Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Gdzie diabeł nie potrafi ocenić pomysłu, tam kobietę pośle.

Marek Jankowski - pułapki small biznesu

Marek Jankowski – pułapki small biznesu

Moja wielka słabość do mikro i małego biznesu często pojawiać się będzie we wpisach przygotowywanych dla tego bloga. Wprawdzie jeszcze nie nic tu nie umieściłem na ten temat, ale doświadczenie, które zdobyłem jako twórca biznesplanów na potrzeby innowacyjnych projektów finansowanych ze środków Unii Europejskiej oraz recenzent takich projektów zostawiła głębokie ślady w mojej pamięci. Dziesiątki artykułów na te tematy umieszczałem w zamkniętym już serwisie internetowym zamkniętej w ubiegłym roku spółki, której byłem udziałowcem i jeśli dobrze poszukasz w archiwach sieci, to pewnie uda Ci się odzyskać kopie. Nie o historii jednak chcę dziś napisać parę zdań, a o pewnym spostrzeżeniu, które ostatnio zrobiłem w sprawie możliwości rozwoju małego biznesu dzięki zaangażowaniu weń kobiet. Wiem, gros mikro firm zakładają faceci licząc na wielki sukces, ale gdyby niekiedy nie tyle zapytali swoich partnerek o to, co one sądzą na ten temat, ale przede wszystkim posłuchali, co mają do powiedzenia to skala porażek mogłaby być zupełnie inna (czy wiesz, że ponad 90% tzw. startupów kończy w stanach działalność w pierwszych 5 latach działalności? Jak wyglądają statystyki w Polsce nie wiem, bo nie mam weryfikowalnych źródeł danych statystycznych na ten temat).

Wróćmy jednak do Kobiet pisanych wielką literą czyli inaczej Kobiet, które wiedzą czego chcą. Jak już wcześniej dałem się poznać postaram się wskazać Ci kilka inspiracji literaturowych, które być może włączą facetom zmysł ostrożności, a kobietom pozwolą pokazać pełnię swojej intuicji i przetwarzania sygnałów zagrożenia.

Zacznę od cytatu z książki, którą kupiłem na początku grudnia: Marek Jankowski, Pułapki Small Biznesu. 133 Mity. One Press, 2011, ISBN: 978-83-246-3075-2. Na stronie 29 pisze on: „Mit 1 7.: Osoba bez doświadczeń w biznesie nie jest w stanie ocenić ryzyka związanego z prowadzeniem własnej firmy

Rzeczywistość: Oszacowanie ryzyka to konieczność, jeżeli chcesz zminimalizować ewentualne straty.

Mam kilka pomysłów na własną firmę, ale nie wiem, który jest wart uwagi. Zastanawiam się też, czy są jakieś narzędzia, dzięki którym choć w przybliżeniu można określić ryzyko danej działalności – napisał do mnie Bartosz.

Takim narzędziem może być analiza SWOT. Ale jeżeli pusta kartka podzielona na cztery części niezbyt Cię inspiruje, w podjęciu decyzji może też pomóc poniższa lista …”

Podejście autora jest rzeczywiście, zdałoby się powiedzieć, jedynie słuszne. Masz pomysł, wiesz jak go zrealizować, ale zanim zaczniesz cokolwiek robić siądź może spokojnie z kartką i postaraj się obiektywnie ocenić realność pomysłu. Z dalszej lektury dowiesz się, i nie będę ukrywał, iż w mym odczuciu to jedna z najważniejszych myśli tej książki, że jeśli już zweryfikujesz pozytywnie pomysł, to może zamiast angażować środki własne (jeśli je masz) lub rodziny zwróć się do banku o pożyczkę. Twój biznesplan zostanie tam zweryfikowany przez niezależnych ekspertów, którzy znając różne branże będą w stanie racjonalnie ocenić szanse powodzenia rynkowego pomysłu. Jestem przekonany, że to znakomity algorytm postępowania i warto sięgnąć do książki, by poznać spojrzenie autora na rozwój mikrobiznesu. To praktyk, od którego warto się uczyć.

Wracając myślą do tematu wpisu. Chciałbym przedstawić ci zalety wykonania jeszcze jednego kroku w trakcie tworzenia modelu biznesowego, który ze względu na swą prostotę techniczną może zrobić praktycznie każdy facet, który ma zaufaną partnerkę. Jeśli jesteś kobietą, to jestem przekonany, że planując biznes już to zrobiłaś, bo podejście takie siedzi głęboko w twojej szybkiej  ścieżce przetwarzania sygnału w mózgu. Bezpieczeństwo dla siebie i przychówku ponad wszystko i, nie będę ukrywał, bardzo tego Wam zazdroszczę.

Daniel Kahneman Pułapki Myślenia

Daniel Kahneman Pułapki Myślenia

Zerknijmy przez chwilę do „Pułapek Myślenia” Daniela Kahnemana (Media Rodzina, 2012, ISBN: 978-83-7278-677-7). Początek 19 rozdziału rozpoczyna taki fragment: „Inwestor giełdowy, filozof i statystyk Nassim Taleb jest w pewnym sensie także psychologiem. W książce The Black Sean wprowadził pojęcie „błędu narracji” (narrative fallaci). Błąd narracji to zjawisko polegające na tym, że nasze poglądy na temat aktualnej rzeczywistości oraz nasze oczekiwania na przyszłość kształtujemy na podstawie nieprawdziwych mentalnych opowieści na temat przeszłości. Błędy narracji są nieuniknione i biorą się stąd, że nieustannie podejmujemy wysiłek zrozumienia rzeczywistości. Te opowieści(wyjaśnienia) które nas przekonują, są raczej proste niż złożone, raczej konkretne niż abstrakcyjne, przypisują większą rolę talentowi, głupocie oraz zamiarom ludzkim niż ślepemu trafowi, a także skupiają się na niewielkiej liczbie istotnych wydarzeń, które miały miejsce, a nie na niezliczonych wydarzeniach, które nie nastąpiły, mimo że mogły.

Każde istotne zdarzenie w każdej chwili może się stać ziarnem nowej narracji przyczynowo-skutkowej. Taleb sugeruje, że nieustannie oszukujemy samych siebie, konstruując oparte na wątłych pod stawach relacje z przeszłości, które następnie bierzemy za dobrą monetę.

Dobra opowieść zawiera prostą i spójną relację ludzkich zamiarów i działań. Chętnie odbieramy ludzkie zachowania jako przejawy ogólnych skłonności i cech charakteru – czyli przyczyn, którym ochoczo przypisujemy konkretne skutki. Spójność jest dodatkowo wzmożona przez efekt halo, o którym pisałem wcześniej, ponieważ efekt halo sprawia, że kiedy oceniamy czyjąś istotną cechę, często dopasowujemy ją do wszystkich pozostałych cech tej samej osoby.”

Inaczej mówiąc, choćbyśmy nie wiem jak starali się być wobec siebie szczerzy i obiektywni, to w praktyce szansa, że tacy będziemy pewnie niewiele sięga ponad zero. Zamiast, choćby w analizie SWOT, spokojnie wypowiedzieć się na temat mocnych czy też słabych swoich stron w praktyce czy chcemy, czy też nie chcemy odpowiadamy w swojej głowie w sposób, który poprawia nam samopoczucie i ugruntowuje nas w przekonaniu o słuszności naszych sądów niż je gani. A jeśli już odważymy się na krytykę, to najpewniej w wersji takiej, że argumenty są łatwe do zbicia. I właśnie w ten sposób zataczamy piękne koło naszej niemocy: mamy fajny, jak sądzimy pomysł, oceniamy go będąc sędzią w swojej sprawie, nadajemy mu ramy biznesu i nie powiem, co będzie dalej żeby zachęcić Cię do lektury ”133 mitów”  (strona 41 i dalsze). Słowem krach prawie murowany i tyłek i głowa tym mocniej bolą, im bardziej uwierzyłeś swoim uproszczeniom.

Daniel Goleman - Inteligencja emocjonalna

Daniel Goleman – Inteligencja emocjonalna

Teraz wrócę do kobiet skierowując przez chwilę Twoją uwagę na fragmencie książki „Inteligencja emocjonalna” Daniela Goleman’a (Media Rodzina, ISBN: 83-85594-46-9, roku wydania nie mogę podać, bo zgubione mam początkowe strony. Jakiś geniusz ekonomii postanowił zaoszczędzić parę groszy i książkę, której natura leży w nieustannym wertowaniu i powrotach zamiast zszyć ją solidnie na grzbiecie to skleił ją w miękkich okładkach. Brawo Wydawnictwo! Tak się zjednuje czytelników, dodam z mało skrywaną dawką sarkazmu). Na stronie 211 znajdziesz taki fragment: „Krótko mówiąc, tek kontrasty w edukacji emocjonalnej kształtują zupełnie odmienne umiejętności – dziewczęta nabierają „biegłości w odczytywaniu zarówno werbalnych, jak i niewerbalnych sygnałów w wyrażaniu i komunikowaniu swoich uczuć”, a chłopcy nabierają wprawy w „minimalizowaniu emocji związanych z podatnością na zranienie, winą, strachem i bólem”. Literatura naukowa dostarcza silnych dowodów na istnienie tych różnych postaw. Setki badań wykazały na przykład, że przeciętnie biorąc, kobiety są bardziej empatyczne niż mężczyźni, przynajmniej jeśli mierzyć to ich zdolnością do odczytywania czyichś ni ujawnionych wprost emocji z wyrazu twarzy, tonu głosu i innych oznak niewerbalnych.” W innym fragmencie, którego niestety nie zacytuję, bo nie zaznaczyłem miejsca w tekście, a nie chcę teraz tracić czasu na szukanie tego fragmentu (spis treści też mi zginął) w całej książce Goleman pisze, że każdy mężczyzna widzi świat znacznie bardziej różowo niż kobieta. W praktyce tyko 15% przedstawicieli brzydszej płci jest w stanie racjonalnie ocenić fakty bez nadawania im nieco różowego odcienia. Kobiety widzą fakt, a my nie widzimy z tym problemu. Jaki stąd wniosek dla twórcy biznesplanu? Najprostszy z możliwych: daj przeczytać wszystko swojej żonie, partnerce, siostrze, matce. Czym więcej kobiet usłyszy o Twoim pomyśle lub przeczyta jego opis , tym bardziej obiektywny obraz idei dostaniesz od życzliwych osób, na których Ci zależy, więc niejako z natury potraktujesz te oceny jako bardzo wiarygodne. Z własnego doświadczenia życiowego dodam, że między rokiem 2000 a 2008 nie posłuchałem racjonalnego głosu mojej żony co najmniej dwukrotnie i po przedsiębiorstwach, które wówczas założyłem dziś już tylko mam wspomnienie i jeszcze parę rat do zapłacenia w ZUS. Proszę zatem, rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj z kobietami. Empatycznie, w sposób asertywny. Nie denerwuj się gdy usłysz coś, czego nie chcesz usłyszeć, bo nasz mózg nie dopuszcza jak pokazałem wyżej niechcianych wiadomości. Bądź gotowym na konstruktywną krytykę i szukanie trzeciego, empatycznego rozwiązania, o którym tak przekonywująco w swoich poradnikach pisze Stephen Covey. Twój pomysł z pewnością nie jest zły, z pewnością popchnie twój budżet na nowe, wyższe poziomy, ale nie koniecznie w sposób, który Tobie wydaje się najbardziej adekwatny. Bądź sobą, ale uszy mniej czyste i mózg gotowy na aktywne słuchanie partnera.

Kim Kiyosaki - Bogata kobieta

Kim Kiyosaki – Bogata kobieta

I na koniec będzie mała wycieczka w stronę minionych Świąt Bożego Narodzenia AD 2012. Tym razem z pewnością byliśmy grzeczni i kochaliśmy bliźnich, skoro dostaliśmy prezenty a nie rózgi. Jednym z nich była książka, której jako „twardy facet” (czy któryś z nas myśli o sobie inaczej?) pewnie bym nie kupił, bo kierowana do płci pięknej: Kim Kiyosaki, Bogata Kobieta (Instytut Praktycznej Edukacji, 2006, ISBN: 978-83-925134-0-7). Swą gorącą ręką, na dalekiej północy Mikołaj dopisał do dedakcji  m.in. „By mieć siłę i odwagę, trzeba najpierw zadbać o siebie” (ciekawe, skąd On nas tak dobrze zna 😉 ). A wracając do treści. Książka rozpoczyna się słowami: „W świecie inwestowania techniki inwestycyjne – czyli sposoby kupowania nieruchomości pod wynajem, wybierania akcji  lub uzyskiwania dobrego zwrotu z inwestycji – są takie same zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Czy są to akcje, obligacje czy nieruchomości, dla powodzenia inwestycji nie ma znaczenia, czy  to mężczyzna, czy kobieta kupuje, sprzedaje, trzyma, przerabia czy najmuje.

Skąd więc potrzeba napisania książki poświęconej inwestowaniu, skierowanej tylko do kobiet?

Odpowiedź brzmi: ponieważ w dziedzinie inwestowania mężczyźni ki kobiety bardzo się różnią – historycznie, psychologicznie, mentalnie oraz emocjonalnie. Różnice te stanowią zasadniczy powód, dla którego dziś tak wiele kobiet nic nie wie o pieniądzach i inwestowaniu . To te różnice oddzielają obydwie płci i to dlatego książka ta jest przeznaczona dla kobiet.”

Ze swej strony mogę tylko dodać: skoro tak bardzo różne mamy punkty widzenia, to jedynym gwarantem na uzyskanie pełnego obrazu jest rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Słuchajmy się wzajemnie i wspierajmy po wypracowaniu wspólnego stanowiska, a wygramy w biznesie wszystko czego tylko pragniemy. Dzięki Kim za tę książkę! Nie raz jeszcze do niej wrócę.

 

Słowa kluczowe:, , , , , , , , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (1)

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: