Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Jaka zbrodnia? Jaka kara? Pani Władzo? za co ten mandat?

Mózg incognitoSądownictwo postrzega ludzi jako istoty racjonalnie myślące. Świadomie coś rozważamy, po czym decydujemy się na określone działanie. Sami dokonujemy wyborów. Dlatego właśnie oskarżyciel musi nie tylko udowodnić, że popełniono czyn karalny, ale równie, że sprawca miał świadomość tego, co robi. Jeśli umysł miał pełną kontrolę nad ciałem, człowiek jest obarczany pełną odpowiedzialnością za swoje zachowanie.

Ten model racjonalnego myślenia wynika z naszej intuicji, lecz (…) rodzi pewne wątpliwości. Biologia i wymiar sprawiedliwości nie mogę się w tej kwestii zgodzić. Kształt naszej osobowości zależy przecież od wielu złożonych czynników biologicznych. Nie przychodzimy na świat jako czyste karty, nie korzystamy ze świata wedle naszego uznania, nie wszystkie wybory stoją przed nami otworem. W istocie nie wiadomo nawet, do jakiego stopnia nasze świadome „ja” – w odróżnieniu od „ja” genetycznego i nerwowego – w ogóle podejmuje decyzje. I tu dochodzimy do sedna problemu. Jak możemy karać ludzi za różne zachowania, skoro trudno nam stwierdzić, czy w ogóle mieli jakiś wybór.

Źródło: David Eagleman, Mózg incognito, Carta Blanca, Warszawa 2012 , s. 147


Zastanawiałem się kiedyś, gdyby przyszło mi żyć w innym kraju, w innej kulturze w innym środowisku, z inną historią, innymi wartościami którymi kieruje się społeczeństwo, to czy byłbym w stanie być dobrym obywatelem, który konsekwentnie stosuje się do praw tam obowiązujących. Początkowo sądziłem, że tak by nie było. Różnice w doświadczeniach społecznych natychmiast prowadziłyby do nie tyle konfrontacji z prawem, co nieustannych wątpliwości czy to zgodne z jego literą. I wtedy przyszło olśnienie: nie miałbym żadnych problemów do stosowania się do praw, których nie rozumiem, bo przecież tu, w Polsce też ich nie rozumiem i jakoś z dnia na dzień żyję.

Głupio się przyznać, ale całe moje życie społeczne opieram na pewnych wyobrażeniach, o co w prawie chodzi. Znam ogólne warunki typu 10 przykazań, których przestrzegania znacznie zawęża obszar możliwości popełnienia wykroczenia, parędziesiąt znaków drogowych typu limit prędkości 70km/h i mam w głowie parę przykładów zaczerpniętych z różnych źródeł, które dają mi jakiś obraz tego co należy robić, a czego unikać. Reszta prawa to dla mnie czysta abstrakcja. Nie przyszło mi do głowy, by czytać i – nie daj Bóg – uczyć się na pamięć najróżniejszych kodeksów. A tam pewnie jak byk stoi: „jak będziesz niegrzeczny, to cię babcia skarci”, jak mawiała pewna mała bohaterka filmu z trupem w roli głównej. Nawet jeśli brzmi to nieco inaczej, to tak to właśnie sobie wyobrażam.

Przyjęta przeze mnie postawa życiowa implikuje coś bardzo nieprzyjemnego: nie tylko nie wiem, czy żyję i postępuję zgodnie z literą prawa i albo mnie dotąd nie złapano, albo przewinienie już się przedawniło. Obłęd kompletny. Nie wiem, czy nie jestem przestępcą lub też czy nie popełniam wykroczeń. A jeśli nie popełniam, to czy nie należy mi się nagroda za dobre sprawowanie? Skoro przestępcy mogą przekroczyć bramy więzień w nagrodę za dobre sprawowanie, to dlaczego ja za niewchodzenie w konflikt z prawem i nieobciążanie Państwa kosztami postępowań sądowych nie powinienem mieć jakiejś nagrody albo przynajmniej rekompensaty w postaci mniejszych podatków? Skoro nie pogrążam finansów państwa, to warto mnie docenić!

Żeby tych wątpliwości było mało, to pojawia się wypowiedź Davida Eagleman’a z informacją, że rolą prokuratury jest nie tylko wykazać, że zrobiłem coś wbrew prawu, to na dodatek byłem tego świadomy. Konia z rzędem temu, kto mi da obiektywną metodę na stwierdzenie przed samym sobą, że w danym momencie jestem świadomy. Pomijamy najróżniejsze z kosmosu zaczerpnięte hipotezy, że jesteśmy tylko cyfrową reprezentacją bytów wyższych i na dodatek w większej liczbie wymiarów. Przy okazji, po co więcej wymiarów, skoro trzy plus czas pozwoliły nam rozwinąć się na planecie powstałej 4 mld lat temu? Ale to inna historia. Nie wiem kiedy jestem świadomy. Po prostu nie jestem w stanie tego obiektywnie stwierdzić. Weźmy przykład, gdy jestem w trakcie wykonywania powtarzalnej czynności i mózg przełącza mi się w odpowiedni cykl to jestem świadomy czy też nie? Na zagrożenie mój układ limbiczny pewnie zareaguje, ale czy w tym czasie mógłbym pisać powieść niczym „Chłopi”. Oj pewnie nie udałoby mi się tego robić. To jestem zatem świadom czy nie? A jeśli nie mam wyświetlacza na szybie samochodu, to czy mam prawo odrywać wzrok od drogi i znaków drogowych, by zerknąć na wskaźnik prędkości i skorygować tempo jazdy w zależności od jego wskazania? Nie mam żadnej pewności, szczególnie gdy jestem w obszarze, który powinienem traktować ze szczególną uwagą. A jeśli jestem tak ogłupiały myślą o zbawieniu świata za pomocą największego na świecie wynalazku, że zamiast patrzeć na światła pcham się pod koła na pasach oświetlanych czerwonym sygnalizatorem to jestem świadomy czynu czy też nie. A jeśli nie potrafię przeliczyć w pamięci, czy błąd względny metody pomiaru prędkości w urządzeniu w garści policjanta uprawnia mnie do odmowy przyjęcia mandatu, to jestem świadomy czy tylko niedouczony?

Takich pytań mógłbym przytaczać wiele i wszystkie sprowadzają się do wspólnego mianownika: pomijając ludzi z wykształceniem kierunkowym, uważam że niewielu z ludzi świadomych jest ograniczeń prawnych i kieruje się w życiu intuicją, zasłyszanymi prawdami czy wiedzą od przekupni. I czy w takim przypadku prawo kodyfikowane ma jakikolwiek sens? Osobiście nie znam odpowiedzi na tak postawione pytanie.

Słowa kluczowe:, ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: