciętnie 16% mniej niż mężczyźni. Tak bywa. Zresztą czasem to odczuwać. Mam poczucie, iż dlatego, że jestem kobietą, a do tego blondynką, moje kompetencje budzą w kontrahentach wątpliwości. Mężczyźni budzą większe zaufanie. Są fachowi i profesjonalni.

Pocieszające jest to, że z wiekiem jestem bardziej wiarygodna i mniej blond (siwe się pojawiają). Może wkrótce stanę się partnerem w biznesie, doradcą i coachem, który będzie mógł być traktowany, jak doradcy i coache mężczyźni?

Jednak chyba coś w tym jest.

Pracuję od kilku miesięcy z niezwykle inteligentną, nastawioną na rozwój i samoświadomą kobietą, zbliżającą się do szczytów w korporacji. Ma najwyższe kwalifikacje w polskim oddziale. Jest pracowita. Zdobywa wiedzę i umiejętności na bieżąco. Sama inwestuje w rozwój. Zajmuje się kilkoma różnorodnymi obszarami, a mimo to, że ma szansy na awans, bo… ma za wysokie kwalifikacje. Mężczyźni, którzy pracują z nią – już awansowali. Powiedziała mi ostatnio, że liczy na unijną dyrektywę, dotyczącą parytetów we władzach organizacji, bo to ze względu na wymóg prawny pozwoli jej aplikować na stanowisko, którym jest zainteresowana. Feministka?

Jednocześnie słyszę, że dzieci i mąż są dla niej najważniejsi. Po pracy z radością gotuje (postawiła sobie za cel raz w tygodniu przygotować jakieś nowe danie), dba o dom, robi zakupy, odrabia z synem i córką lekcje, jeździ z nimi na wycieczki rowerowe. Jest zadbana, kobieca i atrakcyjna.

Do tego uczy się japońskiego, chce jeszcze studiować filozofię i szykuje do się do tego, żeby zająć się architekturą.

Jest uporządkowana, zorganizowana i konsekwentnie realizuje postawione sobie cele. Tylko w pracy nie ma siły przebicia. Może parytety to rozwiążą? Może feministki robią coś takiego, co jest niektórym kobietom potrzebne? Może te, które tego nie potrzebują nie muszą korzystać z tych szans i możliwości?

Dziś szczęśliwie żyjemy w takich czasach, że mamy możliwość być kobietami i mężczyznami i ludźmi. Może chodzi o to, że dzięki feministkom każda z nas może czuć się po prostu człowiekiem?

Każdy człowiek może podejmować decyzje, jak chce, w zgodzie ze sobą i ze swoim sumieniem. Każdy człowiek może głosować lub nie. Każdy człowiek może pracować lub nie. Każdy człowiek może założyć  rodzinę lub nie. Każdy człowiek może się uczyć lub nie. Każdy człowiek może być zadowolony lub nie. Wybór należy do każdego z nas.

 

Źródła:

1. Survival czyli jak zachować maniery w epoce fejsbuka, Monika Piątkowska, Leszek Talko, PWN, Warszawa 2013

2. Charaktery, magazyn psychologiczny, Nr 3 (206), marzec 2014, rok XVIII

3. www.wikipedia.pl , www.unic.un.org.pl, http://ec.europa.eu  

4. Grafika pochodzi z serwisu: www.eszkola-wielkopolska.pl

Słowa kluczowe:, , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: