Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Dylemat dotyczący kreatywnego pisania

Technologia informacyjna w szkoleniach Pewnego dnia, nie składając tu żadnych obietnic, może napiszę powieść. Będzie to kryminał, pełen akcji. Problem jest taki, że mam wstępny pomysł, ale nie mam chęci nawet zacząć. Nie wiem, czy zacznę w przeciągu 300 najbliższych lat. Przecież to kosztowałoby tyle pracy, energii, życia, czasu. Podziwiam zatem ludzi, którzy są w stanie, poświęcić wszystko, co aktualnie dzieje się dookoła nich i zamknąć się w świecie, stworzonym przez siebie. Oddać świat bieżący na rzecz wymyślonego, opartego na własnym biegu myśli.

Moja książka opierać miałaby się na historii gangsterskiej, w której mafia wzajemnie walczyłaby o wpływy w mieście. Wątek miłosny odnosić się ma do jednego z bohaterów, którego narzeczona, zostaje porwana. Gdy wreszcie dojdzie do odbicia ukochanej, zacznie się brawurowa ucieczka. Na skutek awarii silnika auto, którym bohaterowie mieli uciekać, zostanie zastąpione tramwajem komunikacji miejskiej. Przestępcy będą doganiać tramwaj i zaczyną strzelać w jego kierunku. Tego, co będzie dalej jeszcze nie wymyśliłem i tu jest mój problem.

Czy pisanie jest trudne? Wydaje mi się, że nie jest z tym aż tak źle. Myślę, że da się usiąść i napisać kila zdań, potem stron… Ale pewności nie mam, bo w końcu sam całej książki nie napisałem. Według mnie pisanie (pomijając część techniczną) nie jest trudne, trudne jest myślenie o pisaniu i o tym, co ma się znaleźć w tekście. Gdy się siedzi i myśli, że coś trzeba napisać, w głowie pojawia się pytanie: „Co napisać?”, na czole pojawia się pot i zmarszczki, w głowie gonitwa myśli, a do tego irytacja i złość. Nie wiadomo, co pisać. Nic nie przychodzi do głowy. Najgorsze jest myślenie o pisaniu. W nim jest całe zło.

Ciekaw jestem tylko, czy da się z tym jakoś walczyć, czy przykładowo ćwiczenie kreatywności ma sens i czy działa? Codziennie rano, gdy jestem w domu, widzę tatę, piszącego w swoim zeszycie, zielonym piórem. Postawił sobie za zadanie pisać 3 strony dziennie w ramach ćwiczeń. Nie wiem, czy to działa, trzeba by zapytać jego. Mama, z kolei, w swojej pracy pisze wiele ofert, sprawozdań ze szkoleń, prezentacji i podręczników, napisała już w swoim życiu pewnie z tryliard literek i w ten sposób pewnie sama uczyła się kreatywności, bez wydzielania specjalnego czasu. Ona też musiałaby sama powiedzieć czy widać tego efekty.

Ja osobiście nie staram się ćwiczyć ani kreatywności, ani pisania. Czasem tylko myślę o pisaniu, a to nie jest łatwe. Jest denerwujące. Zniechęca do pisania. Być może to jest tak, jak z malowaniem. Ktoś to umie, usiądzie, a jego dar poniesie dłoń tworząc dzieło, a inny nie ma tego „czegoś” i choćby sto lat myślał to i tak nie wymyśli. Ja się nie czuję na siłach więc, pewnie minie jeszcze wiele czasu nim powstanie moja książka. Czy powstanie?

Słowa kluczowe:, , ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: