Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wpis oznaczone ‘getting things done’

Porządkowanie spraw w głowie

Getting Things DoneJeżeli zakończyłeś już mozolną pracę związaną z wyrzucaniem z Twojej głowy wszystkich pomysłów, które pojawiły się tam w jednej z faz „burzy mózgu”, zauważysz, że rzeczy zaczynają się układać w naturalny sposób. Jak to zwykł mawiać mój nauczyciel angielskiego ze szkoły średniej, kiedy wyrzucisz wszystkie myśli ze swojej głowy i umieścisz je przed swoimi oczami, automatycznie zaczniesz dostrzegać naturalne związki i struktury. To właśnie, w rozumieniu większości ludzi, jest „planowaniem projektu”.

Porządkowanie ma zwykle miejsce wtedy, kiedy zdefiniujesz komponenty i subkomponenty, sekwencje lub zdarzenia i (lub) priorytety. Co musi się wydarzyć, aby cel mógł zostać osiągnięty? W jakiej kolejności musi to nastąpić? Co jest najważniejszym elementem gwarantującym osiągnięcie sukcesu? (…)

Twórcze myślenie wcale się tu nie kończy; przybiera jedynie inną formę. Kiedy określisz już podstawową strukturę, Twój umysł rozpocznie starania nad „wypełnianiem luk”. Zidentyfikowanie – powiedzmy – trzech elementarnych czynników niezbędnych do udźwignięcia projektu może spowodować, ze w chwili, kiedy zobaczysz kolejne z nich ustawione w rzędzie, zaczniesz zastanawiać się nad czwartym i piątym.

Źródło: David Allen, Getting Things Done, Wydawnictwo Helion 2009, s. 100


Gdy czytam czy oglądam wypowiedzi ekspertów od porządkowania swego podejścia do rozwiązywania problemów, planowania dnia, planowania projektów itp. wraca mi do głowy myśl, że to wszystko już było, że dokonania Stephena Coveya w tym obszarze wystarczą na lata i już nic nie da się wymyśleć. Nie ukrywam, że podobny stosunek mam do pomysłów Davida Allen’a. Odnoszę wrażenie, iż cały jego dorobek w obszarze porządkowania kalendarza i lepszej organizacji czasu sprowadza się do dość upierdliwego, z mojej perspektywy, wrzucania wszystkich spraw do teczek o łącznej liczbie 31(na każdy dzień miesiąca) + 12 (miesiące). Być może jest ich nawet więcej i mogło to umknąć mi podczas lektury. Ja w każdym razie nie wyszedłem na swym biurku poza 1 zeszyt i lista zadań w Outlooku, bo dobrze działają powiadomienia (właśnie przed chwilą zapiszczało jedno z nich z informacją, że w tym tygodniu planowałem poprawić mocowanie karniszy w pokoju dziennym i sypialni, bo żona mnie o to poprosiła parę dni temu).

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Lista zadań – problem wielki jak świat. Część II

Brian Tracy - Zjedz tę żabę

Brian Tracy – Zjedz tę żabę

Poprzedni artykuł na temat listy zadań do wykonania zakończyłem peanami na temat Roberta Kiyosakiego. Rzeczywiście, dał mi on wyraźny przyczynek do dyskusji dlaczego warto zarabiać, a jeśli chcesz zarabiać więcej i mieć dość dużo, by starość twa biegła wesoło, to inwestuj z głową. No i tak będę robił.

Kolejnym krokiem na drodze do znalezienia wewnętrznego porządku w mojej głowie w obszarze porządkowania rozkładu godziny, tygodnia, miesiąca czy najbliższych lat było przeczytanie kilku książek Briana Tracy. Dziś, z perspektywy czasu chciałbym skupić się na trzech z nich bezpośrednio odnoszących się do listy zadań a mianowicie: „Zjedz tę żabę”, „Plan lotu” oraz napisaną wspólnie ze swoją córką Christiną: „Pocałuj tę żabę”. To co natychmiast rzuca się w oczy podczas lektury tych pozycji to nieustająca wiara Briana w prostotę rozwiązań, które mogą przenieść cię z pozycji osoby słabo zorganizowanej do świetnie zarządzającej swoim czasem.

Czytaj dalej   3 Komentarzy