Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Czy można być klientem dla samego siebie?

Business-Model-CanvasOczywiście, że tak. Postaram się w paru prostych przykładach z życia, wykazać, iż każda zmiana, której podlegam to nic innego jak skoncentrowanie uwagi na sobie jako najcenniejszym kliencie i przejście przez zmianę od tego jakim jestem dziś do tego jakim chcę być jutro. Każdego dnia coś robię z samym sobą: układam sobie mniej lub bardziej wygodne życie, poddaję się relacjom z innymi ludźmi, tworzę coś dla siebie i innych czy rozwijam swoje talenty.

  1. Porządkowanie biurka. Może Wam sprawia to przyjemność, ale dla mnie to gwałt na moim poczuciu porządku, który jakoś sam robi się w ciągu tygodnia. Gdy przychodzi sobota, ilość dziwnych i niezrozumiałych papierów sięga czubka monitora, ołówki porozrzucane, większość używanych w danym tygodniu książek leży tuż pod ręką. I na dodatek wszystko to przykryte kurzem głównie z brudu przyniesionego przez nasze czworonogi do domu na łapach. Nie chcę robić Dorocie przykrości gdy mieszkanie błyszczy, a u mnie w pokoju katastrofa. Nie pozostaje mi nic innego do roboty jak zapanować nad tą stajnią Augiasza.
    No dobrze, a gdzie jest tytułowy klient? Tak, dobrze podejrzewasz jeśli sądzisz, że t ja nim jestem i po części moja żona. Zależy mi na tym, by stosować się do standardów, które wspólnie przyjęliśmy. Skoro umówiliśmy się, że w sobotę przed południem doprowadzamy mieszkanie do porządku, to odpowiedzialność wobec mnie samego nie pozwala mi machnąć na to wszystko ręką i coś tam w kącie czytać. Chcę spełnić oczekiwania klienta – mnie samego i dostarczyć sobie towaru z najlepszej półki czyli czystego biurka. W ruch idzie ścierka, regały z książkami znowu zapełniają się lekturą, ekrany monitorów błyszczą, a ja jestem usatysfakcjonowanym klientem. Zmiana zaszła.
  2. Zakupy jedzenia. Przyroda nie pozostawia mnie bez opieki i gdzieś głęboko w mojej głowie siedzą sobie komórki, które zdają się nieprzerwanie nawoływać (ładnie to wytłumaczył Abraham Maslow): masz mieć coś do jedzenia i picia, masz uganiać się za samicami (w szczególności może być jedna), masz się chronić przed atakiem i masz dbać, by było ci ciepło. I gdzież tu klient? Otóż ja sam nim jestem. Zanim ruszę tyłek w drodze do sklepu zwykle przygotowuję listę zakupów, bo to chyba jedyny skuteczny sposób, by wrócić do domu z tym co potrzebne, a nie z tym wszystkim, co było w sklepie. Planując myślę o tym, co aktualnie potrzebuję lub będę potrzebować w najbliższych dniach i tym samym definiuję swoje potrzeby. Staję się zatem klientem dla samego siebie, któremu trzeba dostarczyć pewne dobra niezbędne do życia. Fajnie jest, gdy pozwala ono osiągnąć standard nieco wyższy niż dół piramidy Maslowa. W takim przypadku lista zakupów z pewnością wydłuży się choćby o książki czy ubrania nie tylko ciepłe i funkcjonalne, ale również estetyczne.
  3. Samorozwój. W tym przypadku niejako z definicji tego słowa jestem klientem dla samego siebie. Być może Wam osiąganie różnych umiejętności czy wiedzy przychodzi nagle samo przez olśnienie albo zakup porcji wiedzy w sklepie, ale w moim przypadku tak to nie działa. Chcąc coś osiągnąć, choćby wiedzę o modelach biznesowych, musiałem zainwestować w literaturę, przejrzeć dziesiątki różnych źródeł internetowych i poznać nie tylko ten temat wprost, ale przede wszystkim poznać szerokie okolice, gdzie modele te mogą być stosowane. Pozwala mi to uśmiechać się, gdy słyszę w rozmowie: mnie „modele biznesowe nie dotyczą”. Oj dotyczą, dotyczą i to bardziej niż myślisz. Wiedza, która posiadam i chętnie dzielę się to efekt ogromnej pracy nad klientem – mną samym, bym nie zniechęcił się podczas zdobywania wiedzy czy umiejętności, by wiedza ta dawała mi satysfakcję i samozadowolenie, by umiejętności podnosiły moje szanse przeżycia we współczesnym świecie.

Podsumowując krótko, jak widzicie nie miałem żadnego problemu, by wykazać, iż dzień po dniu czy godzina po godzinie jestem klientem dla samego siebie. Nieraz jestem nieco bardziej wymagający, czasami mniej (oj jak łatwo mi osiągnąć wewnętrzny kompromis, gdy sprzątanie nie poszło tak gładko jak myślałem). Skoro zaś jestem klientem i oferuję sobie różnego rodzaju propozycje wartości, to już tylko krok, by zrobić rachunek zysk i strat i tym samym domknąć zarys szablonu modelu biznesowego JA i zrobić wszystko, bym jak klient był zadowolony z dostawcy.

Słowa kluczowe:, , ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: