Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Czy jest to coś, czego chcą klienci?

stopaW poprzednim wpisie „Startup na start” zacytowałem parę zdań z książki Ash MauryaMetoda Running Lean„. Dziś poświęcę parę minut na rozwinięcie niektórych z nich.  

„Czy jest to coś, czego chcą klienci? (niezbędność)” 

To, iż klienci sami mają problem z określeniem tego czego pragną, wskazałem w poprzednim wpisie. Nie wykluczam, że w wielu branżach zasada ta nie sprawdza się i klienci bardzo dobrze wiedzą czego pragną (przykładem niech będą kolejki w sklepach z papierem toaletowym w okresie tzw. realnego socjalizmu). Pytanie, co by było gdyby dostali równie atrakcyjny substytut pozostaje otwarte. Z drugiej strony, w okresie tym wszystko znikało z półek sklepowych, więc może i to by zniknęło. Pośrednim dowodem niech będzie historia Trybuny Ludu, która dawała się sprzedać mimo mało przekonywującej treści.  

Skoro klienci sami nie wiedzą, to co może zrobić przedsiębiorca, by się tego dowiedzieć. Odpowiedź: nastawić ucho, pociągnąć nosem, przyglądać się na lewo i prawo i szukać rozwiązań. Przede wszystkim warto się skupić na tym, co mi samemu sprawia kłopot w życiu i najchętniej coś bym zmienił, coś wrzucił na rynek, by moje osobiste życie stało się prostsze. Przykład? Proszę bardzo, choćby z dnia dzisiejszego. Dorota podczas poprzedniego szkolenia w Warszawie uległa małemu wypadkowi: na jej nogę przewrócił się flipchart. Podejrzewamy, że ma złamany palec od stopy. 

Jakoś wytrzymała półtora dnia, ale noga nie chce przestać boleć, więc trzeba było udać się do lekarza. Teraz jesteśmy we Wrocławiu. Zapytałem w hotelu, gdzie po południu możemy otrzymać pomoc niekoniecznie „państwową”. Okazało się, iż wskazana przychodnia nie pracuje w godzinach popołudniowych. Niewiele zastanawiając się zadzwoniłem na infolinię Luxmedu. Rozmowa z operatorem na infolinii przerosła mnie. Nie dość, że choć nie jesteśmy ich abonamentowymi klientami to musiałem podać dane osobowe, to i tak okazało się, że nie otrzymałem informacji, którą potrzebowałem. Kompletny absurd. By dowiedzieć się gdzie znajdziemy specjalistę i RTG potrzebny był pesel lub data urodzenia. Powiedziałem, że jestem bardzo niezadowolonym klientem i rozłączyłem się.  Tytułem wyjaśnienia, gdy tylko Dorota wyszła z sali szkoleniowej pojechaliśmy do wspomnianej przychodni na placu Dominikańskim. Zostaliśmy znakomicie obsłużeni, choć i tak na opis zdjęcia RTG będzie dopiero rano i nie wiem czy piątkowego popołudnia nie spędzimy w gipsowni.  

Widzicie już co mam na myśli mówiąc: słuchaj i obserwuj? Czy tobie zdarzyło się być w innym mieście, stanąć przed koniecznością spotkania się z lekarzem w trybie awaryjnym? I co wtedy zrobiłaś? Jak znam życie w ruch poszedł wujek Google, który i tak zarzucił informacjami bez znaczenie miast tej konkretnej: dokąd się z danym problemem udać? Dla przedsiębiorczej osoby to pole do popisu. Trzeba po prostu stworzyć serwis internetowy z wyszukiwarką miejscowości i specjalistów, który zawierać będzie wyłącznie informacje gdzie się udać, gdy nagły wypadek rozbija dzień zaś teren jest nieznany. Baza danych prosta niczym konstrukcja cepa. Finansowanie z paru reklam przychodni niepublicznych. Cudów z tego pewnie się nie wyciągnie, ale paręset złotych netto miesięcznie taki serwis wygeneruje. Idealny dodatek do stypendium dla studenta. Na co więc czekasz? „Just do it”, jak mawia pewna firma w odniesieniu do innego produktu. 

Życie to rewelacyjny doradca. Ciągle podrzuca nam problemy do rozwiązania i zamiast narzekać, że nieustannie coś niemiłego nas dotyka po prostu trzeba traktować te informacje jako najlepszą inspirację, by poprawić życie swoje i innych. Odpowiedzi na tytułowe pytanie pojawią się same, bo tak to już jest, gdy bierzesz sprawy w swoje ręce i nie czekasz, aż ktoś cię wyręczy lub …. wyprzedzi.  

Dlatego nie jęcz, nie płacz w rękaw, że nie wiesz czego potencjalni potrzebują. Z pewnością wiesz, tylko w najgorszym przypadku masz problem z wyciągnięciem tej informacji ze swojej głowy. Nikt nie mówi, że rynek przyjmie twoje rozwiązanie problemu z entuzjazmem. Może być tak, iż propozycja wartości będzie do kitu i klienci chętniej zostaną z nierozwiązanym problemem niż zechcą skorzystać z Twej wizji. Takie jest życie biznesowe. Grunt, by nie załamywać rąk, uczyć się, rozmawiać z klientami i gdy trzeba zmieniać szybko kierunek, nawet jeśli jest to zmiana nawet o 180 stopni.  

Zatem, zamiast zerkać teraz kątem oka w TV, weź kartkę, pióro i napisz dziesięć punktów w odpowiedzi na pytanie: „co mnie w życiu ostatnio wkurzało?”. A potem odłóż tę kartkę na bok i zajrzyj do niej za parę dni. Niewykluczone, że wśród tych odpowiedź znajdziesz tę, w oparciu o którą wkrótce zbudujesz swój biznes. Życzę ci tego! 

PS. Pewnie jutro, choć jednym zdaniem, napiszę co z nogą Doroty. Dziś trudno jeszcze o tym mówić.

 

Słowa kluczowe:, , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (1)

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: