Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wpis oznaczone ‘radość życia’

Anegdota na niedzielę, z ofe w tle

francuski emeryt Czym różni się polski emeryt od francuskiego i angielskiego? Otóż Francuz zrywa się o świcie leciutki i żwawy, podśpiewuje, pogwizduje, goli się, perfumuje, zakłada koszulę, wiąże apaszkę, uważnie modeluje berecik i sfruwa po schodach ze swojego poddasza. Wpada po drodze do kafejki na kieliszek wina, siada przy stoliku z widokiem na bulwar, by podziwiać świat i piękne kobiety. Emeryt angielski zrywa się wcześnie, energicznie ćwiczy pompki i przysiady, podciąga się na drążku, bierze prysznic, podśpiewując „God Save the Queen”, goli się, perfumuje, wskakuje w koszulę i samodziałową marynarkę, wkłada kalosze, łapie kaszkiet i wędkę i zbiega po schodach. Wpada do sklepiku po piersiówkę whisky – i jedzie na ryby. A polski emeryt? Ledwo wstaje… Kwęka, stęka, strzyka mu w plecach, ból pulsuje w skroni. Nie myje się, nie goli, ubiera się w byle co, bierze butelkę moczu i idzie do lekarza.

Żeby nas to nigdy nie dotknęło. Wypracujmy inny stereotyp : )))

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Bo życie jest fajne …

Początek.

Niemalże każdy z nas któregoś dnia powiedział „od poniedziałku się odchudzam”. A ja ile razy powiedziałam to w swoim życiu, już sama nie wiem, tyle tego było. I choć dziś nie jest poniedziałek to ja zaczęłam. Zaczęłam robić to co kocham – ćwiczyć. Uwierz mi, ćwiczenia w połączniu z odpowiednią dietą potrafią zdziałać cuda. Już nie raz się o tym przekonałam.

Po prawie trzyletniej przerwie znów wróciłam do klubu. Niestety początki są zawsze ciężkie i nie można się tym zniechęcać. Moją przygodę z fitnessem zaczęłam sześć lat temu. Poszłam na pierwsze zajęcia. Moja kondycja była równa zeru, a umiejętności i koordynacja – znikoma. Prawie całe zajęcia przestałam, bo nie potrafiłam zrobić żadnego kroku. W myślach mówiłam sobie, nienawidzę tego, już nigdy tu nie wrócę, na co ja się pokusiłam. Ale kiedy zobaczyłam starsze panie, które radzą sobie znakomicie, pomyślałam, że się nie poddam. One mogą a ja nie? I tak zaczęłam trenować trzy godziny w tygodniu. Potem przerodziło się to w nałóg – trzy godziny były moją dzienną dawką sportu. Nie muszę tu chyba mówić, że forma mi się poprawiła i zrzuciłam parę kilo. Czułam się lepiej i co najważniejsze czułam, że fitness to moja pasja. 

Potem niestety przyszła nauka do matury. I koniec aerobiku. I tak trwałam trzy lata, tyjąc i nie czując się z tym dobrze. Każdego dnia narzekałam, że mogłabym poprawić to i to, ale nic nie robiłam. Straciłam zapał do ćwiczeń, a kilogramów jak na złość przybywało. Diety cud są nie dla mnie. I nadszedł dzisiejszy dzień, kiedy „nie postanowiłam wrócić” ale „wróciłam”. Jest to przełomowy krok. Trzymajcie kciuki, żebym znów nie straciła zapału. Czas się zawsze znajdzie, jeśli się coś kocha całym sobą. Chcę, abyście przeszli ze mną drogę powrotu do formy i może sami, zamiast się zastanawiać, zaczniecie żyć zdrowiej i lżej.

Powodzenia ! 

Czytaj dalej   Brak komentarzy

O trenerze, który jeździł pociągiem. Najważniejsze doświadczenie…

Pociąg jadący przez pola

Ta podróż była dla mnie szczególnie cenna. Wracałam ze szkolenia. Czekało mnie 6 godzin jazdy pociągiem. Było wyjątkowym wyzwaniem. Po pracy czułam się kompletnie wypompowana. Odizolowałam się od otoczenia, czytając książkę. Jej fabuła wciągnęła mnie. Relaksowałam się z przyjemnością.

W połowie drogi wsiadła do przedziału starsza Pani. Powinnam napisać Dama. Prawdziwa Dama. Poruszała się z wielką dystynkcją i była niezwykle elegancko ubrana. Każdy detal jej garderoby był wysmakowany. Podziwiałam ją z przyjemnością.

Wprowadziła ją młoda dziewczyna. Pożegnały się ciepło. Dziewczyna wysiadła. My pojechałyśmy, łagodnie kołysane taktem kół.

Wróciłam do lektury. Dama spoglądała przez okno. Od czasu do czasu padał jej komentarz do widoku lub sytuacji. Próbowała nawiązać ze mną kontakt. Reagowałam podniesieniem wzroku i monosylabami. Przyznaję – niezbyt grzecznie.

Minęło kilka chwil, kilkanaście kilometrów i parę stron książki. Starsza Dama zwróciła się do mnie:

– Osoba z tak niebieskimi oczami, jak pani nie może nie chcieć ze mną rozmawiać.

Ujęła mnie tym. Moje oczy nie były aż tak niebieskie. Moje zmęczenie nie było tak wielkie. Moja książka nie była aż tak ciekawa.

Czytaj dalej   3 Komentarzy