Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wpis oznaczone ‘szkolenie’

Hotel Topacz i gołe cycki żywej gwiazdy!

PodglądaczW lipcu miałam przyjemność pracować dla Klienta pod Wrocławiem i nocować w klimatycznym hotelu: Zamek Topacz. Genialne miejsce! Piękne otoczenie. Wysmakowane wnętrza. Przyjemna atmosfera. Niezłe jedzenie. Do tego, w tym roku lato nam tego nie poskąpiło, świetna pogoda. Dodatkową atrakcją tego miejsca jest to, że można w nim spotkać osoby znane z filmów, seriali i programów telewizyjnych. Jeśli ktoś lubi kolekcjonować widoki lub autografy, z pewnością ma jeszcze jeden powód, dla którego warto odwiedzić to urocze miejsce.

Osoby znane, mieszkające w hotelu Topacz, charakteryzują się tym, że nawet w największy upał poruszają się po terenie szczelnie spowite w odzież dresową i kaptury. Jak tylko dostrzeże się taką postać, warto skupić na niej uwagę. Ktoś, kto kolekcjonuje fotografie dla pudelka może wówczas przyczaić się z telefonicznym aparatem np. przy sąsiednim stoliku podczas śniadania lub w krzaczkach w trakcie spaceru. Prędzej czy później bowiem kaptur skrywający twarz spadnie i … ujrzymy  telewizyjną Gwiazdę. Będziemy mogli w duchu zakrzyknąć, jak dzieci, kiedy światło gaśnie w kinie: OOOOO!

Spędziłam jeden z poranków zastanawiając się: po co gwiazdom te kaptury?

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Tuptusiu w drogę!

 Kilka miesięcy temu jeden z uczestników mojego szkolenia postanowił wzmocnić efekt naszej pracy i zaproponował obejrzenie 20 minutowego filmu na youtube. Był tak pozytywnie podekscytowany, że postanowiłam z ciekawością obejrzeć ze wszystkimi zaproponowany materiał. Przeznaczyliśmy na to część przerwy po obiedzie.

Pomysłodawca wyłączył światło. Opuścił rolety. Włączył projektor. Znalazł film w internecie. Budował napięcie. Czekaliśmy jak dzieci w kinie, które kiedy gaśnie światło wołają chóralnie: ooooooo!

Czytaj dalej   1 komentarz

Mikołajki. Latem i zimą chodzisz głodny, chyba że się najesz.

 

Dorota

Krzysztofie, wydaje mi się, że za początek tekstu mogę Ci pogodnie przyznać kartkę z małą Mi

Mała Mi

i czekać na to, jak nasze zdjęcia zawisną w kolejnych hotelach, restauracjach, barach (notabene dowiedziałam się dziś z porannego programu w Trójce, że pierwszy bar mleczny powstał w Warszawie w II połowie XIXw. – wiedzieliście?) i „Biedronkach” z napisem: TYCH PAŃSTWA NIE OBSŁUGUJEMY! (nie napisałeś aż tak okrutne, ale nie znalazłam innej małej Mi : )

Liczę jednak na litościwe podejście wszystkich właścicieli, personelu i miłych osób, które spotykamy w podróży, bo inaczej przyszłoby nam nocować w samochodzie i żywić się runem leśnym.

Ponieważ tymczasem jednak trafiamy na tolerancyjnych, otwartych i życzliwych ludzi (świat jest ich pełen!) to dołączam się do peanów na cześć ryby w restauracji hotelu Amax. Kiedy o niej myślę to ślinka mi cieknie, choć jestem po obiedzie i z rozrzewnieniem myślę o uspokajającym widoku jeziora za oknem.

Polecam Mikołajki zimą. Pięknie, przestrzennie, dla kogo trzeba spokojnie, dla kogo trzeba – romantycznie. Nie ma tłoku, wiec nie zmarnuje się żadnego wrażenia ani widoku.

Krzysztof


Miasto to kojarzy nam się tylko bardzo dobrze. Atmosfera pięciogwiazdkowego życia, poczynając od kwietnia, kończąc w październiku wysuwa tu nos z każdego kąta. Żeglarze, turyści, emeryci niemieccy podczas swych sponsorowanych przez kasę chorych wakacji są tu na każdym kroku. Znaleźć miejsce w restauracji w środku sezonu graniczy z cudem (czyli chodzisz głodny), a zimą niestety prawie wszystko pozamykane, więc jeśli nie najadłeś się wiosną, jesienią czy „Biedronką”, to również chodzisz z pustym brzuchem.

Tym razem, choć wiedzieliśmy jak to będzie w praktyce, po raz kolejny postanowiliśmy przetestować ofertę gastronomii w centrum miasta. Dorota skończyła szkolić wczesnym popołudniem w Kętrzynie (dlatego tak wcześnie zaczynała i musieliśmy zamieszkać w Kochu blisko fabryk) i zanim zegar wskazał 15 byliśmy w drodze do Mikołajek. Być może byliśmy o tej porze na miejscu, ale  tego akurat dobrze nie pamiętam. Ślisko było jak cholera, bo na bocznych drogach w okolicach Rynu piaskarek było jak na lekarstwo. Stąd drogę, którą zwykle planuję na 45 minut, pokonaliśmy w nieco ponad godzinę. Za to widok Rynu po drodze za serce ścisnął. Mam same dobre wspomnienia z wyprawy żeglarskiej od tego właśnie miejsca, aż prawie po puszczę Piską no i z powrotem oczywiście.

Hotel Amax, klucz do pokojuSamochód zostawiliśmy pod Amax’em, rezerwację którego zrobiły nam dziewczyny z biura w Warszawie. Pozdrowienia i wielkie dzięki przy okazji, Aniu!

Hotel Amax to taki przybytek, o którym ciężko się mówi. Nie żeby był zły, pewnie zasługuje na swoje trzy gwiazdki, ale jest dość mocno wyeksploatowany i widać to w różnych miejscach.

Czytaj dalej   4 Komentarzy

Pocałuj tę żabę, Księciuniu :)

 Pocałuj tę żabę.

Tytuł:
Pocałuj tę żabę!
12 metod zamiany problemów w sukcesy – w pracy i w życiu prywatnym
Autor:
Tracy BrianTracy Stein Christina
Wydawnictwo:
MT Biznes
ISBN:
978-83-7746-420-5

Pocałuj tę żabę!

„Nic nie jest złem ani dobrem samo przez się, tylko myśl nasza czyni to i owo takim”.

William Shakespeare

 

Największą przeszkodą, która stoi między twoim a twoim spełnionym życiem, o którym marzysz – jest twoje negatywne podejście do siebie i innych.

Siedem prawd o tobie

Ludzie są zazwyczaj na tyle szczęśliwi, na ile sami sobie na to pozwolą”.

Abraham Lincoln

 

Prawda pierwsza:
Jesteś OSOBĄ w pełni dobrą i doskonałą, cenną i wiele wartą.
Prawda druga:
Jesteś ważny / ważna dla samego siebie, dla swoich bliskich, dla firmy, dla klientów, współpracowników i społeczeństwa. Nadajesz sens wszystkiemu co widzisz i słyszysz. Szczęśliwi ludzie czują się ważni i cenni.
Prawda trzecia:
Masz nieograniczony potencjał i możliwość kierowania swoim życiem według własnych oczekiwań i potrzeb. To, co osiągnąłeś dotychczas to dopiero początek. Wiara w możliwości to klucz do dalszych sukcesów!
Prawda czwarta:
Sam tworzysz świat, w którym żyjesz, za pomocą swoich myśli i przekonań.
Prawda piąta:
Masz wolność wyboru tego o czym myślisz i kierunku, a jakim chcesz ułożyć sobie życie. Jedyną rzeczą, którą w pełni kontrolujesz, jest twoje myślenie i twoje życie wewnętrzne. Sam możesz zadecydować o tym, czy oddasz się optymistycznym, satysfakcjonującym i dającym radość myślom czy zdecydujesz się na myślenie negatywne i samo ograniczające, hamujące w istocie twój rozwój. Twój umysł jest jak ogród: jeśli nie będziesz pielęgnować kwiatów, panowanie nad nim przejmą chwasty. Jeśli nie będziesz świadomie hodował kwiatów – pozytywnych myśli, to ich miejsce natychmiast zajmą negatywne. Przyroda nie znosi pustki!
Prawda szósta:
Znalazłeś się na tej ziemi i twoje przeznaczenie jest jasne: zrobić ze swoim życiem coś wspaniałego!
Prawda siódma:
Nie ma ograniczeń, co do tego co możesz zrobić, kim możesz się stać lub, co możesz mieć z wyjątkiem ograniczeń, które sam wprowadzasz do swojego umysłu i wyobraźni.  Wg Szekspira „przeszłość jest tylko prologiem”. Wszystko,  co wydarzyło się w twoim życiu w przeszłości, stanowiło przygotowanie do wspaniałego życia dziś i tego, co czeka cię w przyszłości.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Paul Arden: Cokolwiek myślisz, myśl odwrotnie

Tym razem Dorota przygotowała nam samouczek pełen myśli (choć Oscar Wilde mógłby coś mieć do tego pomysłu) w oparciu o książkę Paula Ardena.

Żeby ułatwić Wam wykorzystanie tej prezentacji załączam:

Mam nadzieję, iż przyda Wam się podczas szkoleń lub w samorozwoju.

Krzysztof

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg.

litery w chaosie

Powyższa grafika pochodzi z serwisu: Digital Trends.

Jedna z moich znajomych stając przed nieznaną sytuacją czy urządzeniem technicznym zwykła mawiać:

– Nic z tego nie rozumiem. Pora umierać.

Może tak daleko nie będę posuwać się we wnioskach, bo życie zbyt fajnym jest, ale do tego, że mimo sporego zaangażowania i nie najmniejszej wiedzy niewiele rozumem z aktualnych trendów w internetowym świecie przyznaję się z pokorą.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Nie szukaj optymizmu. Działaj, a nawet w najtrudniejszych czasach on sam cię znajdzie.

Przewidywalne rezultaty w nieprzewidywalnych czasachWzięcie do ręki nowej książki, to zwykle dla mnie niezwykłe przeżycie. Kocham czytać, kocham uczyć się z książek, uwielbiam rozmawiać godzinami o treści książek, nie mogę na „tyłku usiedzieć”, by nie podzielić się z kimś wrażeń z lektury. I tym razem jest identycznie; książka która znalazła się na moim biurku parę dni temu dzięki uprzejmości wydawnictwa Studio Emka dała mi tyle wrażeń, i jak sądzę jeszcze nie raz mi da, że aż trudno mi o wszystkich skaczących po głowie myślach pisać w miarę uporządkowany sposób. Za mało czasu minęło od chwili skończenia lektury, bym miał to pod czaszką i w notatkach logicznie poukładane. Jeszcze nie raz wrócę do tej lektury, bo onieśmiela ona ilością inspiracji radzenia sobie z biznesem w czasach o tak dużej niepewności jak dziś.

Zaczynając zaś od początku.

Dwa tygodnie temu dotarła do mnie książka „Przewidywalne rezultaty w nieprzewidywalnych czasach”, której autorami są: Stephen R.Covey, Bob Whitman i Breck England. Polską edycję wydało Studio Emka (2013) z numerem ISBN: 978-83-63773-17-5. Widziałem już ją też na półce w Empiku w Galerii Mokotów, więc pewnie wkrótce będzie w większości księgarń internetowych.

Jeśli ktoś oczekuje, że będzie to kolejne wcielenie „Siedmiu nawyków” czy „Trzeciego rozwiązania” bardzo się zdziwi, choć w wielu miejscach natknie się na echa tych pozycji. Jeszcze większe zdziwienie pojawia się patrząc na objętość tej książki:  jej lektura zajęła mi może cztery, może pięć godzin i pewnie trwało by to jeszcze krócej, gdybym co jakiś czas nie wołał „Dorota, musisz tego posłuchać” i nie biegł porozmawiać o przeczytanej myśli z żoną. A potem nastąpiła zmiana ról i ona przybiegała do mnie gdy czytała. I jak Jej nie lubić? Styl też nie przypomina typowego stylu dla Covey’a. Bliższy jest skrótowi myślowemu znanemu z książek Ken’a Blanchard’a, niż autora „Najpierw rzeczy najważniejsze”.  Mówiąc wprost: krótko, zwięźle i konkretnie na temat. Bez mililitra wylanej wody i waty słownej. Bez zbędnych powtórzeń za to z dużą ilością przykładów i pomysłów do osobistych przemyśleń. Proste myśli, oparte o wnioski z weryfikowalnych naukowo badań, dzięki którym opadający od trosk nos znowu podnosi się do góry.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Dwie, brawurowo zrobione, sztuczki handlowców

 

FreeCarsVectorSet Skoro ostatnio Dorota napisała kilka zdań odnosząc je wprost do przeżyć  z pociągu, to nie pozostanę daleko z tyłu i również skupię się na środkach transportu. Też będzie o jeździe, ale nie sześciogodzinnej tylko … próbnej.

Tytułem wprowadzenia. Paręnaście dni temu drapiąc się po głowie, co tu zrobić ze starzejącym się autem i czym by go tu zastąpić,  doznaliśmy w rodzinnym gronie nagłego olśnienia: kupimy nowe – stare (czyli z 2012 roku) auto. Zyskamy na zniżkach, a zaoszczędzone pieniądze zamienimy na paliwo, choć nie ustaliliśmy czy dla auta, czy też może dla nas.

W tekście o liście zadań, który napisałem jakiś czas temu, stwierdziłem powołując się na bogactwo doświadczeń mówców motywacyjnych,  że jeśli już coś postanowisz, to trzymaj się z dala od nieróbstwa i tak szybko jak to możliwe zrób coś, co przybliży się do realizacji celu. Przy okazji utorujesz w mózgu nową ścieżkę myśli, która podtrzymywać będzie twój zapał do pracy. Taka samonapędzająca się maszyna, która popycha nas do pracy z zapałem nieco większym. Przekuwając więc słowa w czyny, nim wybiła na zegarze osiemnasta – czyli godzina zamknięcia salonów samochodowych – siedzieliśmy już w samochodzie w drodze do Torunia. Uśmiech na twarzach, garsonka i marynarki najlepsze w szafie, by nie wyjść na takich, co to przyjdą pomarudzą, groszem nie śmierdzą, darmową czekoladkę zjedzą, kawę wypiją i wyjdą, pojechaliśmy rodzinnie (dla niewtajemniczonych całą naszą trójką) do salonów samochodowych.

Czytaj dalej   Brak komentarzy