Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

… wszystkiego się spodziewaj …

7 nawyków skutecznego działania

Wspólna wizja i umowy o zakresie odpowiedzialności pozwalają nam widzieć ludzi pod kątem otwierających się możliwości, nie zaś problemów. Rozumiemy, że nie są oni przedmiotami. Nie są również tylko kimś, kogo możemy obarczać naszymi zadaniami. Są żywymi istotami, które także doświadczają momentu wyciszenia między bodźcem a reakcją, amją wyjątkowe uzdolnienia byśmy wspólnie z nimi wprowadzali w życie zasadę stawiania rzeczy najważniejszych na pierwszym miejscu w sposób daleko wykraczający poza to, co kiedykolwiek moglibyśmy zdziałać w pojedynkę.

Te zasady i metody zmieniają nasze oczekiwania, które wielu z nas żywiło w stosunku do czasu i jakości życia. Ma to zasadnicze znaczenie dla spokoju, ponieważ frustracja jest w istocie pochodną niespełnionych oczekiwań – spodziewamy się jakiegoś rozwiązania, które ma przynieść określone rezultaty, lecz tak się nie dzieje. W związku z tym czujemy złość. Istota problemu polega na tym, iż wiele naszych oczekiwań rodzi się na fundamencie wpojonych nam wzorców zachowań, etyki osobowości i cudzych opinii zamiast na zasadach „rzeczywistej północy”. Paradygmaty te są wadliwe, nie opierają się bowiem na podstawowych Prawach Życia.

Źródło: Stephen Covey, 7 nawyków skutecznego działania, Rebis Dom wydawniczy, 2006, s. 225


Z radością czytam wszystko, w tym przypadku klasyka klasyków czyli Stephena Coveya, gdzie na plan pierwszy wysuwana jest jedna z moich ulubionych życiowych zasad czyli: „Niczego nie oczekuj, wszystkiego się spodziewaj”. Tu mała dygresja: żona się śmieje, że dużo można o człowieku powiedzieć w oparciu o to, w jakiej kolejności mówi on tę zasadę i czy zaczyna od siebie jak ja czy od otoczenia 🙂

Rzeczywiście, wykazanie iż za większością problemów, które pojawiają się na styku otoczenie i ja odpowiada niespełnione oczekiwanie, że świat dostosuje się do mnie nie jest szczególnie trudne. Postaram się jednak zerknąć na sprawę z nieco innej strony.

Mam psa, labrador, który wabi się Biszkopt. To imię mówi wszystko i trudno nie wyobrazić go sobie. Dodam, że do najmniejszych nie należy, waży pewnie ponad 40 kg i choć ciągle wydaje mu się, że jest szczeniakiem i może wszystko, to w praktyce po 4 km spacerze leży przy misce z wodą przez jakiś czas i dochodzi do siebie łapiąc oddech. Taki to nas Biszuś. Tenże Biszkopt zwykle sypia pod schodami. Ma tam przygotowane swoje posłanie i obowiązkowo poduszkę. Cwaniak jeden, jeśli nie ma czegoś pod głową, to potrafi pociągnąć poduszki lub ubrania z fotela w sypialni i rozłożyć sobie pod głową. Przed tym oczywiście, jak każdy pies, udeptuje kilka kółek po skradzionych dobrach, więc po takich przejściach rano pozostaje nam jedynie te rzeczy wrzucić do pralki.

Wprawdzie nie wiem czym nasz pies kieruje się jeśli chodzi o godzinę pobudki, to zwykle jest tak, że gdzieś między 4 a 6 rano wygrzebuje się ze swego barłogu, przychodzi do nas do sypialni (podłogę mamy drewnianą, więc tupie po niej jakby w bęben stukał), podchodzi zwykle z mojej strony, ale Dorota też od czasu do czasu załapuje się na tę przyjemność i kładzie głowę na kołdrze. Każdy normalny pies poczekał by nieco na reakcję, ale nie nasze psiątko. Po kilku sekundach jest już znudzony czekaniem i jeśli tylko nasze twarze są w jego zasięgu, to w ruch idzie długi język liżąc od brody po oczy. Okropność. Nie zawsze zdążę się schować pod kołdrę i wtedy nie pozostaje nic innego jak uznać, że wygrał. Nieraz jestem twardy jak beton, chowam głowę pod poduszkę i śpię. Nie znim takie numery. Czując, że udaję tylko, wsuwa nos pod kołdrę czy poduszkę i ruszając głową i tak osiąga zakładany skutek. Po takim liźnięciu nie pozostaje nic innego jak tylko wstać i wypuścić go poza dom.

Bywa jednak tak, że ani Dorota, ani ja nie zamierzamy wstawać. Po kilku próbach dotarcia z komunikatem do nas, po kilku jęknięciach i ziewnięciach daje za wygraną, odwraca się na pięcie i albo kładzie się na podłodze w naszej sypialni albo wybiera się na swój teren i co ciekawe, nie wygląda na jakoś szczególnie przybitego, a wydaje mi się, że potrafię niektóre z jego emocji rozpoznać. Po prostu idzie. Miał potrzebę realizacja której wymagała naszego uczestnictwa ale nic z tego nie wyszło. Czy obraża się na nas? Nic na to nie wskazuje. Po prostu uznaje, że tak miało być, pewnie zapomina o sprawie i idzie drzemać dalej lub leżąc czeka na zmianę.

Przyznam, że nam ludziom, a w szczególności mi samemu, mimo wielu prób rzeczywistego wdrożenia hasła z początku tekstu nie wychodzi to tak łatwo. Trudno mi jest traktować świat bez oczekiwań. Ciągle mogę wskazać jakieś moje działanie, które związane jest z faktem, iż liczę na to, że ktoś coś zrobi po mojej myśli. A jeśli nie zrobi? To czy mam popaść w wielki smutek, rzucić focha na lewo i prawo, wziąć swe zabawki i iść na swoje podwórko? Z pewnością nie powinienem tak postępować, jestem tego świadom, że ideałem jest niczego nie oczekiwać, wszystkiego się spodziewać i dalej mimo niespełnienia prośby robić swoje. Jest to jednak trudne w życiu dzień po dniu. Zwykle jest tak, że coś tam mi się w głowie ułoży, że ktoś zachowa się tak albo inaczej i trudno mi wyzbyć się tego oczekiwania. A potem w mózgu gotuje się: dlaczego ona tak nie zrobiła, dlaczego nie zareagowała tak jak oczekiwałem, dlaczego on się wpycha na ten pas, ja przecież nim jadę, dlaczego nie sprzedał mi tego taniej, przecież mógł spuścić nieco z ceny itd. Ciągle mam jakiś komentarz do tego co robią inni w reakcji na moje działanie, albo nawet bez takiej inspiracji. Przeglądam różne podręczniki szukając rad jak osiągnąć stan ducha podobny do wyrażanego przez mojego psa. Nie zdaje się to na wiele i jeśli staram się pamiętać, iż każdy ma prawo do wyrażania samego siebie i nic mi do tego – zmienić mogę tylko siebie, a nie innych – to mi to nawet wychodzi niekiedy, kiedy jednak nie pamiętam, to tempo w jakim nagle robię się poirytowany jest irytujące.

Może więc zamiast czytać powinienem skupić uwagę na obserwacji i naśladowaniu mojego czworonoga? Pewnie coś jest sensownego w tej myśli.

Słowa kluczowe:, ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: