Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

O bezdyskusyjnej wyższości smartfona nad smartfonem

iPhone 5Choć na pierwszy rzut oka tytuł zdaje się być pozbawiony jakiegokolwiek sensu, to za chwilę postaram się przekonać Was, że może jednak coś w tym jest. Wprawdzie pretekstem do napisania tego tekstu, było prośba koleżanki o pomoc przy wyborze telefonu, to spróbuję spojrzeć na sprawę nieco szerzej.

Wczoraj na FB jedna z Przyjaciółek zadała pytanie, które można sparafrazować do zwrotu: „który telefon kupić”. Tak jak można się było spodziewać dostała dokładnie tyle odpowiedzi ile marek czy typów tych urządzeń leżało w naszych kieszeniach. Ale ona była sprytna i uściśliła problem: „co takiego jest w telefonach Apple, że ludzie skłonni są zapłacić za nie 4000 zł! Przecież pomysłów na wydanie takiej gotówki można mieć dużo więcej”. A spryciula! To nas wzięła pod włos! Twarda sztuka w dyskusji.

Odpowiedzi oczywiście pojawiły się. Wszystkie, łącznie z moją opartą na cytacie wypowiedzi jednego z twórców potęgi Apple, Jony Ive’a: „Rzecz w tym, że bardzo łatwo być innym, ale bardzo trudno lepszym”, sprowadzały się do jednego zdania: „Bo TAK!”.

Śmiałem się czytając te nasze wszystkie rady, bo cały czas przed oczyma miałem najważniejszą prawdę przekazywaną z ojca na syna w świecie marketingu. „Ludzie kupują przyjemne emocje, jakie towarzyszą samemu aktowi zakupu czy rozpakowania pudełka”. A potem włączają się płaty przedczołowe w mózgu i tak długo szukają „logicznych” uzasadnień zakupu, niezależnie od jego ceny, że w końcu człowiek czuje się wewnętrznie przekonany do słuszności tego, co kupił. Dlatego tak chętnie sięgamy po cukierki czy gumę do żucia przy kasie w markecie, choć tego zakupu nie było na przygotowanej wcześniej liście.

Gdy już coś mamy to włącza się kolejny fajny mechanizm: przeceniamy, i to nawet wielokrotnie, to co już mamy. Zauważ, że nie byłoby targowania się przy sprzedaży czegokolwiek, gdyby nie ten efekt. Sam dałem teraz prawie zaporową cenę za auto, które staram się sprzedać. Z jednej strony jestem do niego przywiązany, a z drugiej jest ono dla mnie dużo cenniejsze niż dla nowego nabywcy. Podobnie w przypadku smartfona: dlaczego Apple iPhone jest lepszy? To proste, bo go mam! A skoro już jest w mojej kieszeni i skoro mojego ego karmi się tym, że inni pytają dlaczego wydałeś na niego tyle pieniędzy, to odpowiadam: „bo tak!”. Zarzucam potem pytającego dziesiątkami parametrów, wskazuję, że inne nie mają tego czy owego. Udaję, że nie słyszę, gdy pada pytanie, a dlaczego w innych jest to, a w iPhonie tego nie ma. iPhone jest najlepszy, bo go mam. Honda jest najlepsza, bo ją mam (tu małe rozdwojenie jaźni, bo mam też konkurencyjną Toyotę, ale i ona jest najlepsza). Ba, moja żona jest najlepsza, bo … Dla odmiany uniknę pisania, „bo ją mam”, gdyż mamy siebie dla siebie na wzajem, a nie ja ją.  

Tak więc, śmieję się gdy czytam w opiniach internautów na temat jakiejś rzeczy peany, że to jest super, a tamto g… , a ludzie którzy z tamtego korzystają, to pomyleńcy, którzy nie wiedzą, co dobre. Tak jak na niektórych działa czekolada mleczna, a na niektórych gorzka (kocham tę, z 85% kakao), to tak samo nasze ośrodki nagrody karmią inne rzeczy, inne kształty, inne wartości towarzyszące zakupom. Wiem, iż nabywanie mnie kręci do chwili jego finalizacji, a potem już poziom endorfin spada, układ limbiczny dochodzi do równowagi i włącza się racjonalny (często na siłę szukający uzasadnień owego emocjonalnego zakupu) mózg. To wtedy pojawia się refleksja, że choć w przymierzalni ta bluzka w kratkę świetnie pasowała do spodni w paski, to przed domowym lustrem nie jest już to tak oczywiste. Wtedy właśnie pojawia się potrzeba pójścia do sklepu ze zwrotem.

Koleżanko moja droga. Nie słuchaj tego, co mówimy ci na temat nowego telefonu. Posłuchaj siebie. Jeśli masz obawy, że ulegasz emocjom (jak każdy z nas bez wyjątku) przy półce ze sprzętem, to po prostu weź skończoną ilość gotówki i pójdź na kompromis sama ze sobą. Dotknij tego, co chcesz kupić. Mimo pisku zabezpieczeń włóż w ramach testów telefon do kieszeni czy torebki i sprawdź czy dobrze leży. Możesz też zadzwonić do serwisu i zapytać ile czasu trwa naprawa stłuczonego ekranu. Dowiesz się po tym, gdzie są najdłuższe kolejki i jeśli w mianownik włożysz wolumen sprzedaży danego modelu na polskim rynku, to dowiesz się, jak często się psuje. Zatem, możesz dokonać wyważonego, racjonalnego zakupu w półce cenowej zgodnej ze swymi oczekiwaniami. Ale czy tylko o to w zakupach chodzi? A ten dreszczyk emocji …. A te rady dawane później innym, że Samsung, że LG, że Lumia, że Apple jest …. i ma ….  itd. 😉

Słowa kluczowe:, , , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (2)

  • Bianka

    |

    No wlasnie wiele lat bylam hejterem co do ajfonow dopoki nie pobawilam sie nim nieco…. 🙂

    Reply

    • Pięciogwiazdkowe Życie

      |

      Cudny komentarz 🙂 Dzięki!

      Reply

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: