Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Człowiek – brzmi dumnie. Zasoby ludzkie – szczerze.

pracownik Sięgając pamięcią do tego, co dotychczas napisałem odnośnie rozwoju mikrobiznesu, ze zdziwieniem zauważam, jak mało uwagi poświęciłem na dyskusję o zasobach ludzkich. Wiem, iż w przypadku wielu technologicznych startupów czy innych, podobnych nowych bytów biznesowych, całe przedsiębiorstwo to jeden czy dwóch właścicieli. Nikt więcej nie jest potrzebny, bo i po co? Zresztą, gdy patrzę na swoją działalność – działalność popularyzatora biznesu i życiowej aktywności – to nawet do głowy mi nie przychodzi, by rozglądać się nad zatrudnianiem kogokolwiek. Tworzymy wraz z Dorotą świetnie uzupełniający się duet, który wspiera się na każdym kroku. Ona pracując jako coach i trener, podwykonawca zleceń dla KontekstHR, zapewnione ma wsparcie organizacyjne tu na miejscu przeze mnie, a ja mogę spokojnie rozwijać aktywność popularyzatorską, wiedząc że odpowie ona na każde, nawet najtrudniejsze pytanie związane z tzw. umiejętnościami miękkimi. Coach pod ręką na prawie każde zawołanie, to majątek, który trudno przecenić.

Cóż, nie każdy przedsiębiorca ma tak dobrze i często oczekuje wsparcia zewnętrznych zasobów osobowych. Odpowiednia rubryka w schemacie praktycznie każdego modelu biznesowego przypomina, jak ważne jest to zagadnienie. Niech cię ręka boska broni przejść nad tym do porządku dziennego machając ręką: „To się zrobi”. Jeśli planujesz wykorzystanie potencjału innych ludzi, to skup się i dobrze pomyśl, co zamierzasz zrobić. Koszty tych zasobów, często zbyt wielkie i na dodatek stałe, mogą być największą kulą u nogi rozwijającego się biznesu. Streszczając dziś różne myśli, które chodzą mi po głowie w związku z tym tematem, wesprę się cytatem z książki: Steve Blank, Bob Dorf, Podręcznik Startupu, Helion S.A. 2013, s. 223.

Zasoby ludzkie dzielimy na trzy rodzaje: ludzi zapewniających wsparcie osobiste (mentorów, nauczycieli, trenerów), doradców firmowych oraz wykwalifikowanych pracowników.

Nauczyciele, mentorzy i trenerzy to ludzie, którzy pomagają Ci w rozwoju Twojej kariery zawodowej. Chcesz się nauczyć czegoś konkretnego? Znajdź właściwego nauczyciela. Chcesz doskonalić pewne umiejętności albo osiągnąć konkretny cel? Znajdź trenera, który zapewni Ci wsparcie coachingowe. Chcesz być coraz lepszy i rozwijać się na każdym kolejnym szczeblu swojej kariery? Znajdź sobie kogoś, komu zależy na Tobie w wystarczającym stopniu, by został Twoim mentorem.

Doradcy do ludzie, którzy pomogą w osiąganiu sukcesów Twojej firmie. Założyciele startupów odbierają sobie szansę na sukces w chwili, w której uznają, że ich wizja jest faktem. Korzystaj z rad doświadczonych ludzi, a będzie Ci łatwiej określić, czy Twoja wizja ciągle jeszcze jest halucynacją. Koniecznie zapewnij sobie wsparcie rady doradczej (chodzi o to, aby skumulowana mądrość pozostająca do Twojej dyspozycji nie ograniczała się do wiedzy inwestorów). …

Kompetentni i zmotywowani pracownicy są czynnikiem, który odróżnia świetny pomysł, z którego nigdy nic nie wyszło, od firmy wartej miliardy dolarów. Czy Twoja firma w fazie rozwoju będzie potrzebować kilkudziesięciu inżynierów, programistów lub projektantów? Jeśli tak, to gdzie i jak zamierzasz ich szukać? Czy miasto lub okolica, gdzie prowadzisz działalność, przyciąga talenty klasy światowej niczym magnes?

Jakiś czas temu, jednym z wpisów na naszym pięciogwiazdkowym życiu postawiłem odważną tezę, że praca programisty bez wsparcia coachingowego jest po prostu nieefektywna. Mam tyle dowodów na to choćby z własnego życia, że dla mnie jest to oczywiste. Pytanie jednak, czy oczywiste jest dla właścicieli mikro i małych firm? Szybko pytam, szybko odpowiadam: nie jest oczywiste i to ich tragedia! Wiem, jak wsparcie to jest drogie. Stawki sięgające 200 EUR za godzinę rozmowy z coachem wcale mnie nie zaskakują. Rynek nie lubi próżni w różnych półkach cenowych i jeśli rozejrzysz się na lewo i prawo, pogrzebiesz nieco w internecie, do dość szybko znajdziesz odpowiednio wykwalifikowaną osobę. Zwróć uwagę na posiadane certyfikaty; to pośredni dowód na to, na ile poważnie dany coach traktuje swoją pracę i ile gotów jest inwestować w swój warsztat. Nie licz jednak na to, że osoba choćby z certyfikatem ICC zechce wziąć mniej niż połowę wspomnianej kwoty za godzinę. A na jednym spotkaniu zwykle się nie kończy, bo to proces Twego osobistego rozwoju. Coach daje ci szansę wyciągnięcia z siebie samego rzeczy, których w nawale bieżących dni i przyzwyczajeń nie masz szansy z siebie wyciągnąć. Mówiąc obierasz swoją „cebulę myśli” do samego dna częstokroć znajdując idealne rozwiązanie danego problemu. Osobisty coach to inwestycja. Pamiętaj o tym i gdy tylko myślisz o rozwoju biznesu, zaplanuj ten koszt na etapie projektowania modelu biznesowego.

Tym czym coach jest dla Ciebie osobiście, tym dla Twego przedsiębiorstwa jest doradca. Jestem zadeklarowanym zwolennikiem outsourcowania do zewnętrznych podmiotów, tych wszystkich działań, które mogą być źródłem kosztów stałych. Nie wyobrażam sobie, by mała firma zatrudniała choćby na małą część etatu osobę z wiedzą księgową. Stawki rynkowe na tego rodzaju usługi stanowią maksymalnie połowę kosztów zatrudnienia osoby. Czy masz do czynienia z książką przychodów i rozchodów czy księgą handlową, to tak długo jak nie zatrudniasz 30 osób i nie generujesz tysięcy faktur tygodniowo, to nie myśl nawet o zatrudnianiu księgowej. W zdecydowanej większości przypadków, to nieuzasadniony koszt. Biuro rachunkowe możesz w dowolnym momencie zmienić, a z pracownikiem nie jest już to takie oczywiste. Gdy księgowy ci zachoruje, to masz problem. Gdy chorują osoby z biura rachunkowego, to ono ma z tym problem. Podobnie jest z usługami prawnymi. Nie wyobrażam sobie, by mała firma zatrudniała radcę prawnego, gdy za paręset złotych może dostać dokładnie to, co potrzebuje. Rynek pełen jest odpowiednio wykwalifikowanych doradców prawnych wyspecjalizowanych w różnych obszarach prawa, więc posiłkowanie się ich kompetencjami jest dla mnie bardziej niż oczywiste.

Świetnym polem do popisu, na którym możesz wypróbować, kim w praktyce jest doradca biznesu, jest tworzony przez ciebie model biznesowy swojego przedsiębiorstwa. Myślisz i myślisz i wypełniasz kolejne pola schematu poprawiając je iteracja za iteracją. A i tak gdy firma rusza, to okazuje się, że połowa kosztów jest niedoszacowana, zyski przeszacowane, zasoby wykorzystywane nieefektywnie i ogólnie „kicha”. Przecież miało być tak pięknie: tyle książek o modelach biznesowych przeczytane i zastosowane w praktyce. Dlaczego nie działa? To proste, bo jak mówi stare przysłowie: „nikt nie jest prorokiem we własnym kraju”. Gdy jesteś zajęty udowadnianiem wszystkim wokół jaki to genialny pomysł na własny biznes masz w głowie, to choćbyś się w tyłek ugryzł, to i tak nie zdystansujesz się sam wobec siebie. To jest właśnie ta halucynacja sukcesu, której wyrzucenie poza głowę nie wchodzi w rachubę bez pomocy innych. Udowodnione przez ekonomistów behawioralnych Tverskego i Kahnemanna przeszacowanie posiadanych przez nas rzeczy lub wartości idei to gwóźdź do trumny twej racjonalnej samooceny. Tego po prostu nie da się dobrze zrobić w pojedynkę. Jedynie ktoś z zewnątrz jest w stanie to zobaczyć i pokazać Ci. To czy chcesz to dostrzec lub usłyszeć, to już zupełnie inna sprawa.

Reklama:

gdy nie wiesz gdzie znaleźć odpowiedniego doradcę od tworzenia modeli biznesowych, to zadzwoń lub napisz do mnie.

Koniec reklamy.

I na koniec mała opowieść z życia o zatrudnianiu pracowników i prawie, którego tyczy. Było to pod koniec 2008 roku. Zdecydowałem wtedy, że zamknę działalność gospodarczą, która zaczęła przynosić straty. Świadczyłem wtedy różne usługi informatyczne dla firm i proste usługi adresowane do studentów. Miałem zatrudnione panie w punkcie usługowym. Jedna z nich odeszła wcześniej na urlop macierzyński, a potem wychowawczy. Gdy podjąłem próbę zamknięcia firmy okazało się, że nie jestem w stanie tego zrobić ot, tak od ręki, bo należała się odprawa dla pracownika na tymże urlopie wychowawczym. Jedyna możliwość, która wchodziła w rachubę, by zrobić  to w miarę bezkosztowo, to rozwiązać umowę za porozumieniem stron. Gdy była okazja spotkać się (ZUS oczywiście do tego czasu zmuszony byłem płacić za siebie) udało się to zrobić. Zamiast zamknąć działalność w 2008 zamknąłem z końcem lutego 2009 będąc „w plecy” dobrych parę złotych. Jaki wniosek z tej opowieści. Pracownik to nie jest tania czapka, którą gdy mija sezon możesz zdjąć z głowy i schować czy wyrzucić. Pracownik to stałe obciążenie, niezależnie od tego jak wygląda w danym momencie Twój bilans. Płaczesz i płacisz jeśli z przychodami kiepsko. Pracownik opłaca się tylko w jednej sytuacji: gdy wyprodukowane i SPRZEDANE wytworzone przez niego dobra dają wyższy przychód niż koszt, który musisz ponieść. Tu nie ma żadnego „ale”. Sumujesz koszty pracy wszystkich pracowników, sumujesz przychód i patrzysz na różnicę. Sugestia, co musisz zrobić, gdy koszt jest większy jest oczywista. I tu dochodzę do sedna sprawy.

Zwolnienie pracownika to nie tylko problem prawa pracy czy prawa cywilnego, ale przede wszystkim problem w głowie pracodawcy. Nigdy nie radziłem sobie dobrze ze zwalnianiem ludzi. Próba wyjścia myślą, że jeśli nie zwolnię, to za chwilę zamknę całą, zadłużoną, firmę przerastała mnie. Widziałem tych ludzi znowu szukających pracy, widziałem w wyobraźni jak reagują ich rodziny i stawałem z nierozwiązanym dylematem: co robić? Przeczekanie prowadzi na manowce, wiem to dobrze i sam doświadczyłem choćby w tym 2008. Podejmowanie decyzji strasznie boli, więc … zawsze można znaleźć partnera w biznesie, który lepiej nad tym panuje. Jako wspólnik przejmie na siebie zarządzanie polityką HR. Może to i schowanie głowy w piasek, ale za to z pewnością pomaga w rozwoju biznesu. W ogólnym rozrachunku działa na korzyść wszystkich zatrudnionych. Jeśli kiedyś w przyszłości będę zatrudniał, to pierwszym krokiem będzie znalezienie właśnie takiej osoby, która pomoże mi obejść ograniczenia w mojej własnej głowie. A może to będzie wynajęta firma doradcza, która przejmie na siebie obowiązki działu HR? Jeszcze nie wiem, zobaczę co będzie efektywniejsze kosztowo.

 

Słowa kluczowe:, , , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (5)

  • System ATS

    |

    Co do zwalniania, czasami warto przeczekać, ale zakomunikować pracownikowi że coś tu nie gra. Wprowadzić „program naprawczy”, wyznaczyć nowe cele – czasami prostsze do osiągnięcia. Nie warto od razu rozstawać się z pracownikiem, pracownik któremu się da 2 szansę, potencjalnie może być najlepszym pracownikiem w przyszłości.

    Reply

  • Szkolenia

    |

    Kierowanie zasobami ludzkimi wciąż jest i jeszcze długo będzie potrzebne dla właścicieli firm. W końcu kto, jeśli nie oni będą wiedzieli najlepiej jak zarządzać zespołem? Dotyczy to praktycznie każdej branży.

    Reply

  • Kasia

    |

    Zgadzam się z Tobą, że dział HR jest często pomijany w firmach, a to duży błąd. Wartość firmy jest ceniona w kompetencjach ludzi w niej zatrudnionych. Jeśli pracodawcy nie będą zapewniać rozwoju swoim pracownikom to oni odejdą – taka prawda.

    Reply

  • Ela

    |

    Warto zainteresować się zagadnieniem HR. Jeżeli mamy wielu pracowników pod sobą to może dobrze by było poznać ich potrzeby i wyjść im na przeciw. Takie działania mogą mieć znaczny wpływ na rozwój firmy.

    Reply

  • POS Group

    |

    Prawda jest taka, że bez skutecznego zarządzania zasobami ludzkimi nie ma szans na zbudowanie przedsiębiorstwa z prawdziwego zdarzenia.

    Reply

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: