Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Startup na start!

Lean startup, Running LeanZdarzało mi się deklarować, iż mam książki, do których wracam dość często. Z pewnością jedną z nich jest podręcznik metody Lean dla startupów:  Ash Maurya, Metoda Runnig Lean. Iteracja od planu A do planu, który da ci sukces,  Helion S.A., 2013. Nawet jeśli tego nie napiszę wprost, to wszystkie cytaty pochodzić będą z tej właśnie książki.

Trzy etapy rozwoju początkujących firm

Zestawienie problemu i rozwiązania

Główne pytanie: Czy znalazłem problem wart rozwiązania?

Na pierwszym etapie należy się zastanowić, czy znalazło się problem wart rozwiązania. Dopiero potem można się zastanawiać, czy zainwestować w poszukiwanie rozwiązania miesiące lub lata pracy.

Pomysły nic nie kosztują, jednak już ich realizacja może okazać się dość kosztowna.

Kwestia problemu wartego rozwiązania sprowadza się do odpowiedzi na trzy następujące pytania:

Na tym etapie usiłujesz odpowiedzieć na te pytania z wykorzystaniem obserwacji klientów o charakterze jakościowym oraz metod gromadzenia informacji.

Na pierwszy rzut oka ten wstęp do elementarza startupu stoi zupełnie na głowie! Bo jakże to? Przecież cała rzecz z uruchomieniem nowego biznesu sprowadza się z grubsza do tego, że przyszedł mi do głowy jakiś pomysł, postaram się go przekuć na produkt lub usługę i udostępnię klientom. Klient, jak sama nazwa wskazuje, nie może już się doczekać, by  kupić to, co mam mu do zaoferowania. Trzyma w garści swoje zarobione pieniądze, buty i kurtka już założone i tylko czeka gdy moje wdrożenie zabłyśnie blaskiem nowego neonu. Przecież ja też dokładnie tak samo spędzam dni od świtu do nocy. Nie mogę żyć bez szaleńczego biegu do centrum handlowego, by natychmiast kupić to wszystko, co w głowach twórców właśnie się urodziło i zakwitło na półce sklepowej.

Prawda to, czy nie? Oj, być może w jakimś stopniu prawdziwe są te zdania, ale ja nie znam osobiście osób, które tak właśnie reagują na milion nowości pojawiających się nieustannie na rynku. Statystyka wprawdzie wskazuje, iż praktycznie zawsze mamy do czynienia z grupą uczestników wczesnego rynku, którzy gotowi są tak się zachowywać, lecz bardziej to przypadki niż reguła. Mnie w każdym razie bieganie za nowościami nie zawsze podnieca.

Skoro sami w znaczącej liczbie przypadków zachowujemy wstrzemięźliwość w nabywaniu nowości, to skąd przypuszczenie, że w przypadku naszych pomysłów klienci zachowają się inaczej. Dobrze pamiętam, nie tylko swoje postrzeganie potencjału rynku do absorpcji mojego nowego pomysłu. Gdy liczyłem szacunkowy przychód, to okienek w kalkulatorze mi brakowało. A potem przychodził zimny prysznic, który nie raz zdarzało mi się przypisywać niedojrzałości rynku do przyjęcia mojej super idei. Świat nie dorósł do moich produktów!

A skoro tak, to może jednak warto pochylić się nad uwagami Ash Maurya? Może ma on rację każąc sobie zadać pytanie o niezbędność? A skoro tak, to jest oczywistym, iż warto popytać szeroki rynek o opinię na temat tego co potrzebuje. W drugim kroku trzeba mu to dać! Proste jak drut? Oj, raczej nie, bo średnio to działa. Najlepiej scharakteryzował guru biznesu, Henry Ford pisząc (i dziś będąc cytowanym w dziesiątkach książek):

Gdybym zapytał ludzi, czego chcą, usłyszałbym w odpowiedzi, że szybszych koni.”

A jak historia pokazuje, ten biznesmen dobrze wiedział czego chce i jak zarabiać pieniądze. Odpowiedź jest więc oczywista: klient nie wie czego chce i nawet nie próbuj go o to pytać. W najlepszym przypadku opowie ci wymyśloną historyjkę o tym, co by mu sprawiło radość, okrasi to oceną, iż chętnie to kupi i może nawet tak myśli, aż do czasu gdy dany produkt zagości na półkach. A gdy już produkt jest, to o dziwo, klient jakoś nie rzuca się na ów zakup. Zasadą jest, że to co myśli przy wyciąganiu portfela z kieszeni nijak się ma do tego, co myśli na temat rzeczy mu przydatnych. Najlepiej skomentował to Steve Jobs:

To nie klient ma wiedzieć, czego chce”.

Czy to oznacza, iż na twórcę startupu spada jakaś wyjątkowa odpowiedzialność? I tak i nie. O tym, iż pierwszy plan w biznesie praktycznie nigdy nie „wypala”, wie większość osób, która wzięła sprawy w swoje ręce. Nie działa i już. Genialne pierwsze pomysły sprawdzają się w najlepszym wypadku w tabelkach excela, lecz nie na rzeczywistym rynku. Celem przedsiębiorcy zatem jest, nie tyle wdrożyć nowy produkt, co przygotować się na to, że finalne wdrożenia może być całkowicie odmienne od pierwotnego planu. Przejście przez plan A, plan B, a może i plan Z to chleb powszechny w życiu biznesowym i nie ma co z tego powodu jakoś specjalnie płakać. Po prostu tak to jest i tyle.

Metoda Lean Startup® czy Running Lean mają pomóc nam, przedsiębiorczym ludziom, w radzeniu sobie z takimi problemami. Pokazują, jak można iść prawie za rękę z mentorem, który krok po kroku objaśni jak sobie radzić w danej sytuacji. Dlatego tak chętnie wracam do lektur poświęconych startupom. W najbliższym czasie na blogu poświęcę więcej artykułów temu tematowi rozwijając różne spostrzeżenia autorów.

Zobacz ciąg dalszy:  Czy jest to coś, czego chcą klienci?

Słowa kluczowe:, , , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (5)

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: