Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Dlaczego czytamy książki. A może: fajne uzależnienie.

Jak zostać pisarzemJedna z prawdopodobnych odpowiedzi na pytanie, dlaczego czytamy książki, brzmi: bo chcemy na ich kartach spotykać ciekawych ludzi. Czasami wolimy poznać bohaterów podobnych do nas, innym razem zupełnie od nas odmiennych, którzy np. realizują nasze niespełnione pragnienia i marzenia. Bez względu na to, z jakimi ludźmi chcemy obcować w trakcie lektury książki, pewne jest, że postaci literackie są najważniejszym elementem wszelkich powieści fabularnych, bo to ich pragnienia, cierpienia, radości i rozterki kształtują opowieść. Ich starania i wysiłki związane z realizowaniem pewnego celu stanowią zwykle główną oś fabularną, dlatego amerykański pisarz Francis Scott Fitzgerald miał mawiać, że „postać jest fabułą, a fabuła postacią”. Stworzenie wiarygodnej i interesującej postaci to połowa sukcesu w kreowaniu wartościowej opowieści. Działania interesującego człowieka mogą stać się bowiem z pewnością podstawą interesującej historii.

Źródło: Andrzej Zawada (redakcja), Jak zostać pisarzem, Wydawnictwo Bukowy las sp. z o.o.,  2011 , s. 165


Jeżeli kiedyś „pójdę z torbami” to nie wykluczam, że przyczyną bankructwa będzie poziom wydatków na książki. Znowu wczoraj wpadłem na chwilę do księgarni, ot tak, żeby popatrzeć na półki i znowu wyszedłem z zakupem. Chcę jednak pokazać również twardą część mojego charakteru i dodam, że tym razem była to tylko jedna książka. Oczywiście usłyszałem w samochodzie od Doroty znane mi pytanie: „znowu kupiłeś książki?”Przy tak zadanym pytaniu, mogłem świetnie odwrócić jej uwagę stwierdzając: „żadne książki, tylko jedna. Przecież jedna, to nie książki.” Pewnie wybrnąłbym wtedy z tej rozmowy, ale jadąca z nami Przyjaciółka dodała: „uzależnienie od kupowania książek?” I cóż w takiej sytuacji mogłem począć? Potwierdziłem tylko i odwróciłem uwagę dziewczyn skierowując na wariatów na drodze (oczywiście wszyscy są wariatami z wyjątkiem mnie samego. Ja mam perfekcyjne umiejętności jako kierowca, oczywiście nigdy nie popełniam błędu, oczywiście nigdy nie parkuję na zakazie, nigdy nie przekraczam ciągłej linii przed sygnalizatorem świetlnym i oczywiście nigdy, ale to nigdy nie przekraczam prędkości. Tak siebie postrzegam (czyli jak 100% pozostałych kierowców) i tego będę się trzymał. Zatem, wariatami są pozostali.

Wracając jednak do książek i tego co w nich siedzi. Uzależnienie od nich nie kończy się na zakupach. Uwielbiam czytać, notować coś na boku, uzupełniać blog i przede wszystkim rozmawiać z innymi na ich temat. Nawet syn od czasu do czasu śmieje się pytając przy obiedzie: „ A nie chciałbyś nam czegoś zacytować?” Złośliwa małpa. Ciekawe po kim? Tak, kocham rozmowy o treści książek. Jedyne ograniczenie jakie widzę, to niedobór czasu mimo wielu pozytywnych efektów zarządzania nim. Nie mam jeszcze wielkiego doświadczenia w tym zarządzaniu – ćwiczę to dopiero od paru miesięcy – ale ponad wszelką wątpliwość mogę powiedzieć, że dziś moja praca jest zdecydowanie bardziej wydajna. Może niektóre osoby muszą poczekać np. na odpowiedź na email przez parę godzin, bo staram się zerkać w mail najwyżej trzy razy dziennie przez parę minut, ale za to ja nie odrywam się od bieżących zająć na każde piknięcie Microsoft Outlook’a.

Kolejne ograniczenie, które musiałem wdrożyć, to ograniczenie lektury przez najbliższe parę miesięcy wyłącznie do książek specjalistycznych czy też rozwojowych. Nie daję rady czytać innych, bo fizycznie doba jest zbyt krótka. Dlatego właśnie gdy czytam takie cytaty jak powyżej tęsknie mi się robi za bohaterami powieści. Chętnie przyjrzałbym się jednemu czy drugiemu, ale teraz ani fabuła, ani bohater nie jest w moim zasięgu.

Pozytywną stroną jest za to fakt, iż zupełnie zmieniłem moje podejście do najróżniejszych podręczników. Jeszcze rok czy dwa lata temu książki dzieliłem na te, o których chcę rozmawiać i rozmawiam oraz te, o których lepiej nic nie mówić. Nawet początkowo trzymałem się tej reguły w tym blogu, ale z czasem widzę, że to ślepa uliczka. Praktycznie w każdej książce trafi się zdanie czy akapit, które warte są zacytowania, omówienia, wspomnienia w komentarzu. Nie ma to zwykle związku z ogólną oceną całej lektury. Zdarza mi się wystawić zdecydowanie negatywną ocenę całego dzieła, a i tak może jej fragment pojawić się w cytacie dnia czy wpisie w blogu. Bo z książkami jest jak z nami w codziennym życiu: trudno dostrzec tylko białe czy tylko ciemne strony. Zawsze pozostaje przestrzeń na kropkę przeciwnego koloru w tak dobrze znany nam symbolu yin i yang. Dlatego tak ważna dziś dla mnie stała się powściągliwość w wyrażaniu krytycznych sądów na temat treści czytanych lektur. Mogę oczywiście wskazać potencjalny błąd logiczny w tym rozumowaniu, bo przecież wstępna selekcja zawartości półki w sklepie już jest eliminacją tych pozycji, których w tym momencie nie chcę poznawać, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że ten wstępny wybór bywa strzałem kulą w płot i po przejrzeniu w domu odrzucam zakup. A bywa tak, że po kilku czy kilkunastu miesiącach wracam do czytania, bo albo ja się zmieniłem, albo dojrzałem inny wymiar treści. To fajnie, że życie tak się zmienia i co dzień zaskakuje mnie czymś innym.

Słowa kluczowe:, ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: