Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Running Lean. Czy problem da się rozwiązać?

RozmowaJeżeli posiadasz choć minimum wyobraźni i parę minut wolnego czasu z pewnością przyjdzie ci do głowy pomysł, którego wdrożenie zmieni na lepszy poziom życia na Ziemi. Jeśli masz wyobraźni nieco więcej, to bez kłopotu wymyślisz coś, co nawet poziom życia we Wszechświecie i dla ziemian i dla bezkształtnych robali z gwiazdozbioru „Słońce robali” też się poprawi. Bo tacy właśnie jesteśmy: pełni dobrych chęci, pomysłów, idei, systemów wartości. Po to tworzymy nowe, by stare wyrzucone za burtę historii utopiło się w Rowie Mariańskim.

Tak długo jak siedzisz i marzysz, to nic złego się stać nie może. Może przez zamyślenie spóźnisz się na kolację, ale szansa że przez to los ludzkości znacznie pogorszy się jest dość niska. To dobrze, bo przez to możemy marzyć ile tylko chcemy.

Ale nieraz tak bywa, że ruszasz tyłek i zamieniasz marzenia na idee, do idei przypinasz cele, a za celami idą już strategie i taktyki ich osiągania. I machina rusza. Rusza, a potem nagle łup! i kilka lat spłacania długów gwarantowane. Albo staje się inaczej: machina nabiera tempa, kolejni uczestnicy procesu zaczynają cię wspierać, „autobus” Collinsa z ludźmi, z którymi tworzysz nowe nabiera prędkości i wszystko przebiega zgodnie z planem lub nawet plan ten wyprzedza. To jak to jest, że raz się udaje, a raz nie? Co jest przyczyną tego, że niektóre z marzeń uskrzydlają, a inne prowadzą do zmiany dachu nad głową na karton z gankiem pod mostem?

Zbyt mało znam życie, by odważyć się obdarzać Cię prawdami objawionymi. Powiem wprost: nie mam bladego pojęcia ile w tym udziału ma przewrotny i ubawiony naszym szarpaniem się los, a na ile mamy sami wpływ. Nie wiem i pewnie nigdy nie dowiem się tego nie mówiąc już o przekazaniu tego Tobie. Każdy z nas musi samodzielnie sobie na tak postawione pytanie odpowiedzieć.

Jest jednak obszar, który bez lęku dotykami i chętnie o nim mówię. Jest nim poszukiwanie odpowiedzi na tytułowe pytanie: Czy problem da się rozwiązać? lub inaczej mówiąc: czy istnieje rozwiązanie problemów klientów, które da się skomercjalizować?

Chcąc podejść precyzyjnie do kometarza powienienem teraz omówić poszczególne klasy problemów, potem poszczególne problemy i pewnie życia by mi zbrakło, by to napisać, a Tobie urosła by siwa broda nim osiągnąłbym koniec tekstu. Zatem muszę wybrać inną drogę i zamiast na wszystkim skupić się wyłącznie na jakimś przykładzie z życia.

Jestem teraz na rozdrożu, bo jeden z pomysłów, który miał przynieść niemało gotówki jest kulą u nogi. Gdybym tylko włożył w jego realizację własną gotówkę, to pal licho, jakoś bym z tego wybrnął. Mój pech polega na tym, że blisko 100 tys. włożyła w to UE i niestety, po 2 latach od zakończenia projektu uznała, że wyniki jej nie zadawalają. Umowa została przez nich jednostronnie wypowiedziana i mam wszystko wraz z odsetkami zwrócić. Płaczę i w rękaw smarczę, ale wyjścia nie mam i trzeba to wziąć „na klatę”. Dobrze, że Rodzina nie odwraca się ode mnie; to w końcu oni pośrednio płacą za moje błędy. Pytanie, co takiego się stało, że pomysł nie został zrealizowany idealnie zgodnie z projektem? Otóż, w moim odczuciu stało się to z prozaicznego powodu: przygotowując aplikację konkursową wrzuciłem do projektu serwisu internetowego tyle funkcjonalności, że stał się on całkowicie nieergonomiczny. Gdyby tylko użytkownicy mieli problem z nawigacją po poszczególnych okienkach! Problem mam ja i co tu dużo ukrywać, około 1/4 celowo nie zaimplementowałem, bo w trakcie pisania kodu one okazały się nie tylko zbędne, ale wręcz dyskwalifikowały biznesową warstwę projektu. A skoro miało być, a nie jest, to oddawaj chłopie kasę, którą Wielki Sponsor Największych Głupot Na Świecie włożył w to przedsięwzięcie. Pomijam fakt, iż pojęcia nie mam jak inni sobie z tym problemem poradzili. Ja poległem.

Pomysł nadal jest dobry i w modelu biznesowym nie ma sensu wprowadzać żadnych zmian. W tej chwili, w każdej wolnej godzinie siedzę nad kodem i tworzę wersję pozbawiną wszelkich idiotyzmów, które początkowo w tym serwisie e-usług starałem się upchać. Nie są potrzebne, to fora ze dwora! Ma zostać najwyżej pięć okienek na krzyż, których obsługa będzie na tyle prosta, że otworzą się portfele nabywców i użytkowników. Nie mam wyboru, bo ten projektu musi zarobić teraz nie tylko na mnie, ale również na zwrot dotacji, bo z tego się już nie wykręcę. Po sądach chodzić nie zamierzam, przegrałem więc mówię to głośno, wyciągam wnioski na przyszłość i idę dalej.

Jak widzisz na moim przykładzie, mimo doświadczenia biznesowego, mimo umiejętności pisania kodu we wszystkim, co w danym czasie jest modne, mimo wiedzy jak pisać biznesplan zaniedbanie jednego małego okienka w modelu biznesowym doprowadziło mnie do brawurowej klęski, której nie życzę nikomu.

Zanim wyciągniesz choćby złotówkę na inwestycję związaną z realizacją Twego pomysłu, weź kartkę, w jednym akapicie opisz swój pomysł tak, by jego czytanie nie zajęło dłużej jak 30 sekund. Powiel tę kartkę z 10 razy i daj znajomym z branży, w której będziesz realizować pomysł. Zadaj krótkie pytanie: czy to się da zrobić? Broń Boże nie rozmawiaj z nimi na ten temat. Nie opowiadaj, nie sugeruj, nie tłumacz! Nie mów nic. Po prostu poproś innych o niczym nieskrępowaną opinię na temat Twego pomysłu. Potem weź te notatki, nalej sobie dobrego wina, piwa czy wody mineralnej i przeczytaj wszystkie uwagi. Zrób tabelkę i policz ile osób uważa realizację za realistyczną. Jeśli na 10 osób, które znają się na rzeczy więcej niż dwie powiedzą: tego nie da się tak zrobić lub zrób to inaczej, to odrzuć swój pomysł, zmień go lub zmodyfikuj i powtórz procedurę. W przeciwnym wypadku ryzyko porażki jest zbyt wysokie. Pamiętaj o moim przypadku i zawartości swego portfela! 

Zobacz też: Running Lean

Słowa kluczowe:, , ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: