Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Wpadłem w pułapkę „dodaj mnie do znajomych”

Era Facebooka, okładka książkiNie trzeba być geniuszem autopromocji w internecie, by wiedzieć, iż umożliwienie dodawania osób do bloga czy własnej witryny, to być albo nie być wirtualnego życia. Oszczędzę Wam przytaczania zbyt wielu odnośników literaturowych i pozostawię tylko jeden: Clara Shih, Era Facebooka (Wykorzystaj sieci społecznościowe do promocji, sprzedaży i komunikacji z Twoimi klientami), wydanie II, Helion S.A. 2012.. Książka ta, to blisko 400 stron opowieści o tym jak dobrze mieć znajomych w sieciach społecznościowych. Opinii autorki w żadnym wypadku nie zamierzam kwestionować, ale wczoraj wydarzyło się coś, co każe mi patrzeć na zagadnienie nieznajomych mi „znajomych” z sieci z nieco innej perspektywy.

A wszystko przez WOŚP. Kryć nie będę, wraz z tysiącami wolontariuszy i ludźmi w domach i na ulicy cieszę się jak dziecko, gdy kolejne złotówki wpadają do puszek. Gdy przeczytałem dziś rano, że jest już 35 mln złotych, to uśmiech od ucha do ucha zagościł na mej twarzy. Orkiestro, chcę z Tobą grać do końca świata i jeden dzień dłużej.

Wczoraj, mimo chłodu i silnego wiatru, wsiedliśmy z Dorotą w auto i wybraliśmy się do Torunia z założeniem, iż tam będzie nieco więcej atrakcji niż u nas na wsi. Grubsze pieniądze rozmieniliśmy po drodze na „dwójki” i piątki, by więcej dzieciaków miało szansę wystawić do nas puszkę i mieć sukces (w końcu sukces to najlepsza karma dla motywacji). Gdy te grubsze też się skończyły, a światełko poleciało do nieba wróciliśmy do domu bardzo zadowoleni (efekt zwielokrotniliśmy gorącą czekoladą i ciasteczkami w jednej z kawiarni na Szerokiej).

Wracając do głównego wątku. Rozkręcający się powolnie wczorajszy dzień witałem zerkając m.in na google+ i facebooka. Serce rosło widząc zaangażowanie ludzi i przychód Orkiestry. Moje neurony lustrzane kwitły i radośnie machały nóżkami widząc tylu ludzi myślących podobnie i zachowujących się podobnie jak ja. Ta sama idea, która popychała mnie do komputera, popychała ich i było po prostu super. Endorfiny pod czaszką buzowały niczym po bieganiu. Fajny dzień od samego początku.

I tu nagle jak grom z jasnego nieba: a to jeden wpis gdzieś, a potem inny: nie dam, bo Owsiak to taki, „sraki”, czy owaki. Nawet cytować nie będę tych wypowiedzi.

Od kilku lat, dzień po dniu, pracuję nad sobą, by niczego po ludziach nie oczekiwać i wszystkiego się spodziewać. Robię wszystko, by nie oceniać ludzi za poglądy i brać każdego takim jakim jest. Niekiedy prawie mi to wychodzi. Nie wiem czy wczoraj również, ale widząc tego rodzaju wpisy usunąłem kilka osób z list znajomych. Przy okazji wyciąłem resztki firm, które lubiłem, a które dzień po dniu zasypywały mi tablicę nieistotnymi informacjami. Podkreślam, nie oceniałem tych ludzi za poglądy – a niech wierzą choćby w durszlak na głowie – , tylko zadałem sobie krótkie pytanie: czy chcę się kolegować z kimś, z poglądami kogo kompletnie nie identyfikuję się, i który, wyrażając je, uderza w podstawowy system wartości, którym staram się w życiu kierować. Przecież siedząc przy stoliku w barze i słuchając takich racji od kogoś obok, pewnie czułbym, że mi piwo kwaśnieje w kuflu!

Odpowiedź brzmiała: nie chcę, niech ta osoba żyje swoim życiem, a ja swoim i nie muszę odczuwać dyskomfortu, podczas czytania czy słuchania kompletnie obcych mi ideowo treści. Retorycznie dodam: po co mi to? Bo promocja bloga tego wymaga? A „na drzewo” z tym! Wolność i radość życia to zbyt cenna wartość, bym miał wyrażać swą tożsamość na szwank. Nie będę nikogo „hejtował” za poglądy; po prostu nie chcę ich wysłuchiwać, chcę trzymać się jak najdalej od tak dalece obcych mi osób i wiem, że mam do tego święte prawo.

Rozumiem, że otworzyłem tym samym puszkę Pandory, bo pewnie mój profil zniknie z niektórych Waszych list znajomych. Skoro jednak przyroda przez tysiące lat przyuczyła ludzkość do tego, że przewagę ewolucyjną mają te stada, w których osobniki darzą się sympatią i są sobie podobne, to żyję bez strachu o przyszłość i cieszę się, że 99% osób zostało na mych listach znajomych. Lubię Was i chętnie będę czytał, to co macie światu do powiedzenia. Dzięki z góry!

 

Słowa kluczowe:, , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (2)

  • Zayebisty Mariusz

    |

    Zgadzam się, słuszny krok. I gratuluję, że zrobiłeś to tak delikatnie. Gdy ktoś głosi jawne bzdury pokazując jak marnym jest człowiekiem, a do tego gdzie ma bliźnich i pracę innych… nie omieszkam na głos powiedzieć co o tym myślę. Przy większych głośnych akcjach w sieci zdarza mi się robić porządki 🙂 Czasami jestem w szoku. Wydaje się, że człowieka znasz, a tutaj… no cóż 🙂

    Reply

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: