Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Pięć kocich maluchów i my (biedni)

MilkaWydawało mi się dotąd, że mamy dosyć spokojne życie. Nie mówię, iż pozbawione było problemów, mówię wyłącznie: w domu mieliśmy spokój. Przyroda lubi jednak płatać figle i tak właśnie stało się 24 czerwca. Tego dnia ja obchodziłem urodziny, a w pralni przyszło na świat pięć kociaków. Mamy 4 chłopców i jedną dziewczynkę. W zasadzie to jeszcze nie dorobiły się imion i częściej określamy je w oparciu o to, co robią lub zrobiły. Dlatego mamy: Pilota zwanego również Nurkiem (związek z wiadrem do połowy pełnym wody do mycia podłogi jest uzasadniony), Twixa – bo jest czarny jak poprzednie kotki i trudny do odróżnienia z drugim czarnym, mamy także Garbuska, o którym weterynarz powiedział, żeby się nie martwić, mamy Tygryska i jeszcze Niunię, która chwilami jest dziksza niż chłopcy.O Garbusku już pisałem, bo dwa razy zdarzyło się mu sprawić nam mokrą niespodziankę na kołdrę w sypialni. Ot i życie, trzeba się umieć dostosować. Dobrze, iż detergenty potrafią zdziałać cuda w pralce.

Pomijając nieustanny zachwyt, w który mnie maluchy wprawiają, to dziś peany będę wygłaszał na temat Milki – matki kociąt. Milka jest mamą drugi raz i pewnie ostatni, bo decyzja już w tej sprawie zapadła. Podobnie jak dwie starsze nasze kotki korzystanie z życia nocnego nie będzie już tak emocjonujące jak teraz. Biorąc odpowiedzialność za zwierzaki musimy być konsekwentni. I tak mamy problem ze znalezieniem dobrych domów dla tych rozbrykańców. Mam nadzieję, że w najbliższych dwóch może trzech tygodniach znajdą sie dobre domy dla nich.
Wracając do Milki. Najbardziej zachwyca mnie jej zdrowy rozsądek. Od chwili urodzenia kociaków, choć robiła wszystko, by być blisko nich, to nie dawała się zwariować macierzyństwem i zachowywała zdrowy umiar w czasie poświęconym na karmienie, spędzanie czasu z maluchami i życie swoim życiem. Dbała oczywiście o to, by regularnie miały dostęp do cyca, lecz z pewnością nie był to „cyc na żądanie”. Pojawiał się co jakiś czas i choć przyklejenie się do matki uspokajało gromadkę, to gdy jej nie było wklejały się jedno w drugie i spały całe godziny. Wyciąganie wniosków zbyt szerokich to błąd, więc nie będę uogólniał, ale widząc niektóre matki, które zdają się zbzikować, bo tego wymagają podręczniki macierzyństwa czy miesięczniki w stylu: „pocałuj mnie w pupkę mamo” po prostu mi ich żal. Zdaję sobie sprawę, że mam skrzywiony obraz świata, bo będąc facetem nie doświadczyłem bomby oksytocynowej przy karmieniu i nigdy matek nie zrozumiem, ale o umiarze w życiu zawsze mogę rozmawiać.
Teraz, kiedy kociaki mają 2 miesiące i cały dom należy do nich, tym bardziej widoczne są wychowawcze działania Milki. Nie daje sobie wskoczyć na głowę, biega na zewnątrz przez całe noce, a gdy postanawia leżeć sama, to biada gdy któreś z kociąt próbuje się przylepić. Jej warknięcia nie pozostawiają złudzeń odnośnie intencji. I co ciekawe, ten dystans jest tylko pozorny, bo ciągle przynosi maluchom albo kolorowe myszki rozrzucone po domu albo koniki polne lub małe jaszczurki, by ćwiczyły polowania. Liże je gdy się zbliżą, karmi co jakiś czas i szybko reaguje gdy któreś mocno piszczy. Jest dobrą mamą. Dlatego z tym większym podziwem patrzę, jak udało się jej zrównoważyć życie „rodzinne i zawodowe”. Szkoda, iż u ludzi przychodzi to czasami z tak wielkim trudem. I na koniec odważna hipoteza: możemy dużo się nauczyć od kotów.
PS. Zostały już tylko cztery kociaki. Twix znalazł nowy dom. Mamy za to niespodziewany problem z Tygryskiem, bo 2 dni temu zaczął utykać. Byliśmy z nim u weterynarza i okazało się, że ma pękniętą kość w tylnej łapce. Trudno mi powiedzieć kiedy i jak zrobił sobie krzywdę. Jakieś pasożyty też potargały mu sierść na czole. Dwa zastrzyki, które dostał wystarczyły byśmy uwierzyli, iż jest poprawa.

Słowa kluczowe:, , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (2)

  • sylwia

    |

    Ja od lat choduje koty, chodowalam biale persy, ale w kryzysie nie bylo latwo znalesc kupców i stracil mi sie kocór, wiec postanowiłam zawieśc kotke do mamy do polski (gdzie ma towarzystwo innego persa,kocóra sąsiadki) i sama samknełam rozdział koty w domu.Do momętu kiedy znalazlam 3 sierodki maleńki chore,nie potrafilam zostawić ,musiałam je zabrać do siebie.Gdy zaniosłam je do weterynarza , weterynarz pokręćil glową i powiedział mikri elpida (mała nadzieja) takie imie tez dostała najmniejsza kotka (która niestety była zupelnie ślepa ,choroba wypaliła jej oczy, i po 5 dniach odeszla) ale Kostaki (jednooki cyklopek ) i Bunndy (wielbiciel toalety ) maja sie dobrze , wychowane na butelce maja mnie za mame , gdzie tylko wychodze ,wychodza za mna na balkon i placza.

    Reply

    • Pięciogwiazdkowe Życie

      |

      Bo koty fajne są! Dzięki Sylwio za te parę zdań. 🙂 Dobrej niedzieli!

      Reply

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: