Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wpis oznaczone ‘case study’

Szczyt na szczycie obsługi klienta

Dorota Wiśniewska - trener HR, coach

Dorota Wiśniewska – trener HR, coach

Dorota Wiśniewska

Stare motto:

„Niczego nie oczekuj, wszystkiego się spodziewaj” wróciło do mnie wraz z nowym doświadczeniem.

Od kilku dni zbieram się do napisania tego tekstu. Im dłużej czasu mija od traumatycznego przeżycia związanego z zostaniem klientem firmy Play, tym mniejszą mam ochotę na dzielenie się doświadczeniem. W raz z pyłem z pola bitewnego opadły również emocje. Motywacja do przelania myśli do Worda opadła.

Teraz ciśnienie podnosi mi się tylko od czasu do czasu, kiedy przez przypadek zobaczę bilbord tego dostawcy usług telekomunikacyjnych lub obejrzę reklamę z którąś ze znanych osób, przekonanych do skorzystania z oferty Play jako bezkonkurencyjnej. Uffff…

Moja przygoda z Play rozpoczyna się od bardzo rzetelnej i racjonalnej analizy rynku telefonii komórkowej. Ponieważ skończyła mi się umowa wiążąca mnie z poprzednim dostawcą usług, postanowiłam poszukać innego rozwiązania. Uczyniłam to dlatego, że od sześciu lat na wsi, w której mieszkam mój telefon nie działał lub działał bardzo zawodnie. Co jakiś czas składałam skargi do Orange. Dowiadywałam się wówczas, że nie ma możliwości podniesienia jakości usług w miejscu mojego zamieszkania. Sprawa była o tyle trudna, że z telefonu nie korzystałam towarzysko lecz służbowo. Gros rozmów, które prowadziłam wiązało się z działaniem, a raczej być albo nie być moich kontaktów z klientami.  Dlatego właśnie postanowiłam poszukać alternatywy. Kupiłam karty różnych operatorów i sprawdziłam, który z nich dostarcza najlepszej jakości sygnału. Wybór padł na play!

Następnie zaczęłam się skoncentrowałam się na  poszukiwaniu odpowiedniego telefonu. Zebrałam doświadczenia od bliskich i znajomych. Pytałam także uczestników, prowadzonych przeze mnie szkoleń. Okazało się to być bardzo ciekawym tematem dyskusji podczas przerw kawowych. Wreszcie znalazłam: iPhone 5. Kolejny krokiem  było znalezienie operatora, który ma taki aparat w ofercie. Wybór padł na play!

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Dwie, brawurowo zrobione, sztuczki handlowców

 

FreeCarsVectorSet Skoro ostatnio Dorota napisała kilka zdań odnosząc je wprost do przeżyć  z pociągu, to nie pozostanę daleko z tyłu i również skupię się na środkach transportu. Też będzie o jeździe, ale nie sześciogodzinnej tylko … próbnej.

Tytułem wprowadzenia. Paręnaście dni temu drapiąc się po głowie, co tu zrobić ze starzejącym się autem i czym by go tu zastąpić,  doznaliśmy w rodzinnym gronie nagłego olśnienia: kupimy nowe – stare (czyli z 2012 roku) auto. Zyskamy na zniżkach, a zaoszczędzone pieniądze zamienimy na paliwo, choć nie ustaliliśmy czy dla auta, czy też może dla nas.

W tekście o liście zadań, który napisałem jakiś czas temu, stwierdziłem powołując się na bogactwo doświadczeń mówców motywacyjnych,  że jeśli już coś postanowisz, to trzymaj się z dala od nieróbstwa i tak szybko jak to możliwe zrób coś, co przybliży się do realizacji celu. Przy okazji utorujesz w mózgu nową ścieżkę myśli, która podtrzymywać będzie twój zapał do pracy. Taka samonapędzająca się maszyna, która popycha nas do pracy z zapałem nieco większym. Przekuwając więc słowa w czyny, nim wybiła na zegarze osiemnasta – czyli godzina zamknięcia salonów samochodowych – siedzieliśmy już w samochodzie w drodze do Torunia. Uśmiech na twarzach, garsonka i marynarki najlepsze w szafie, by nie wyjść na takich, co to przyjdą pomarudzą, groszem nie śmierdzą, darmową czekoladkę zjedzą, kawę wypiją i wyjdą, pojechaliśmy rodzinnie (dla niewtajemniczonych całą naszą trójką) do salonów samochodowych.

Czytaj dalej   Brak komentarzy