Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Łap goryla!

gorylWprawdzie siedzę dziś jak na szpilkach, bo w przyszłym tygodniu mam szkolić z narzędzi developerskich dla asp.net produkowanych przez Telerik, a materiały dopiero w powijakach. Szkolenie ma trwać 5 dni, uczestnicy to wyjadacze, więc to nie przelewki. Nie mogę sobie pozwolić na przeoczenie czegoś. Mam już ułożone wszystko i w głowie i na kartce (jak nie zapiszesz czegoś, to zapomnij, że będziesz wszystko pamiętać), ale niespodzianki są w stanie potrząsnąć każdym, nawet najlepszym planem. Czekam, aż skończy się instalacja brakujących narzędzi i ruszam do roboty. Mam zatem z pół godziny czasu; idealny moment na uspokojenie myśli i przygotowanie wpisu do bloga.

Apropos przeoczenia. Wielokroć w życiu doświadczyłem kompletnej ślepoty na jakieś zdarzenie, fakt itp. Nawet jeżeli patrzyłem w daną stronę, to nic nie widziałem. Szczególnie dobrze sprawdza się to podczas jazdy samochodem. Co jakiś czas mówię do żony: „widziałaś to?” „Co?” – zwykle ona pyta. Krótko referuję to co widziałem, często będąc zdziwionym, że ona nie dostrzegła tego samego. Dokładnie tak samo dzieje się w drugą  stronę. Nie ma praktycznie żadnej dłuższej podróży, by ze zdziwieniem ona nie skonstatowała, że ja nie widziałem tego, co ona dostrzegła gdzieś na ulicy. Zresztą Wam pewnie też się to przytrafiło. Zjawisko to opisane jest w bardzo wielu źródłach. Dziś, by zachęcić Was do lektury, zacytuję opis słynnego eksperymentu Daniela Simonsa, który zrobił Michael Shermer w Rynkowym umyśle, Wydawnictwo CiS 2009, s. 126.

Wyobraź sobie, że oglądasz jednominutowy filmik, na którym dwa trzyosobowe zespoły (jeden w białych, drugi w czarnych strojach) grają w dziwną grę – każdy zespół ma swoją piłkę, którą ludzie rzucają do siebie, a twoje zadanie polega na tym, żeby policzyć, ile razy „biali” zdołali wymienić się piłką. W pewnym momencie (dokładnie w trzydziestej piątek sekundzie) na salę wkracza goryl, bezceremonialnie przepycha się prze plątaninę ciał, wali się w klatkę piersiową i po dziewięciu sekundach opuszcza pomieszczenie. Pewnie zauważysz goryla?

Większość z nas, zadufana w ludzkie zdolności percepcyjne, uważa że tak. Bo w końcu jak można nie zauważyć faceta przebranego za małpę. Tymczasem połowa uczestników tego świetnego eksperymentu Daniela Simonsa i Christophera Chabris go nie widziała. Ba! Nie zmienili nawet zdania, gdy eksperymentator zaczął dopytywać, czy nie zauważyli nic niezwykłego. Ten efekt określany bywa mianem „ślepoty z nieuwagi” lub, bardziej uczenie, „niewidzeniem pozauwagowym” (inattentional blindness).

Teraz rozumiesz, dlaczego mamy zakaz używania telefonów komórkowych do rozmowy i wysyłania czy czytania SMS w czasie jazdy?  Można pewnie przyjąć, iż gdy trzymasz takowy w garści podczas jazdy i starasz się napisać „I love you” do wybranka czy wybranki, właśnie z prawdopodobieństwem rzędu 50% niewiele widzisz przed sobą. Twoja uwaga jest całkowicie skupiona na innym zadaniu i ślepota z nieuwagi puchnie z radości. Dobrze, możesz twierdzić, że Ciebie to nie dotyczy, ale nie możesz założyć, że nie dotyczy to również kierowcy auta jadącego z przeciwnej strony i o dziwo znajdującego się już na Twoim pasie ruchu. Tu żartów nie ma.

Wielokrotnie łapałem się na przeoczeniu jakiegoś detalu. Choćby dziś rano. Byłem już parę razy od wczoraj w garderobie i pralni na górze po ubrania, a dopiero dziś zauważyłem, że Dorota wyjęła pranie z pralki do powieszenia. Prawie potykałem się o miskę  z tym praniem i nie widziałem jej, bo zajęty byłem szukaniem ubrań dla siebie.

Dlatego tak istotne jest planowanie wszystkiego, co tylko da się zaplanować. Jak wspomniałem, mam do zrobienia do soboty dość trudną robotę. Są obszary, których dotąd nie robiłem np. nie zgrywałem filmu instruktarzowego z ekranu. Musze się tego nauczyć i przedtem poćwiczyć na innych przykładach. Na tyle silnie mnie to absorbuje, że powoli ucieka mi z pamięci, to wszystko, co winno być zrobione wcześniej. Stąd właśnie dzisiejszy poranek tuż po przebudzeniu poświęciłem na spokojne spisanie sobie nie tyle detali, co w miarę precyzyjne opisanie całego projektu. Myślę, że niczego nie przeoczyłem. Teraz postaram się zrobić z tego szczegółową check-listę i punkt po punkcie odhaczać wykonane zadania. Mam nadzieję, że uratuje mnie to przed ową ślepotą.

Czy mam cię dłużej przekonywać, iż lista zadań to podstawowe narzędzie radzenia sobie z wyprzedzeniem z kłopotami? Toż to najlepszy z najlepszych dupochronów. Nawet zwalanie winny na innych przy nim bladym się staje niczym papier. Warto o tym pamiętać. Na co więc czekasz? Zamiast dalej czytać, oj jakoś to przeboleję, weź kartkę, długopis i spisz teraz, to wszystko co masz dziś do zrobienia. Będzie to Twój pierwszy krok w stronę prawdziwie wydajnej pracy! Nie czekaj. Zrób to teraz!

Słowa kluczowe:, , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (2)

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: