Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

  • abcdw.pl
  • Anegdoty i cytaty
  • Możesz mieć tylko minutę na wypowiedź, ale dobra historyjka może zadziałać nawet w tak krótkim czasie.

Możesz mieć tylko minutę na wypowiedź, ale dobra historyjka może zadziałać nawet w tak krótkim czasie.

Zwycięskie opowieści

Większość osób opowiadających historie w otoczeniu biznesowym nie musi odwoływać się do tak dramatycznych motywów jak śmierć i przetrwanie. Mimo to nawet opowieści dotyczące spraw biznesowych oddziałują na słuchaczy najsilniej, kiedy jest w nich obecny konflikt między strachem a pożądaniem. Pożądanie jest jedną z najpotężniejszych sił działających na człowieka, a w kontekście biznesowym może się przejawiać jako pragnienie zdobycia pracy, zmotywowania podwładnych, zatrzymania klienta, zaimponowania szefowi, skutecznego wprowadzenia produktu na rynek albo wypromowania marki. Im bardziej czegoś pragniemy, tym bardziej się boimy, że nie uda nam się tego osiągnąć. Wynikające z tego napięcie emocjonalne sprzyja zaangażowaniu słuchaczy, ponieważ dzięki temu czują, dlaczego opowieść, którą słyszą, dotyczy ich bezpośrednio. (…)

(Steve Denning) Podczas dyskusji powiedział, że zwięzłość historii daje przywódcom przewagę nad słuchaczami w środowisku biznesowym. „Możesz mieć tylko minutę albo kilkanaście sekund na wypowiedź, ale dobra historyjka może zadziałać nawet w tak krótkim czasie” – stwierdził. Co więcej, Denning odkrył, że kiedy ludzie spodziewają się opowieści – a nie zwykłego „zrzutu danych” – zwykle chętniej słuchają mówcy. Odprężają się i szybko skupiają uwagę na słowach oraz postaci opowiadającego.

Źródło: Peter Guber, Zwycięskie opowieści, Wydawnictwo MT Biznes, 2011, s. 52


Psia mać! Jak z byle sprawy zrobić dobrą opowieść? Ba, zanim zacznę myśleć, co to takiego dobra opowieść to może najpierw powinienem znaleźć odpowiedź na pytanie czy możliwym jest, by do dowolnego tematu dorzucić coś od siebie takiego, co zainteresuje słuchaczy. Nie mam zielonego pojęcia, ale miało dziś miejsce małe wydarzenie, które pozwala mi na tę kwestię rzucić nieco światła.

A było to tak. Dzisiejszy dzień spędzam w Gdyni. Dorota szkoli w hotelu, ja zaś korzystając z cudnej pogody i jednocześnie potrzeby przewietrzenia nieco głowy postanowiłem wybrać się na mały spacer w okolicach morza. Zszedłem schodami na dół na bulwar i skierowałem w stronę dobrze znanych miejsc uczestnikom wszelkiej maści wycieczek szkolnych i rodzinnych eskapad nad morze czyli do portu ze statkami muzeami „Błyskawicą” i „Darem Pomorza”. Idąc dziarsko minąłem po kilkunastu minutach skwer i nabrzeże, skorzystałem z okazji, iż był pod ręką i zrobiłem parę zdjęć tankującemu w porcie „Zawiszy Czarnemu” i nie zmieniając kierunku ruszyłem w stronę dalszych obiektów portowych, obok których nigdy dotąd nie przechodziłem. A nóż wydarzy się coś takiego, co przyciągnie moją uwagę? Nigdy nie wiadomo. Minąłem stocznię remontową, chyba fabrykę z najdziwniejszymi pojazdami, jakie dotąd widziałem (zerknij na zdjęcie obok) i poszedłem dalej w stonę zabudowań portowych z leżącymi obok hałdami piasku czy kamieni. Niektóre z nich były zrobione z czegoś ciemnego. Może to węgiel? Przeszedłem nad torami i szedłem dalej w stronę zabudowań, które z daleka uznałem, nie myląc się, za budynki straży ogniowej. Będąc na wiadukcie nad torami kolejowymi poczułem zapach smoły czy lepiku. Miałem wrażenie, że przynosi go wiatr ze stoczni remontowej. Wtedy pomyślałem sobie, że nigdy dotąd nie oglądałem z takiej odległości remontowanych statków i choć nie mam żadnej pewności czy do tych prac wykorzystuje się smołę (może przed wiekami, ale dziś?), to od tej chwili stocznia remontowa czy remont statku pewnie będzie mi się z tym zapachem kojarzyć. Cóż, gdybym nie znalazł się w tamtym miejscu w tamtym czasie nie miałbym szansy na zapamiętanie takiego skojarzenia. Mało tego, jeżeli kiedyś wpadnę na pomysł pisania powieści ze stocznią remontową w tle to z pewnością w tworzeniu klimatu odwołam się do unoszącej się w powietrzu tej woni. Tak więc, powszechnie znany zapach smołowanego dachu urósł mi do wymiaru czegoś, co kojarzy się z trudną pracą, ogromną powierzchnią fabrycznych budynków, morzem, stocznią itd.

Stworzenie opowieści, nawet o czymś tak szarym i burym jak oglądane z dużej odległości zabudowania stoczniowe nie tylko jest możliwe, ale wręcz przyjemne. Tak, opowiadanie o tym sprawia mi dużą radość, bo wszystko to czego tam doświadczałem działało na moje różne zmysły: wiatr od morza, słońce rozganiające chmury, industrialny widok, zmęczenie długim spacerem, dźwięki ulicy. Po prostu pełnia życia.

Pewnie są formalne zasady jak tworzyć fajną opowieść. Pewnie są zasady, które precyzują czego należy w niej unikać. Nie znam ich, więc raczej intuicja i chęć podzielenia się emocjami powoduje, że tak chętnie opisuję. To był spacer, który będę znakomicie wspominać.

Widzisz, gdybyś mnie rano poprosiła czy poprosił o opowieść na temat stoczni niewiele miałbym do powiedzenia. Teraz, po zdobyciu własnego doświadczenia nie mam z tym najmniejszego problemu. Może tu właśnie ukryta jest tajemnica zwycięskich opowieści? Może zwyciężają te, o faktach, których doświadczamy osobiście? Może bez tego nie są one dość wciągające, przyciągające i przede wszystkim, nie dość wiarygodne. Teraz jeszcze tego nie wiem, ale ćwicząc pisanie i mówienie i doświadczając życia na każdym kroku, z pewnością się tego dowiem.

 

Słowa kluczowe:, ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: