Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wpis oznaczone ‘kot’

Pięć kocich maluchów i my (biedni)

MilkaWydawało mi się dotąd, że mamy dosyć spokojne życie. Nie mówię, iż pozbawione było problemów, mówię wyłącznie: w domu mieliśmy spokój. Przyroda lubi jednak płatać figle i tak właśnie stało się 24 czerwca. Tego dnia ja obchodziłem urodziny, a w pralni przyszło na świat pięć kociaków. Mamy 4 chłopców i jedną dziewczynkę. W zasadzie to jeszcze nie dorobiły się imion i częściej określamy je w oparciu o to, co robią lub zrobiły. Dlatego mamy: Pilota zwanego również Nurkiem (związek z wiadrem do połowy pełnym wody do mycia podłogi jest uzasadniony), Twixa – bo jest czarny jak poprzednie kotki i trudny do odróżnienia z drugim czarnym, mamy także Garbuska, o którym weterynarz powiedział, żeby się nie martwić, mamy Tygryska i jeszcze Niunię, która chwilami jest dziksza niż chłopcy.O Garbusku już pisałem, bo dwa razy zdarzyło się mu sprawić nam mokrą niespodziankę na kołdrę w sypialni. Ot i życie, trzeba się umieć dostosować. Dobrze, iż detergenty potrafią zdziałać cuda w pralce.

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Dziurka w mózgu czyli żwirek dla kotów

zeszytChoć tytuł może wydawać się nieco dziwny, to jednak dobrze oddaje on historię, która przydarzyła się nam wczoraj i której skutki nadal są widoczne.

Zwykle staramy się mieć zapas żwirku dla kotów. Kuwety mamy dwie: jedna stoi na piętrze zaś druga na parterze, tak by nasze leniwe koty nie wpadły na pomysł realizacji swych potrzeb w miejscach pod ręką, a nie wskazanych przez nas. Oczywiście, że co jakiś czas wpadają na niebanalny pomysł zmieszczenia tyłka gdzieś za meblami w konsekwencji czego zmuszeni jesteśmy do ich odstawiania i sprzątania, ale taki to już los posiadacza kotów. Nauczyliśmy się z tym żyć i nie narzekamy na to, bo i tak za jakiś czas przytrafi się znowu.

Wczoraj rano okazało się, że skończył nam się zapas żwirku. Zwykle kupujemy go w Lidlu, bo nie śmierdzi chemią zbyt mocno, dobrze się zbryla i nie ma kłopotu z wyrzucaniem go z kuwet. Koty też go tolerują, cena jest nie tyle znośna, co po prostu niska na tle innych tego rodzaju produktów, więc z czystym sumieniem reklamuję go wszem i wobec, bo sami jesteśmy zadowoleni. Ale, mimo 10kg w opakowaniu, i tak potrafi nam się niespodziewanie skończyć, szczególnie teraz gdy maluchy przeszły na normalne kocie jedzenie i lądują w kuwecie dość często.  Wytrzymaliśmy do popołudnia, bo planowaliśmy być wtedy w Toruniu i tu zaczyna się sedno tej historii.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

O wychowaniu z psem i kotami w tle.

Dorota Wiśniewska - trener HR, coach

Dorota Wiśniewska – trener HR, coach

Dorota Wiśniewska

Na szkoleniach, jak w życiu, poza zagadnieniami merytorycznymi pojawiają się też tematy bieżące interesujące uczestników. Jednym z nich jest wychowanie dzieci.

Jestem matką dorosłego już syna. Jestem też pedagogiem. Pracowałam w szkole i poradni psychologiczno – pedagogicznej. Dzielę się więc chętnie swoim doświadczeniem i wiedzą.

Nie to jest jednak moją inspiracją. Ostatnio staliśmy się „rodzicami” adopcyjnymi trzeciego kociaka. Mamy już dwie roczne kotki Pinę i Coladę. Jest także z nami sześcioletni labrador o imieniu Biszkopt.

Przyglądając się temu, jak układamy i wychowujemy nasze zwierzęta uświadomiłam sobie, jak dobrze rozumiem rodziców wychowujących kilkoro dzieci. Pojmuję wzrost ich tolerancji i cierpliwości przy każdym kolejnym dziecku.

Czytaj dalej   1 komentarz