Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Grzejąc się przy Kominku

Żona na niby

© Just Go with It (Żona na niby), 2011 Columbia Pictures Industries, Inc.

Kominek  z wielkiej litery? Tak, to nie błąd, bo Kominek ów, to jak pisze o sobie: „jeden z najbardziej popularnych i wpływowych blogerów w Polsce”. Kominek (Tomek Tomczyk) popełnił dzieło ogólno-blog-rozwojowe, które siłą nabywczą złotego polskiego kupiłem w przeddzień Sylwestra, a po paru godzinach uznałem za  najlepszy i najbardziej przewrotny podręcznik, który w tym roku miałem w rękach. Dobrze, że rok się kończył, bo a nóż kupiłbym jeszcze inne książki i byłyby może lepsze? Na szczęście uniknąłem tego kłopotu.

blog-pisz-kreuj-zarabiaj

Tytuł:
Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj
Autor:
Tomek Tomczyk
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2013
ISBN:
978-83-7895-658-7

Niski ukłon przed Autorem. Wprawdzie po przeczytaniu „Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj” wiem, że jeśli nikt mi za to nie płaci to nie warto pisać jednego dobrego słowa o produkcie, ale co mi tam, blogerem jestem dziś nieco z przypadku (ale jutro …!) więc zastrzegam sobie prawo do błędów młodości. Ba, powiem więcej, wkrótce Allegro załapie się na parę groszy prowizji, bo skoro jak podaje książka nakład poprzedniej jest wyczerpany, więc tylko przepastne szafy tych co już sukces osiągnęli lub tych, którzy nadal po podłodze raczkują stanowią dla mnie szansę dotarcia do lektury. Tak, tak. Dobrze się domyślasz Czytelniku. Zachęcony tą książką chcę również przeczytać poprzednią autorstwa Tomka Tomczyka, Liczę, że ugruntuje mnie w przekonaniu, że warto komercjalizować blog.

Cóż takiego było w tej książce, że wzbudziła aż taki mój entuzjazm? Odpowiem najkrócej jak się da: Kominek uczy najwyższych lotów autopromocji w internecie. Nie mami on opowieścią o jakości treści, nie podrzuca sposobów na kadrowanie pod photoshopem postaci kotka na zdjęciu, by najlepiej wyglądał we wpisie tylko zwięźle strzela między oczy: „ … zawsze ciągnęło mnie do egzotycznych miejsc i luksusowych hoteli. Kiedyś nie miałem pieniędzy, by je opisywać. Teraz mam, robię to i jakimś cudem są ludzie, którzy chętnie to czytają. … to nie talent, dobra tematyka czy kasa utopiona w reklamach kształtują popularnego poczytnego blogera, ale jego mózg. To, w jaki sposób postrzega świata i czy czuje potrzebę opowiadania o tym.” (s. 81-82). I powiem dalej, kadząc Autorowi niczym ksiądz we Środę Popielcową: dalsza lektura pokazuje jak to zrobić! Gdyby tylko pokazywała, to jeszcze nic. Zachęca w sposób, któremu nie byłem się w stanie oprzeć. Kominku, przekonałeś mnie. Ruszam do dzieła, którego świat nie widział!

Nie planuję być autorem bloga lifestylowego i konkurować z Tomczykiem. Nie czuję jeszcze tej branży, nie rozumiem jak można podniecać się na widok jakiś dupereli w sklepie, ale rozumiem, że są ludzie złaknieni wiedzy o tym i warto zarabiać na pisaniu o tym. Nasz blog jest amatorski – dla trenerów i uczestników szkoleń. Jak widać w notce biograficznej Dorota to coach i trener biznesu urodzony, Kaśka jest mistrzem w zarządzaniu HR, a ja się śmieję, że cały świat przede mną, bo „niepracować można wszędzie”. Dotąd pisaliśmy o tym, co przydawało się w naszym życiu zawodowym i prywatnym i zmieniać tego nie będziemy.

Ogłaszam jednakowoż zmiany, które tym wpisem właśnie inicjuję. Ten blog, ma wkrótce stać się znaczącym źródłem przychodu z reklamy i promocji. Pójdę po linii najmniejszego oporu i literalnie potraktuję podręcznik Kominka. Krok po kroku zacznę wprowadzać zmiany organizacyjne, które zgodnie z treścią książki są niezbędne. Zrobię to jednak w sposób, który uwielbiam. Choć Tomek w swej książce wyraźnie się odcina od start-upów, to czy mi się to podoba czy też nie właśnie tworzę nowy startup pod roboczą nazwą: „Blog ocena szkolenia”. Ponieważ jest to obszar obciążony  potężnym ryzykiem niepowodzenia finansowego więc cudownie da się zastosować teoria Lean Startup Eric’a Ries. Jestem w uprzywilejowanej sytuacji, bo mamy już minimalnie funkcjonującą wersję produktu (MVP) i teraz pora ruszyć po rozwój. Metodologia zarządzania projektem oczywiście z rodziny zwinnych, zaś pierwszym krokiem będzie rozpisanie całego pomysłu w postaci szablonu modelu biznesowego Alexandra Osterwalder’a. Widzę już uśmiechy na twarzach: chcę stworzyć wymarzone dzieło, ale z pomocą lean startup’u, więc Bóg jeden raczy wiedzieć jaki będzie wynik finalny. Tak, potwierdzam, nie wiem jaki on będzie, ale wiem gdzie chcę być za rok czy dwa zaś droga ta, to już rzecz drugorzędna.

Oto plan na najbliższe dni:

  1. Częstotliwość wpisów w blogu dwa do pięciu na tydzień.
  2. Poprawki w szablonie w zakresie integracji z mediami społecznościowymi.
  3. Poprawki w layoucie, które ułatwią szybkie tworzenie wpisów (np. zamiana linku: „czytaj dalej” na wyraźny guzik a nie ręczne osadzanie guzika.
  4. Przygotowanie szablonu modelu biznesowego w oparciu o model Alexandra Osterwaldera. Określenie modelu przepływów finansowych.
  5. Nawiązanie kontaktu z Kominkiem, bo bez krytycznego mentora i uczciwie i rzetelnie dobranych mierników jakości wdrożenia weryfikowanych po każdej iteracji cała ta robota będzie o „kant tyłka rozbić” (widzicie ile użyłem słów z języka ulicy w tym wpisie? Nigdy mi się to nie zdarzyło dotąd!).
  6. Ciąć komentarze malkontentów. Zostawiać tylko te dobre.
  7. Nawet na sekundę nie zatracać z oczu celu: Mieć dobre życie rentiera za 5 lat w Grecji i  wspierać ludzi w tworzeniu zmian w ich życiu. Kochać i być kochanym.

No dobra, zdaję sobie sprawę z faktu, że nasz blog jest dziś nieco nudnawy i hermetyczny, przez co mamy symboliczne kilkanaście odwiedzin dziennie (a potrzebuję koło 1000, kruca bomba). Mamy zdecydowanie inną grupę docelową (są to te osoby, które już wyrosły z blogu Kominka, swoje przeszły w życiu, ale stać ich na to by się rozwijać wewnętrznie i w otoczeniu drogich i pięknych rzeczy).

Zdjęcie z początku umieściłem za radą Tomka: „Kilka miesięcy temu jeden z gości piszący o silnikach blogowych zapytał mnie, czy  z jego bloga można zrobić coś ciekawego. Bo tam tylko same linijki kodów, trudne nazwy, dyskusje o tych HTML-ach, CSS-ach. Odpowiedziałem, że na początek noże do każdego tekstu wstawiać cycki. Nie będzie to kontrowersyjne, ale śmieszne, i z miejsca go wyróżni.” (s. 54) Rada ta, mi również wielce przypadła do gustu.

I na koniec deal dla Kominka: pamiętając o tym co piszesz w pytaniach i odpowiedziach: „Firma twierdzi, że za opinię się nie płaci, a ja mylę opinię z reklamą. … Cwaniak albo gra głupa, albo jest totalnym amatorem i nie rozumie, że na blogach reklama jest opinią, a opinia jest reklamą. Wysokość twoich zarobków zależy właśnie od tego, czy potrafisz opiniować. I czy ktoś chce te opinie czytać. Za wszystko, czego chcą od ciebie zewnętrzne firmy, masz prawo zawsze brać pieniądze.” (s. 333-334). Skłonny jestem zrezygnować z bezpłatnej reklamy Twej książki na rzecz płatnej. Nie wezmę tyle ile doświadczeni blogerzy, ale na tyle dużo, bym poczuł, iż mam potencjał!

Dzięki Tomku za tę książkę. Jest świetna. Proces zmiany podejścia do publikacji treści w internecie już się rozpoczął i mam nadzieję, że będzie to wkrótce widać w kieszeni. Daj znać gdy napiszesz kolejną książkę. Chętnie podzielę się spostrzeżeniami przed jej wypuszczeniem na rynek. Postęp rozwoju naszego bloga będę na bieżąco referował w kolejnych wpisach. Przedstawiony wyżej mój plan to nie żart. Traktuję ten pomysł z najwyższa powagą.

Słowa kluczowe:, , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (5)

  • Krzysztof Wiśniewski

    |

    Minął już tydzień od czasu, gdy zrobiłem ten wpis. Kończył się on listą podstawowych działań, które powinny zostać zrobione w pierwszej kolejności. Czas na podsumowanie:
    1. Praktycznie codziennie jest dodawany jakiś wpis. Jak dotąd zadanie jest realizowane zgodnie z planem.
    2. Wprowadziłem wszelkie niezbędne poprawki. Dodałem obsługę facebooka, google+, twittera i linkedin. Dodałem wtyczki spełecznościowe na stronie dzięki czemu wyświetla się status znajomych facebookowych oraz stan ćwierknięć na twitterze.
    3. Pogrzebałem nieco w zbiorach css layoutu oraz szablonie strony i zrobiłem poprawki, o których pisałem. Usprawniło to zamieszczanie wpisów.
    4. Nie ruszone
    5. Skontaktowałem się z Kominkiem. Rzeczowo i grzecznie odpowiedział mi, że nie ma czasu na udzielanie wsparcia. Wskazał inny prowadzony przez siebie serwis, w którym znajdę odpowiedzi na wiele pytań.
    6. Nie ruszone, bo nie było takich komentarzy.
    7. Nie straciłem z oczu celu nawet przez sekundę. Tak trzymać dalej!

    Reply

  • Krzysztof Wiśniewski

    |

    Po miesiącu.
    1. Udało się na tyle skutecznie podzielić robotę, że codziennie przybywa 1 do 3 wpisów. Co najmniej jeden to inspirujący dłuższy cytat (te ja wyszukuję). Udało się też wdrożyć pomysł krótkiego cytatu dnia. Dorota jest źródłem pomysłów, a ja wklejam.
    2. Ad. 4 Model biznesowy nadal w powijakach. W tym tygodniu czeka nas parę godzin rozmowy na ten temat. Nadal otwarta jest kwestia poprawnej definicji grup docelowych i propozycji wartości dla nich. Nie tyle się różnimy, co inaczej rozumiemy potrzeby grup docelowych. Po przemyśleniu jednak wykorzystamy model Riesa, bo wydaje się wygodniejszy w tym przypadku.
    3. Ad. 6 bez zmian. Nie było takich komentarzy.

    Reply

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: