Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wpis oznaczone ‘PKP’

O trenerze, który jeździł koleją. Poznań.

Poznań Główny. Foto: http://www.ruukki.pl/Chciałoby się napisać: Długo budowany dworzec PKP w Poznaniu objawił się moim oczom w pełnej, pięknej krasie.

Niestety, kiedy wysiadłam w Poznaniu z pociągu relacji Rzeszów – Szczecin po niezwykłej podróży, oczy moje nie ujrzały nic specjalnego. To znaczy – specjalnego coś pewnie było… perony, pasażerowie, walizy, oczekujący z kwiatami i bez.

Oczy moje nie ujrzały dworca… Udałam się więc, jak większość pasażerów do przejścia podziemnego. Rozglądałam się pilnie i niesiona falą ludzką oraz informacjami pisemnymi skierowałam się w stronę „nowego dworca kolejowego”. Fala ludzka sunęła naprzód.

Czytaj dalej   3 Komentarzy

Nareszcie Brzeg.

Skarbimierz reklama

„Nareszcie Brzeg” – Taki to oto piękny napis przywitał nas (czyli Dorotę i mnie) wczoraj wieczorem. Tym razem podróż z domu zajęła nam ponad 6 godzin, bo nie dość, że po drodze były objazdy i wahadła związane ze zdarzeniami na drodze, to na dodatek zatrzymaliśmy się w McDonalds, by wrzucić coś na ząb. Takie to już tułacze życie trenerki biznesu i jej męża, szczęśliwego posiadacza prawa do kierowania pojazdem mechanicznym (czego nie można powiedzieć o trenerce). PKP robi wszystko, co w mocy tej firmy, by pociągi nie ułatwiały życia ludziom, więc w trasie jesteśmy nieustannie.

Chcę jednak na chwilę wrócić do wspomnianej restauracji i dźwigni handlu jaką jest reklama. Parę dni temu, nasza pociecha radośnie oznajmiła: – Zyskałem 1190 zł!

– Jak?  – Zdziwieni spytaliśmy, bo odkąd zaczął studiować kierunek przepływów finansowych jest zdecydowanie, bezdennie, jednokierunkowy.

– Po prostu, w  skrzynce na listy było 7 kuponów rabatowych do McD, każdy po 170 zł. Razem: 1190. Świetny biznes, prawda?

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Robert Cialdini górą!

wrocław pkp

Źródło: rysiopl.flog.pl

Z cyklu: O trenerze, który jeździł koleją.

W miniony piątek wracałam po pracy do domu. Pod dworzec odjechałam taksówką. Były korki, więc podróż trwała dłużej niż planowałam. Dlatego koszt dotarcia taksówką na dworzec był wyższy niż planowałam.

Zabrakło mi gotówki w portfelu. Zostawiłam walizkę w samochodzie i pobiegłam do bankomatu. Kiedy wracałam, dzierżąc w dłoni 50 zł., zobaczyłam naprzeciw mnie kobietę, która zbiera pieniądze od podróżnych. Jej twarz była naznaczona śladami wielu barwnych przeżyć i alkoholu. Kobieta zbliżyła się do mnie i zaczęła mówić. Przyzwyczajona do tego, że padnie prośba o pieniądze pokręciłam głową i spieszyłam ku taksówce. Nie mam zwyczaju przekazywać pieniędzy osobom zbierającym gotówkę na dworcach.

Pobiegłam do taksówki. Jednak Pani zawołała:

– Sweterek pani upadł! – i wskazała ręką na trotuar za moimi plecami.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

O trenerze, który jeździł pociągiem. Najważniejsze doświadczenie…

Pociąg jadący przez pola

Ta podróż była dla mnie szczególnie cenna. Wracałam ze szkolenia. Czekało mnie 6 godzin jazdy pociągiem. Było wyjątkowym wyzwaniem. Po pracy czułam się kompletnie wypompowana. Odizolowałam się od otoczenia, czytając książkę. Jej fabuła wciągnęła mnie. Relaksowałam się z przyjemnością.

W połowie drogi wsiadła do przedziału starsza Pani. Powinnam napisać Dama. Prawdziwa Dama. Poruszała się z wielką dystynkcją i była niezwykle elegancko ubrana. Każdy detal jej garderoby był wysmakowany. Podziwiałam ją z przyjemnością.

Wprowadziła ją młoda dziewczyna. Pożegnały się ciepło. Dziewczyna wysiadła. My pojechałyśmy, łagodnie kołysane taktem kół.

Wróciłam do lektury. Dama spoglądała przez okno. Od czasu do czasu padał jej komentarz do widoku lub sytuacji. Próbowała nawiązać ze mną kontakt. Reagowałam podniesieniem wzroku i monosylabami. Przyznaję – niezbyt grzecznie.

Minęło kilka chwil, kilkanaście kilometrów i parę stron książki. Starsza Dama zwróciła się do mnie:

– Osoba z tak niebieskimi oczami, jak pani nie może nie chcieć ze mną rozmawiać.

Ujęła mnie tym. Moje oczy nie były aż tak niebieskie. Moje zmęczenie nie było tak wielkie. Moja książka nie była aż tak ciekawa.

Czytaj dalej   3 Komentarzy

Notatki z podróży: o tym, że pozytywne myślenie jest bardziejsze?

Dorota Wiśniewska

Wracając ze szkolenia, namówiona przez życzliwą osobę (wbrew przeczuciu czy intuicji) wsiadłam do pociągu jadącego do Poznania godzinę wcześniej niż planowałam. W wagonach było tak ciasno, że ciężko było wejść samodzielnie, nie mówiąc już o walizce. Ostatecznie utknęłam tuż przy wejściu między drzwiami toalety, wejściowymi i przejściem pomiędzy wagonami. Owiewał mnie smrodek toaletowy i zimny „wietrzyk” przez dziury wokół drzwi. Do tego, co jakiś czas do WC udawał się nękany nałogiem pasażer, by po chwili pojawił się wydobywający się spod drzwi dymek…

Wokół odbywały się przenikające się rozmowy współpasażerów. Dowiedziałam się wielu pouczających rzeczy. Począwszy od tego, jak spędzają weekendy uczniowie szkół gimnazjalnych i średnich. Gdzie i ile można wypić alkoholu jednego wieczoru. Jak potem dotrzeć samodzielnie samochodem do domu. Jako matka nastolatka zaczęłam czuć jak włosy jeżą mi się na głowie, więc dla uspokojenia wyłowiłam głosy wracających do domu biznesmenów. Dzięki temu poznałam ich szczegółowe plany na nadchodzący tydzień. Nie ominęły mnie także cenne instrukcje dotyczące tego, jak najlepiej uprzątnąć grób przed wszystkimi świętymi.

Czytaj dalej   1 komentarz

Z pamiętnika młodej trenerki. PKP

Dorota Wiśniewska - trener HR, coachMoje obserwacje dotyczące jazdy pociągami to niekończąca się historia. Kilka dni temu jechałam na kolejne szkolenie. Kupiłam bilet TLK na wagon pierwszej klasy. Od jakiegoś czasu przewoźnik wymaga od pasażerów nie tylko biletu lecz również miejscówki. Nabyłam ją więc. Widniała na niej informacja, iż mam miejsce w 14 wagonie.

Kiedy nadjechał pociąg (a stoi na stacji tylko 2 minuty) rzuciłam się na poszukiwanie mego miejsca. Udałam się tam, gdzie wskazywał głos zapowiadający wjazd pociągu w megafonie. Niestety w tym miejscu zatrzymał się wagon o numerze 13. Następny za nim… nie był bynajmniej oczekiwanym przeze mnie 14stym. Zapytałam więc konduktora gdzie szukać mego wagonu. Poinformował mnie, że ten trzynasty jest tak naprawdę czternastym, zaś jego kolega, który zjawił się w tym momencie powiadomił mnie, iż interesujący mnie wagon jest na końcu składu pociągu. Ponieważ nie było już czasu, bym pokonała dystans do niego po peronie wsiadłam i przemieściłam się wewnątrz. Zajęło to dużo czasu, bo przebijanie się przez pełne pasażerów wagony z walizką, komputerem i materiałami na szkolenie było nie lada wyzwaniem.

Czytaj dalej   1 komentarz