Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Robert Cialdini górą!

wrocław pkp

Źródło: rysiopl.flog.pl

Z cyklu: O trenerze, który jeździł koleją.

W miniony piątek wracałam po pracy do domu. Pod dworzec odjechałam taksówką. Były korki, więc podróż trwała dłużej niż planowałam. Dlatego koszt dotarcia taksówką na dworzec był wyższy niż planowałam.

Zabrakło mi gotówki w portfelu. Zostawiłam walizkę w samochodzie i pobiegłam do bankomatu. Kiedy wracałam, dzierżąc w dłoni 50 zł., zobaczyłam naprzeciw mnie kobietę, która zbiera pieniądze od podróżnych. Jej twarz była naznaczona śladami wielu barwnych przeżyć i alkoholu. Kobieta zbliżyła się do mnie i zaczęła mówić. Przyzwyczajona do tego, że padnie prośba o pieniądze pokręciłam głową i spieszyłam ku taksówce. Nie mam zwyczaju przekazywać pieniędzy osobom zbierającym gotówkę na dworcach.

Pobiegłam do taksówki. Jednak Pani zawołała:

– Sweterek pani upadł! – i wskazała ręką na trotuar za moimi plecami.

Rzeczywiście kilkadziesiąt kroków za mną, na zjeździe do garażu podziemnego, leżała moja upadła garderoba. Podziękowałam za zwrócenie mi uwagi. Powiedziałam, że zaraz wezmę ów sweter.

Pochyliłam się ku drzwiom taksówki, by opłacić rachunek. Kobieta zaś udała się w szybkim krokiem w kierunku mojego swetra spoczywającego na ziemi. Wzięła go i przyniosła do taksówki.

W trakcie obserwacji poczynań Pani ratującej mój dzianinowy dobytek myślałam sobie, że w pełnej odsłonie jestem uczestnikiem sytuacji rodem z Cialdiniego. Zaraz będę musiała zmierzyć się z zasadą wzajemności. Dostanę sweterek i … Przecież nie daję pieniędzy ludziom żebrzącym na dworcach!

Kobieta podeszła do mnie. Podała sweter. Podziękowałam serdecznie. W tym momencie taksówkarz oddał mi resztę. W mojej głowie kołatała się żałośnie zasada: nie daję pieniędzy ludziom żebrzącym na dworcach, a moja ręka z końcówką kwoty w bilonie już bezrefleksyjnie / odruchowo powędrowała ku Kobiecie. Pieniądze trafiły do jej dłoni. Podziękowała serdecznie i udała się w sobie znanym kierunku.

Coś za coś. Sweter = wdzięczność = pieniądze. Zasada wzajemności.

Wniosek: Kobieta pomogła mi, ja pomogłam jej. Jaka to pomoc?!? Przecież te pieniądze za chwilę zamienią się w alkohol lub narkotyki! – myślę sobie. I tu mój mózg podsunął mi zbawczą racjonalizację: przecież ta Pani jest dorosła. Podejmuje decyzje i ponosi za nie odpowiedzialność. Jeśli nie ja to ktoś inny da jej gotówkę. Pomogła mi. Pomogłam jej. Odetchnęłam spokojnie zrzuciwszy ciężar niepewności / wyrzutów sumienia i udałam się galopem na peron. Jadę sobie pociągiem, a:

Zasada wzajemności święci triumfy!

Dorota Wiśniewska

Krzysztof: Dorota podesłała ten tekst do publikacji we wrześniu, ale dopiero dziś go odnalazłem. Sorki, Dorota za spóźnienie.

Słowa kluczowe:, , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: