Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wpis oznaczone ‘robert cialdini’

Robert Cialdini górą!

wrocław pkp

Źródło: rysiopl.flog.pl

Z cyklu: O trenerze, który jeździł koleją.

W miniony piątek wracałam po pracy do domu. Pod dworzec odjechałam taksówką. Były korki, więc podróż trwała dłużej niż planowałam. Dlatego koszt dotarcia taksówką na dworzec był wyższy niż planowałam.

Zabrakło mi gotówki w portfelu. Zostawiłam walizkę w samochodzie i pobiegłam do bankomatu. Kiedy wracałam, dzierżąc w dłoni 50 zł., zobaczyłam naprzeciw mnie kobietę, która zbiera pieniądze od podróżnych. Jej twarz była naznaczona śladami wielu barwnych przeżyć i alkoholu. Kobieta zbliżyła się do mnie i zaczęła mówić. Przyzwyczajona do tego, że padnie prośba o pieniądze pokręciłam głową i spieszyłam ku taksówce. Nie mam zwyczaju przekazywać pieniędzy osobom zbierającym gotówkę na dworcach.

Pobiegłam do taksówki. Jednak Pani zawołała:

– Sweterek pani upadł! – i wskazała ręką na trotuar za moimi plecami.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Model biznesowy – propozycja wartości c.d.

Dawn Griffiths - Head first statystykaW poprzedniej części zatytułowanej:  Język modelu biznesowego. Szablon modelu biznesowego. dokonałem charakterystyki produktu jakim są raporty z ocen procesu szkoleniowego. Większość uwagi skupiłem na opisie końcowego etapu jakim jest tworzenie raportu natomiast w dużo mniejszym stopniu odpowiedziałem na postawione tam pytania o projekt. Pora nadrobić zaległości. Wprawdzie wbrew wcześniejszym planom przez ostatnie 3 dni nie miałem czasu, by uzupełniać wpisy na blogu, ale przez weekend mam nadzieję podgonić nieco zaległości.

Wróćmy do postawionych wcześniej pytań opisujących propozycję wartości. „Na jakie potrzeby potencjalnych klientów propozycja odpowiada?”. Odpowiedź na to pytanie obejmuje trzy obszary:

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Robert Cialdini: Społeczny dowód słuszności. Opinie internautów w sprawie zmywarki do naczyń.

Zepsuta zmywarka

Na potrzeby tego tekstu postaram się odrzucić myśl o istnieniu spisku producentów sprzętu AGD podobnego do słynnego już spisku żarówkowego.  

Zapomnę, że po 4 latach od zakupu drzwi od piekarnika rozsypały nam się po całym mieszkaniu, po 5 latach od zakupu zepsuła się pralka, a w 6 lat po zakupie niespecjalnie eksploatowana zmywarka odmawia posłuszeństwa. W końcu, na potrzeby dyskusji można przyjmować najbardziej fantastyczne założenia. Nieprawdaż?

robert-cialdini-wywieranie-wplywu-na-ludzi Wracając do zmywarki. Na przełomie roku przestała pobierać wodę. Chrupało w niej coś i szumiało, ale mycie bez wody, choć z pewnością prowadziło do oszczędności finansowych i przyczyniało się do większej dbałości o środowisko naturalne, to na poziomie realizacji celu osiągaliśmy dość mizerne rezultaty. Jedynym ratunkiem do czasu naprawy sprzętu było wprowadzenie wśród domowników  zasady: jeden kubek, jeden talerz, jeden komplet sztućców na osobę i na dodatek każdy myje po sobie. Sprawdziło się to znakomicie i brudem w zlewie kuchennym „nie zarośliśmy”.

 Gdzieś po drodze mojej edukacji w młodym wieku osiągnąłem tytuł: technik elektronik o specjalności elektryczna i elektroniczna automatyka przemysłowa. To oczywiście zobowiązuje i zawsze pod ręką mam jakiś wkrętak, choć to wcale nie oznacza, że spotkanie zepsutego (może być działający) budzika, mnie oraz wspomnianego wkrętaka kończy się dobrze dla czasomierza. Nie, nie kończy się dobrze, ale jak wspomniałem jestem technikiem elektronikiem a nie technikiem mechaniki precyzyjnej.

W każdym razie, wziąwszy w garść śrubokręt, w drugą młotek, w głowę mocne postanowienie poprawy działania zmywarki przystąpiłem do dzieła ratunkowego. Wprawdzie największym problemem było wyciągnięcie jej na środek kuchni bez wyrywania ze ścian rurek i kabli, ale udało się to i po pół dnia stukania i pukania we wszystko, w co było można stukać i pukać młotkiem zmywarka (dla żony: „o dziwo”, a dla mnie: „przecież to oczywiste”) ruszyła. Tabletki połykała ze smakiem, woda przez nią płynęła żwawo, a ja przypiąłem do rękawa roboczego munduru odznakę: „mistrz naprawy zmywarek”. Znowu mogliśmy używać tylu talerzy ile tylko dusza zapragnie bez konieczności spędzania godzin przy zlewie.

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Dwie, brawurowo zrobione, sztuczki handlowców

 

FreeCarsVectorSet Skoro ostatnio Dorota napisała kilka zdań odnosząc je wprost do przeżyć  z pociągu, to nie pozostanę daleko z tyłu i również skupię się na środkach transportu. Też będzie o jeździe, ale nie sześciogodzinnej tylko … próbnej.

Tytułem wprowadzenia. Paręnaście dni temu drapiąc się po głowie, co tu zrobić ze starzejącym się autem i czym by go tu zastąpić,  doznaliśmy w rodzinnym gronie nagłego olśnienia: kupimy nowe – stare (czyli z 2012 roku) auto. Zyskamy na zniżkach, a zaoszczędzone pieniądze zamienimy na paliwo, choć nie ustaliliśmy czy dla auta, czy też może dla nas.

W tekście o liście zadań, który napisałem jakiś czas temu, stwierdziłem powołując się na bogactwo doświadczeń mówców motywacyjnych,  że jeśli już coś postanowisz, to trzymaj się z dala od nieróbstwa i tak szybko jak to możliwe zrób coś, co przybliży się do realizacji celu. Przy okazji utorujesz w mózgu nową ścieżkę myśli, która podtrzymywać będzie twój zapał do pracy. Taka samonapędzająca się maszyna, która popycha nas do pracy z zapałem nieco większym. Przekuwając więc słowa w czyny, nim wybiła na zegarze osiemnasta – czyli godzina zamknięcia salonów samochodowych – siedzieliśmy już w samochodzie w drodze do Torunia. Uśmiech na twarzach, garsonka i marynarki najlepsze w szafie, by nie wyjść na takich, co to przyjdą pomarudzą, groszem nie śmierdzą, darmową czekoladkę zjedzą, kawę wypiją i wyjdą, pojechaliśmy rodzinnie (dla niewtajemniczonych całą naszą trójką) do salonów samochodowych.

Czytaj dalej   Brak komentarzy