Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wartość dodana „Ja”. Zacząłem pracę nad książką. Potrzebuję waszego wsparcia

Dorota i Krzysztof w MikołajkachPrzystawka przed obiadem

Zanim otworzyłem Microsoft Word’a, by zacząć pisać ten tekst zerknąłem w różne serwisy internetowe chcąc zobaczyć, co w ostatnich godzinach przykuło uwagę świata. Mnie skłonił do kliknięcia nagłówek w interia.pl: „Jest pierwsza deklaracja Tymoszenko”; dodam wolnej Julii Tymoszenko, przed którą właśnie otwarto bramy więzienia. Gdy pomyślę o minionych środzie czy tragicznym czwartku muszę przyznać, że nawet przez chwilę nie przebiegła mi przez głowę myśl, że za parę godzin sytuacja w tym kraju zmieni się diametralnie i taki tytuł stanie się dla mnie oczywisty. Cóż, determinacja ludzi w walce o wolność osobistą, społeczną czy gospodarczą nie ma żadnych ograniczeń. To jest cel, który po prostu musi być osiągnięty niezależnie od kosztu, jaki naród czy jednostki ponoszą.

Dziesiątki analityków życia społecznego i politycznego przez następne wiele lat będzie wracać myślą do tych wydarzeń, starając się opisać mechanizm motywacji, który popchnął ten naród do tak bohaterskich aktów. Nawet do głowy mi nie przyszło, że mógłbym mieć w tym jakiś udział, ale z pewnością mogę wykorzystać te wydarzenia jako wprowadzenie to opowieści, którą ten tekst poprzedza.

Ludziom, którzy wczoraj odłożyli broń na bok starczyło determinacji w pełnej ofiar walce, by osiągnąć zakładany cel. Wprawdzie określenie wartości dodanej związanej z udziałem w tych wydarzeniach dla każdego z uczestników tych zdarzeń wykracza nie tylko poza moje możliwości, ale mogę pokusić się o wskazanie kilku głównych: wolność i godność osobista, równość wszystkich wobec prawa, otwartość kraju na świat, sprawiedliwy podział wypracowanych przez naród dóbr czy też odpowiedzialność polityków za kraj w związku z pełnionymi przez nich funkcjami społecznymi. Niektóre z tych wartości są niemierzalne tak jak poczucie osobistej wolności, niektórym zaś bez problemów można przypisać wartości jakościowe czy ilościowe. Nawet w tych przypadkach, gdy trudno wskazać miernik wydaje się intuicyjnie oczywiste, że ci ludzie coś zyskali. Jest to na tyle wartościowe coś, iż niektórzy z nich poświęcili życie, by inni mogli to osiągnąć. I to jest właśnie wartość dodana, o której chcę pisać.

Lubię coś zyskiwać. Nieraz są to efekty mojej ciężkiej pracy, nieraz otrzymuję to bez własnego udziału. Wszystko to przyjmuję z radością, jeśli mogę dzielę się tym z innymi, a częstokroć robię wszystko, by ktoś mógł zyskać. W takim przypadku moją wartością może być zdobyte doświadczenie życiowe, splendor czy społeczne uznanie, satysfakcja z dobrze wykonanej pracy i inne. To pokazuje jak różne twarze może przyjmować wartość dodana w odniesieniu do samego siebie. Zdefiniowanie jej w paru zdaniach zdaje się być niewykonalne, a jednocześnie można sypać przykładami z rękawa. Mam nadzieję poradzić sobie z tym zadaniem w dalszej części.

Definicja wartości dodanej będzie konsekwencją modelu „ja”, który opisze cele do osiągnięcia i zasoby niezbędne do realizacji poszczególnych zadań. W każdym z przypadków klientem będziesz ty sam Czytelniku i głównym wykonawcą również ty sam. Tylko pozornie prowadzi to do rozdwojenia jaźni. Nie martw się, nic ci nie grozi. Każdego dnia robisz coś dla siebie, co z punktu widzenia zysków i strat pozwalają patrzeć na siebie samego jak na klienta własnych działań. Pomyśl: rano myjesz się, bo chcesz by Twój klient czyli ty sam był zdrowy i dobrze odbierany przez otoczenie. Dajesz na talerzu swojemu klientowi śniadanie, by był najedzony i miał siły do pracy. Zawozisz swojego klienta na uczelnię czy do pracy, bo tam spędzi on następnych kilka godzin. Pilnie pracujesz, bo bez tego twój klient nie dostanie stypendium czy wypłaty. Kładziesz się spać, by najcenniejszy z twoich klientów rano wstał wypoczęty. Widzisz? Sekunda po sekundzie aktywnie wykonujesz różne zadania, by dostarczyć swojemu wewnętrznemu klientowi – najważniejszemu klientowi na świecie – wszystkiego czego on potrzebuje w najwyższej jakości. A w zamian? Gdy odejmiesz od zysków dla swojego ja koszty, które ponosisz otrzymasz wartość dodaną dla swojego ja. W książce pokażę ci jak te koszty nie tylko określić, ale również zmniejszyć do niezbędnego minimum. Pokażę jak wykorzystać zewnętrzne zasoby, kontakty z innymi ludźmi, swój potencjał i określać kres swoich możliwości, gdy koszt zaczyna przerastać zyski.

Mając określony model osiągania danego celu pokażę w jaki sposób możesz efektywnie zarządzać realizacją. Biznes intensywnie korzysta z metod zarządzania projektami w ramach prowadzonych przez siebie aktywności. Jakkolwiek trudno sobie wyobrazić bezpośrednie przeniesienie tych metod na działania poszczególnych jednostek, to ogólny schemat działań jest możliwy do zastosowania. Dziś święcą triumfy metody zwinne, które przenikając się z elementami filozofii „lean” wykorzystywane są szczególnie chętnie w przypadku projektów obarczonych bardzo dużym ryzykiem. Trudno w życiu prywatnym wskazać te zmiany w sobie, które do tej grupy nie należą. Nasze przywary, przyzwyczajenia, zdarzenia zewnętrzne, nieadekwatne do rzeczywistości wyobrażenia i oceny czy powszechne w życiu sabotowanie samego siebie czynią z naszych projektów zmian własnego ja – generowania wartości dodanej ja – obszary obarczone wyjątkowym ryzykiem zmieszczenia się w ramach czasowych czy swoistym budżecie. Żyjemy w zmiennym otoczeniu i stąd też potrzeba gotowości do zmiany przyjętych wcześniej założeń. Dlatego samodoskonalenie w oparciu o filozofie lean i pomiar zgodnie z metodologią zwinną zdaje się być tu kluczem do osobistego sukcesu. Pokażę jak możesz wykorzystać te metody w praktyce. Nie znam źródeł literaturowych, by ktoś czegoś takiego dokonał. Jeśli znasz je wskaż mi proszę odnośniki, bo dzięki temu książka ta jeszcze więcej zyska.

Zrozumienie treści poszczególnych rozdziałów ułatwię przez zamieszczanie przykładów z mojego życia codziennego. Widząc jak pracuję nad sobą, by zrzucić zbędne kilogramy, jak pracuję przygotowując tę książkę, jak zarządzam blogiem czy dbam o nasz dom (nie przychodzi mi to szczególnie łatwo, więc z tym przykładem wiąże największe nadzieje) oraz troszczę się o nasze zwierzęta będziesz w stanie wykorzystać moje modele jako inspiracje dla swoich własnych. Chodzi mi w końcu by był to przewodnik, a nie dzieło stworzone wyłącznie dla mojej radości tworzenia.

Podsumowanie

W najbliższych dniach zarzucę Was serią artykułów, które spinać będzie tytuł: „Wartość dodana Ja”. Stanowić one będą streszczenie książki nad którą właśnie rozpoczynam pracę. Mam nadzieję, iż w połowie drugiego kwartału znajdę wydawcę, który zainteresuje się nią na tyle, by umieścić ją w swoich planach wydawniczych. Zależy mi na tym, by każdy rozdział, który znajdzie się w książce znalazł odzwierciedlenie w postaci prezentowanego w blogu streszczenia treści. Będę Was nieustannie namawiał do komentowania, pytania oraz wprowadzania własnych uwag na temat treści, logiki argumentacji, jej czytelności i otwartości na czytelnika. Sądzę, iż znacząca większość autorów nie korzysta z takiego kanału komunikacji z czytelnikami, co już na etapie tworzenia dzieła popycha je w stronę lekkiego oderwania od rzeczywistości. Chcę uniknąć tej pułapki i stąd prośba o pomoc.

Plan całości nieustannie zmienia się. Z jednej strony sądzę, że już wszystko mam w głowie poukładane, że już wystarczy teraz kolejne tytuły rozdziałów zapełniać treścią, a jednocześnie w pełni zdaję sobie sprawę, że wszystko ciągle się rozpływa mi się w strukturze. Część spraw mam jeszcze zupełnie nie przemyślanych. Weźmy dla przykładu kwestię odnośników literaturowych (umieszczać jak najwięcej czy może raczej mniej). Zgodnie z modelem stylów uczenia się Kolba jestem teoretykiem, więc dla mnie czym będzie ich więcej tym lepiej. Z drugiej strony pozostałe trzy style tego nie wymagają, więc znalezienie złotego środka będzie jednym z trudniejszych wyzwań. Grozi mi jak widać niebezpieczeństwo przeteoretyzowania treści, a ta ma być adresowana do jak najszerszej grupy ludzi.

W swej książce będę pokazywać, że bazując na prostym, jak sądzę, modelu zarówno gimnazjalista przed testem jaki i emeryt rozmyślający o tym jak zamierza spędzić kolejne lata znajdzie podpowiedź, w jaki sposób może przejść od marzeń do określenia celu, od wyobrażeń gdzie może być do planu jak tam się znaleźć czy od braku pomysłu od czego zacząć po szczegółową ścieżkę działań. A wszystko to po to, by każdego dnia, przy każdej okazji tworzyć dla siebie nową wartość dodaną. Raz mniejszą, innym razem większą, ale zawsze dodatnią, co pozwoli zyskać nowe wartości w życiu, porządkować je i dzień po dniu czynić je bardziej zgodnym z wewnętrznym „Ja”.

Trzymajcie kciuki i wspierajcie mnie w tej pracy. Bez tego wsparcia książka pewnie będzie gotowa, tylko któż będzie ją chciał przeczytać.

Słowa kluczowe:, , ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: