Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Gdzie kupić ekspres do kawy? Tylko w Gdańsku!

Filiżanka z kawą

http://all-free-download.com

Krzysztof Wiśniewski

Zdarzenie miało miejsce w minioną sobotę.

Tego dnia, stęsknieni widoku morza i molo w Sopocie (trudno nie kochać tego miasta!), zmarzniętych spacerowiczów i setek rozkrzyczanych tzw. skrzydlatych przyjaciół człowieka (na marginesie, czy przyjaciel … na ciebie z góry?) koło dziesiątej wskoczyliśmy do auta i półtorej godziny później zatrzymaliśmy się przed parkingiem Gdańskiego Outlet’u (przepuścić taką okazję wizyty w świątyni wszelkich dóbr doczesnych nie jest w naszym stylu).

Kuba rozglądał się za wiosenną kurtką – oczywiście nic nie znalazł – ale i tak nasze ręce pełne były siatek z dziwnymi, oczywiście nieplanowanymi, zakupami. To jest właśnie najcudowniejsza cecha  kompulsji zakupowej. Trudno jej się nie oddać raz na jakiś czas. Teraz mam tak piękną koszulkę do biegania w zabójczo pomarańczowym kolorze, że wszystkie pająki w lesie uciekną na drzewa gdy mnie tam zobaczą. A jak zerkną jeszcze na moje czarnożółte buty wiodącej marki tworzącej stroje dla biegaczy, to przez parę dni będą o tym rozprawiać. Już we mnie duma z tego powodu kipi i ciało rozpiera.

Ale wracając do sprawy ekspresu do kawy. Wędrując tu i tam po sklepach weszliśmy do takiego, którego oferta obejmował sprzęt gospodarstwa domowego. Dorota rozglądała się za wyższą patelnią z wygodnym uchwytem i przykrywką, a ja z Kubą udawaliśmy, że też to dla nas niezwykle ważne zadanie.

I kiedy tak wędrowaliśmy wzrokiem to po odkurzaczu, to po patelni to po najostrzejszym nożu ceramicznym naszą uwagę przykuł, zresztą po chwili również Doroty spojrzenie także, Wyżelowany Pan Sprzedawca Ekspresów i Kapsułek do Nich Pasujących (dalej będę używał skrótu: WPSEiKdNP).

Pan, z elokwencją zawodowego krasomówcy, przekonywał jakąś panią do zakupu sprzętu do parzenia kawy oraz zestawu kapsułek.  Dzięki temu, nawet najbardziej wymagające podniebienia, doświadczą nieprzeciętnego smaku i aromatu tak porannej jak i popołudniowej kawy. Unoszący się nad filiżanką espresso zapach, wypełniający najmniejsze zakątki mieszkania i nieprzeciętny smak tak przygotowanej kawy nie tylko każdego postawi na nogi ale i moc pozytywnych emocji wyzwoli tyle, że strach człowieka wtedy w góry posyłać, bo jeszcze od niechcenia je poprzestawia.

Rozmarzyliśmy się słuchając tej opowieści. Czuliśmy ten zapach, widzieliśmy delikatną piankę na powierzchni kawy, zachwycaliśmy się żenująco niską ceną całości i już byśmy pewnie zapomnieli po co tam dotarliśmy gdyby nie krótkie „Niet” rzucone przez potencjalną klientkę Pana, które wyrwało nas z rozmarzenia.

– Jak to „Niet”? – biedak nie mógł się nadziwić, przystąpił krok bliżej do pani i wbił nią pełen zdziwienia wzrok.  – Jak to „Niet”???

Wtedy sprawa wydała się już jasna. Potencjalna klientka z językiem polskim miała do czynienia pewnie tyle ile jej WPSEiKdNP dostarczył. Chwilę potem, grzecznie lecz z uporem, powiedziała w języku ojczystym Puszkina, (no coż, przyznać trzeba, że trafiało to w dość ograniczonym stopniu do Pana), że ona potrzebuje młynka do kawy, a nie działa sztuki na kapsułki. WPSEiKdNP nie zrozumiawszy o co jej chodzi, zbliżył się już tak, że pewnie jej na buty nadepnął, podniósł głos, wyprostował się i znowu swoją wyżelowaną polszczyzną jął zachwalać produkt najwyższej światowej klasy. Poczęstował Panią przyrządzoną w tym czasie kawą (oj podobały mi się coraz szerzej otwierane oczy pani klientki, podczas trwania dynamicznej opowieści o różnicach między espresso a lungo). I oczywiście jej finał:

– „Niet!”

Do dziś dziwię się, że nasz chichot pod nosem nie wzbudził u WPSEiKdNP pytania: „ale, o co tu chodzi?”. Pewnie na szkoleniach ktoś mu powiedział:

  1. zwróć uwagę na produkt,
  2. wyprostuj się, przyjmij władczą postawę,
  3. uśmiechaj się bez przerwy,
  4. bądź profesjonalny,
  5. zadbaj o wygląd. Wyczyść buty, umyj zęby i włosy,
  6. nie pozostaw pytań bez odpowiedzi,
  7. wzbudź zaufanie,
  8. mniej wszystko w nienagannej czystości
  9. prezentuj produkt,
  10. domknij sprzedaż.

Z jakiegoś powodu, albo nie zapamiętał, albo nie usłyszał, że:

  1. bądź pełnym empatii,
  2. wysłuchaj potrzeb klienta i sparafrazuj je,
  3. bądź szczery w uśmiechu,
  4. unikaj wchodzenia w strefę osobistą klienta,
  5. ciesz się tym co robisz. Wierz w produkt,
  6. a w konsekwencji … podziękuj za zakup i zaproś ponownie.

W nosie mam oczywiście kto szkoli ludzi sprzedających ekspresy i kawę. Jeśli to nie Dorota lub ktoś kto z nią współpracuje, to nie mam żadnej potrzeby wcinać się i pouczać i poprawiać. Zostawienie wizytówki kolesiowi nic by nie dało, bo to nie on decyduje komu firma, dla której pracuje daje to zlecenie. Jedynie co mi pozostaje, to zostawić parę słów na blogu ku przestrodze innych sprzedawców.

Post Scriptum

Po dłuższym zastanowieniu, bo metoda ta prowadzi w 99% do uproszczeń i nagminnych prób stosowania jej na skróty, chcę jednak dodać, że powyższych 6 punktów można zastąpić jednym: zdejmij zawleczkę z „granatu oksytocynowego” w mózgu klienta.

 – A jak?

Najprościej jak można: po prostu mu prawdziwie zaufaj, a on ci odpowie tym samym. Sprzedaż domkniesz, zanim  zaczniesz rozwijać skrzydła elokwencji.

– Trudne?

Z pewnością. W ostatnich latach miałem okazję poznać tylko jednego sprzedawcę, który robi to poprawnie.

 

Słowa kluczowe:, , , , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: