Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Programista bez coacha? Nie da się, Panie!

Brian Tracy, Pełną parą Gdyby ktoś wiedział, że szef zamierza mu się przez tydzień bacznie przyglądać i obserwować, w jaki sposób wykorzystuje czas pracy, na pewno zadbałby o wydajniejsze gospodarowaniem nim, w szczególności w obecności szefa. Wyniki badan nad wykorzystaniem czasu przez pracowników zależałyby w dużym stopniu od tego, na ile intensywnie prowadzona by obserwacje. I oto znów do głosu dochodzi zasada niepewności! Eksperymenty prowadzone w zakładzie Western Electric Hawthorne dowodzą również, że już sam fakt przyglądania się sposobi wykonywania pracy ma wpływ na wyniki, zachowania i produktywność ludzi, o ile są oni świadomi bycia obserwowanym. Ludzie lepiej wykonują swoją pracę, popełniają mniej błędów i więcej wytwarzają, kiedy zachowują czujność i świadomość tego, co robią, zamiast po prostu rutynowo wykonywać kolejne czynności. Większość światowych rekordów sportowych pada przed dużą publicznością. Im więcej ludzi obserwuje sportowca i mu kibicuje, tym lepsze osiąga on wyniki. Przedstawiciele świata rozrywki zwykle osiągają najlepsze wyniki przed dużą publicznością, która docenia ich występ.

Brian Tracy, Pełną parą, MT Biznes, Warszawa 2012, s. 40

Gdy czytałem ten fragment przyszło mi do głowy pewne wydarzenie, którego byłem uczestnikiem kilkanaście dni temu. Wykonywałem dość paskudną pracę przy komputerze, przy wykonywaniu której nieustannie popełniałem błędy, skutkujące w niedalekiej perspektywie stratami finansowymi. Ponieważ spiąłem się jak mogłem, by unikać pomyłek, to czym bardziej skupiałem się na tym i unikałem ich jak ognia, tym częściej pojawiały się one. Nie pomagało zupełnie nic, nawet zawsze skuteczna w moim przypadku zmiana kontekstu na jakiś czas i skupienie uwagi na przyrodzie podczas krótkiego spaceru. Nie byłem w stanie stłumić aktywności tych obszarów mózgu, które nieustannie popychały mnie w „logiczne” uzasadnienia nie mające jednak sensu w praktyce.

Wtedy poprosiłem Kubę, syna, by patrzył mi na ręce przez cały czas i rozmawiał ze mną o tym, co w danym momencie robię. Wprawdzie robota nie przybywała w takim tempie jak poprzednio, ale z jednej strony werbalizacja tego co robię i co czuję już prowadziła do obniżenia napięcia emocjonalnego i w konsekwencji minimalizowała potencjalne straty, to na dodatek głośno tłumaczę co i po co w danym momencie robię, miałem wrażenie zdecydowanie większej kontroli nad przebiegiem procesu. Dziś uważam, że była to najskuteczniejsza droga minimalizacji strat w tym projekcie.

Bardzo często doświadczam również podobnych blokad w głowie pracując nad kodem różnych aplikacji. Bardzo intensywnie pracuję teraz nad przebudową kodu naszych kalendarzy internetowych. PARP cofnął nam dotację unijną na ten projekt i wreszcie ze spokojem mogę ruszyć i przygotować ten serwis internetowych w taki sposób, by był ergonomiczny i wydajny, a nie w 100% zgodny z założeniami złożonego 5 lat temu projektu. Generalnie praca mi nie idzie źle dzięki temu, że przed każdym kolejnym etapem omawiamy w detalach co i jak powinno funkcjonować, więc moją rolą jest przenieść wnioski z tych rozmów do systemu informatycznego. Kuba i Asia pracują nad promocją, Dorota wspiera nas wszystkich i przyznaję, że skokami posuwamy się do przodu.

Mam z tym jednakże problem. Często zdarza się tak, że zatrzymuję się nad jakimś modułem nawet na 2 tygodnie i choć różnych rzeczy próbuję stoję w miejscu i wiem, że nawet działa dany fragment kodu tak jak powinien działać, to z różnych powodów, często trudnych mi do wyrażenia, wiem iż powinien on zostać zmieniony, bo intuicja lub rozum podpowiadają mi, że wystąpią problemy za jakiś czas. Siadam wtedy i zaczynam od nowa lub zmieniam istniejące. Zauważyłem, że zdecydowanie lepiej idzie mi ocena tego co zrobiłem i na ile jest to zgodne z oczekiwaniami, gdy Dorota staje się „enablerem” moich ograniczeń. To że jest ona genialnym coachem pewnie domyślacie się z lektury jej tekstów. Tu nie tyle wchodzi w rolę coacha, co bardziej aktywnego słuchacza, w czym oczywiście jest świetna. Praktycznie zawsze po takiej rozmowie jestem w stanie popchnąć pracę dalej i spojrzeć na nią z innej perspektywy. To kapitalny sposób na odblokowanie mojego potencjału twórczego w obszarze programowania. Czy to nie jest właśnie ten szef, który patrzy na ręce jak napisał Brian Tracy? A jeżeli chcecie Dorotę za coacha, choć nie jest to łatwe, bo terminy ma zarezerwowane praktycznie do końca roku ani też tanie gdyż ona umie wycenić swój potencjał i koszt zdobycia certyfikatów, to napiszcie do niej na adres bloga: blog@abcdw.pl Może coś da się z tym zrobić. Z mojej perspektywy jej działalność podnosi wydajność pracy programisty chwilami nawet kilkukrotnie.

Słowa kluczowe:, ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: