Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wartość dodana „ja”. Uprasujesz przy okazji moje koszule?

Krzysztof Wiśniewski. Wartość dodana JAPrzejdź do opisu zawartości: Wartość dodana Ja

Jak cię widzą tak cię piszą. Nie ma praktycznie półrocza, by nie pojawiała się nowa przełomowa publikacja ludzi nauki dowodzącej słuszności prawdy, którą pewnie pierwszy raz usłyszałem w domu, na długo nim poszedłem do przedszkola. Rzeczywiście, obraz siebie który dajemy innym w trakcie pierwszego kontaktu w wielu sytuacjach w życiu jest zdecydowanie ważniejszy niż ogół późniejszych starań czy działań. Pierwsze i kolejne wrażenia to świętość. Bardzo mi się podoba jak podsumował to w swojej książce Kominek – znany polski blogger life-stylowy: (fragment o autoprezentacji w każdej sytuacji) …[1]

Wracając do koszul. Dobrze radzę sobie z prasowaniem. Powiem więcej, nie wyobrażam sobie, by żona mi prasowała spodnie, bo z pewnością sam zrobię to lepiej. Jej żelazko będzie albo za gorące, albo za zimne, pary za mało lub za dużo, ścierka nie będzie dokładnie przykrywać materiał spodni albo kant przesunie się o 0,7 mm w lewo itd. No po prostu strach ją dopuszczać do tej pracy. Prawdziwy mężczyzna sam dba o to, co poniżej pępka nosi.

W przypadku koszul, a jeszcze bardziej T-shirts już taki twardy nie jestem. Ciągle nie mogę uzyskać wewnętrznego porozumienia: czy należy zaczynać od karczku, czy tez może od rękawa. A może najpierw przód? W takim przypadku koszula mi się pogniecie gdy będzie zwisać za deską podczas prasowania mankietów. Problem nierozwiązany od czasu gdy pierwszy raz wziąłem do ręki żelazko. Kontrowersja na kontrowersji. A skoro tyle wysiłku kosztuje mnie podjęcie decyzji od czego zacząć i na czym zakończyć to może …. A może poprosić żonę. Ona w końcu przez kilka dni była poza domem i szkoliła, przyjechała wczoraj i przygotowuje ubrania do kolejnego wyjazdu. Właśnie włączyła telewizor i ustawiła deskę do prasowania, więc z pewnością zajmie się tą robotą. O, jest coraz lepiej. Właśnie przytachała z pralni wielki kosz ze wszystkim co ostatnio wisiało na suszarce, więc pewnie planuję zorganizować sobie przyjemność na dłużej. Przecież sama nie raz mówiła, że lubi prasować. A gdyby tak przy okazji rozwiązała problem moich koszul? Zobaczmy, dla niej to przecież prosta praca, a ja mam właśnie tyle do zrobienia. Muszę właśnie teraz nanieść poprawki w tekście książki i napisać parę zdań o prasowaniu. Tak, lepiej będzie jeśli ona mi w tym pomoże, a przed tym zrozumie jakie ważne zadanie każde z nas ma do wykonania.

– Dorota, będzie prasować?

– Nie wiem jeszcze. Teraz wyciągnęłam deskę do prasowania, żelazko i przyniosłam kosz z praniem, które miałeś trzy dni temu zdjąć z linek. Ale nie martw się, już jest zdjęte. I tak myślę, czy może zrobić, co należy czy może wybrać się z tym wszystkim na spacer do lasu. Psa też mogę wziąć, skoro ty tego nie zrobiłeś w południe.

Oj twarda sztuka i na dodatek rzeczywiście miałem zdjąć to pranie, by koty po nim nie wędrowały.

– Przepraszam, rzeczywiście zapomniałem. Ale za to pilnowałem, by drzwi do pralni były zamknięte, żeby koty po suszarce nie chodziły. Przecież szanuję Twoją pracę (spryciarz ze mnie, co? Pierwszy torujący i perswazyjny komunikat pobiegł: „szanuję Twoją pracę”).

– Tak, bardzo szanujesz.

Jest dobrze! Komunikat dotarł. Sarkazm ze spacerem i deską do prasowania zneutralizowany. Gram dalej, jest szansa.

– Widzę, że dużo masz do prasowania. Pomóc ci jakoś?

– Nie. Dziękuję. Dam mózgowi odpocząć. Poprasuję ile dam radę i zerknę w telewizor. Możesz mi pomóc. Podaj mi proszę pilota od „satelity”.

No, jestem w domu! Potyczka słowna wygrana! Teraz tylko podrzucę od niechcenia prośbę:

– Proszę, tutaj kładę pilota, byś miała pod ręką. A przy okazji, też mam małą prośbę. Mam 6 koszul do wyprasowania. Teraz piszę, pilna praca. Nie wyprasowałabyś przy okazji? Dla ciebie to chwilka, a wiesz jaki mi to sprawia kłopot; te dwie lewe ręce w prasowaniu.

Tu trochę kłamałem, bo jak powiedziałem potrafię żelazkiem operować. Ale musiałem jakoś wzmocnić komunikat.

– Nie wiem czy dam radę wszystkie, ale coś ci wyprasuję.

OK. Mogę iść spokojnie do komputera i zobaczyć, co nowego na „fejsie”. W końcu dzięki sprytowi zyskałem jakąś godzinę. To był dobry interes i świetnie poprowadzone negocjacje. Albo może już nie będę patrzył w monitor. Lepiej będzie jak się położę i zdrzemnę nieco. Lepiej być wypoczętym, gdy tyle pracy ciągle jest do zrobienia. Przecież nie chcę dać się zaskoczyć losowi, że nie jestem przygotowany na to wszystko, co mi on dostarcza.

Swoją drogą, wolę jednak koszule prasować zaczynając od kołnierzyka i karczku, potem tył, potem przód. Wydaje mi się, że dzięki temu szybciej ta robota mi idzie. A nawet gdy mam mało czasu i muszę zrobić to w parę minut, to przecież pod marynarką rękawów nie widać i łatwiej uspokoić wewnętrzne obiekcje. Nawet nie próbuję wtedy unikać zaprasowywania kantu na rękawach. Bardziej one przypominają spodnie po prasowaniu niż rękawy od koszuli. Zresztą, co ja będę więcej mówił, skoro i tak każdy facet wie jak tę robotę wykonać najlepiej.




[1] Kominek w drugiej książce

Słowa kluczowe:, , , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: