Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Laptop ASUS? Dziękuję, drugi raz nie spróbuję.

Parę dni temu, w czasie kiedy Dorota pracowała w Pile, a ja czekałem na nią w restauracji, nie chcąc tracić bezproduktywnie czasu, wyciągnąłem mojego ASUS’a i zacząłem pisać. Nie trwało to długo.

Tym razem, po około 30 minutach pracy, łobuz odmówił mi chęci współpracy. Najpierw ekran zamigał, że brakuje mu energii w akumulatorze, a potem wyłączył się. Gdyby to był pierwszy raz w historii, to pewnie przeszedłbym nad tym do porządku dziennego. Niestety to nie pierwszy raz i dlatego poczułem się nieco poirytowany i zdecydowałem przygotować krótki tekst na temat.

Laptop ASUS N53SV kupiłem 2.5 roku temu. Kosztował trochę ponad 3000 zł brutto (zapłaciłem frycowe za nowość na rynku), ekran 15”, procesor i7, RAM: 4GB, dysku tyle, że jeszcze go całego nie zająłem i głośniki od Bang & Olufsen. Na jego widok w notebookcheck.pl chłopcy „sikali po nogach” (oj przepraszam, cytuję precyzyjnie: „Czterordzeniowy procesor Sandy Bridge i karta graficzna GeForce GT 540M zapewniają wydajność, która czyni ten sprzęt o wiele bardziej godnym pożądania, niż wszystkie dostępne na rynku notebooki multimedialne średniej klasy. „). No i przede wszystkim do obudowy była przyklejona, dobrze znana i dotąd szanowana przeze mnie marka ASUS. Preinstalowany Windows 7 zamieniłem niedawno na Windows 8 Professional, bo takie mam kupione licencje grupowe. Pojawiły się przy tym kłopoty z portami USB, ale nie mam tu żadnych uwag, bo nikt mi nie kazał wychodzić przed orkiestrę.

Komputer wykorzystywałem w zasadzie tylko poza domem i to nie zawsze. Ponieważ nie jest on specjalnie lekki, więc nosiłem go wtedy gdy musiałem. Częściej drogę przebywał w walizce i wyciągałem go w hotelu, podłączałem do prądu i stał sobie dzień czy dwa tyle ile czasu tam byłem. Użycie go przy prezentacjach, nie było wygodne, choć miał wszystkie niezbędne gniazdka. Był po prostu zbyt ciężki. Pracując z jego pomocą, zwykle:

  1. wprowadzałem korekty w kodzie pod Visual Studio 2010, a potem 2012,
  2. pisałem teksty pod Wordem, rachowałem pod Excelem,
  3. pisałem i odpowiadałem na emaile,
  4. przeglądałem internet.

Jak widać, zastosowania typowo biurowe, bez zbytniego przeciążania sprzętu.

A teraz nieco podsumowania po 2.5 roku użytkowania. Komputerek jest, w mym odczuciu, gruchotem lub szmelcem zależnie od tego, które z tych określeń jest twoim zdaniem podlejsze. Świadczą o tym:

  1. Nie kontaktuje gniazdo ładowania akumulatora. Gwarancja się skończyła, ale poradzę sobie. Mam kwalifikacje i doświadczenie, by go rozkręcić i przylutować nowe gniazdko. Zrobię to wkrótce. Może wymienię cały moduł zasilania; zobaczymy czy uda mi się go gdzieś kupić. W restauracji poradziłem sobie jak  mogłem: przesunąłem filiżankę z kawą za ekran, przycisnąłem kabel i jakoś zaczął chwilami kontaktować. Na wszelki wypadek nie pytajcie, co mogłoby się stać, gdym wylał kawę na stół. Na szczęście nie wylałem.
  2. Podczas ładowania mocno się grzeje wtyczka przy laptopie. Jest to o tyle oczywiste, że skoro źle kontaktuje to tworzy się złącze omowe, powstaje na nim spadek napięcia, płynie prąd i w konsekwencji grzeje się zgodnie z prawem Joule’a-Lenza. Taka przyroda. Gdyby dobrze kontakt trzymał, to by nie było problemu i … tego wpisu w blogu. Dobrze więc, że się zepsuło.
  3. W mym odczuciu klawiatura została wykonana z byle jakiego materiału. Nie dość, że któraś spinka nie trzyma i wybrzusza się miejscami, to pościerały się napisy na wybranych klawiszach. Rozumiem, że można mi zarzucić, iż dużo piszę, ale po to kupiłem ten sprzęt, by naciskać na klawisze. Gdybym chciał kupić jednorazówkę, to zapłaciłbym o połowę mniej i miałbym to samo. Od ASUS’a oczekiwałem zdecydowanie wyższej jakości materiałów.
  4. Ukręcił mi się kabel od zasilacza i zobaczyłem przez izolację poszczególne przewody w środku. Nie zastanawiałem się wiele i zalałem wszystko klejem z nadzieją, że tak usztywnione wytrzyma jeszcze jakiś czas. Nie zamierzam już kupować nowego zasilacza, bo prędzej komputer zostanie zutylizowany niż przywracany do życia. Nie warta „skórka za wyprawkę”.
  5. Akumulator trzyma od pół godziny do godziny zależnie od wykonywanego zadania. Dla mnie to zbyt mało, by uznać tego laptopa za mobilny. Ot po prostu mam zabezpieczenie na wypadek gdy przestaje kontaktować gniazdo zasilania.

Wniosek, Sorry ASUS, ale taki mam zawód, że ruszam się po Polsce. Nie chcę już sprzętu Twojej marki, bo w moim przypadku nie sprawdził się on tak, jak powinien się sprawdzać. Co mi po tym, że ma dobre głośniki, skoro nie mogę ich włączyć. Dziś jest wyeksploatowany, jest źródłem mojej frustracji i brakiem wiary w to, że warto kupić nowy tego samego producenta na potrzeby takie jak moje. Trenerzy, zanim kupić podobny laptop jak mój przemyślcie sprawę kilka razy. A nóż zmienicie zdanie? Do niczego nie namawiam. Ot, przytoczyłem tylko kilka, łatwo weryfikowalnych faktów wspartych oczywiście, zrobionymi ostatnio, zdjęciami.

Słowa kluczowe:, , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (3)

  • Harriet

    |

    POtwierdzam, sama prawda. Również mam ten model (ale 12 GB RAMu, GT 550 i kosztował 4k) i również ma te objawy.
    Eh.

    Reply

    • Pięciogwiazdkowe Życie

      |

      Niezła konfiguracja! Wow, robi wrażenie. Szkoda, że dopadły go te same schorzenia, co mojego. Cóż, planowane starzenie produktów. Ciężko z tym walczyć, bo wady są ukryte w tak trudnych do wypatrzenia miejscach, że w starciu z firmą i tak jesteśmy na przegranej pozycji.

      Reply

  • Leo

    |

    Wszystkie komentarze są kretyńskie i świadczą o niczym innym jak o analfabetyzmie komputerowym piszących, Ja osobiście używam n53 cały czas. Chodzi włączony praktycznie non stop. Tarabanie się z nim wszędzie. Po kilka razy rozkładam i zamykam w różnych miejscach. Zasilacz mam oryginalny, baterie też chodź już umiera. Widział sporo krajów w Europie i poza nią. Wymiana płytki zasilania – wykonałem koszt 100 zł. Wymiana wytartej klawiatury 80 zł. Całkowity koszt eksploatacji od momentu kiedy weszły te notebooki to 180 zł !!!! Dużo ? Mamy 2015 rok !!! Sprzęt I7 nadal wydajnością jest na poziomie. Co w zamian ? Metalowa odporna obudowa , przyjazny touchpad, klawiatura wygodna , CICHA , BARDZO CICHA PRACA. W SCYRIMA pograłem, GTA 5 bez problemu i inne również. Laptop tak wdzięczny, że doinwestowałem dysk Segate 1TB z SSD 8G. Przyrost predkosci po odpalaniu i uzytkowania kompa bardzo bardzo duzy !!!! W SCYRIM świat ładuje się o połowe krócej. Inne rzeczy również. Ludzie nie wypisujcie Lamerskich postów !!! Mam też ASUSA LAMBORGINI – jedyne co to wymieniona bateria na wiekszej pojemności. Lepiej chodzi niz oryginał. PISAŁ TO CZŁOWIEK KTÓRY jak jeszcze nie wiedzieliście co to notebook bo kosztowąły od 8.000 do 20.000 i nie było Was na niego stać to sprzedawał ich za setki tysiecy złotych !!!! Z chęcią odkupię te Wasze jak to nazywacie złomy n53. W Waszych rękach każdy sprzęt będzie złomem !!! Do wszystkiego trzeba mieć musk 🙂 Ja kocham cisze jaką zapewna mi moje n53.

    Reply

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: