Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wpis oznaczone ‘dział hr’

Model biznesowy – propozycja wartości c.d.

Dawn Griffiths - Head first statystykaW poprzedniej części zatytułowanej:  Język modelu biznesowego. Szablon modelu biznesowego. dokonałem charakterystyki produktu jakim są raporty z ocen procesu szkoleniowego. Większość uwagi skupiłem na opisie końcowego etapu jakim jest tworzenie raportu natomiast w dużo mniejszym stopniu odpowiedziałem na postawione tam pytania o projekt. Pora nadrobić zaległości. Wprawdzie wbrew wcześniejszym planom przez ostatnie 3 dni nie miałem czasu, by uzupełniać wpisy na blogu, ale przez weekend mam nadzieję podgonić nieco zaległości.

Wróćmy do postawionych wcześniej pytań opisujących propozycję wartości. „Na jakie potrzeby potencjalnych klientów propozycja odpowiada?”. Odpowiedź na to pytanie obejmuje trzy obszary:

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Winien i ma – podstawa modelu biznesowego

freedigitalphotos.net

freedigitalphotos.net

Wczoraj przy hotelowym basenie stałem się mimowolnym obserwatorem dyskusji prowadzonych przez pracowników jakiejś firmy (producent FMCG?) na tematy związane z prowadzonymi u nich zmianami organizacyjnymi. Sądząc z urywków rozmów, które do mnie docierały mogę podejrzewać, iż ich głęboki niepokój związany był z wprowadzanymi zmianami w systemie kryteriów efektywności procesów sprzedażowych w nowym roku. Nie mam zielonego pojęcia czym zajmuje się firma, jakie stanowiska zajmowane były przez osoby uczestniczące w rozmowie ale jedna rzecz nawet przez sekundę nie dawała mi spokoju: nie ważne czym zajmuje się firma, jakie produkty (towary? usługi?) wprowadza na rynek, ale świadomość podstawowego składnika modelu biznesowego czyli rachunek „winien” i „ma” zdawał się zupełnie nie istnieć w ich rozumowaniu. Mogę założyć, iż słyszałem zbyt mało, by móc dobrze zrozumieć wątek, ale chyba aż tak źle z moim słuchem nie było. Odniosłem wrażenie, oby mylne, że w mniemaniu tych pracowników ich organizacja to jakiś moloch, który nie wiadomo po co istnieje na rynku. W okolicach dnia wypłaty, obowiązkiem tej organizacji dokonać przelewu comiesięcznych poborów, ale za co i po co to już nie jest oczywiste. Ktoś, kto jak ja, choć przez miesiąc pracował na własny rachunek to zasypia się i budzi z książką przychodów i rozchodów czy księgą handlową przed oczyma, widzi bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy własną aktywnością,  a przychodem lub stratą i stanowi to dla niego podstawową kotwicę myśli przebiegających po głowie przez cały dzień. Tu otrzymałem model, dla mnie jak z kosmosu i to głębokiego. Nie ważne, co się dzieje z firmą, nie ważne co ja w niej robię, grunt, by wzięta z jakiejś kupki tzw. kasa znalazła się na rachunku. Wprawdzie w ciągu dnia pracy trzeba biegać, użerać się z ludźmi, coś robić, wykonywać jakieś telefony i wysyłać maile, ale konia z rzędem temu, kto wie, po co dany pracownik to robi. Wierzcie mi, wytrzesz oczu, którego doznawałem minuta po  minucie coraz większy, mógł być porównany tylko z wytrzeszczem oczu żabki skaczącej po wodnych liliach. Jedyne pytania, które chodziły mi po głowie to: „o co tym ludziom chodzi? Czym jest dla nich firma? Gdzie etyka zawodowa? Gdzie znak równości pomiędzy dobrem moim, a dobrem wspólnym? Kosmos, po prostu kosmos nas dzielił.

Czytaj dalej   1 komentarz