Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Zajrzyj w kuper kurczakowi

Kury i kogut

 Japończycy wymyślili metodę seksowania kurczaków zwaną seksowaniem kloacznym, która pozwala ekspertom w tej dziedzinie błyskawicznie ustalić płeć jednodniowych piskląt. Od lat trzydziestych XX wieku  hodowcy drobiu z całego świata zjeżdżają do szkoły seksowania kurcząt Zen-Nippon w Japonii, by nauczyć się tej techniki. Sęk w tym,  że nikt nie był w stanie im dokładnie wyjaśnić, jak to się robi. Metoda miła polegać na jakichś subtelnych wskazówkach wzrokowych, lecz zawodowi sekserzy nie potrafili ich wymienić. Patrzyli na kuperek (gdzie znajduje się kloaka) i po prostu wiedzieli, do którego koszyka kurczaka włożyć.

I w ten sposób uczyli nowych sekserów. Mistrz, stał nad podopiecznym i przyglądał się jego pracy. Uczeń brał do ręki pisklę, oglądał kuper i wrzucał je do jednego lub drugiego kosza. Zawodowiec mówił wtedy: „dobrze” albo „źle”. Po wielu tygodniach takiego treningu mózg ucznia był już wyćwiczony do perfekcji – ale uczeń świadomie nie wiedział nic.

David Eagleman, Mózg incognito, Carta Blanca 2012, s. 78

Jeśli ktoś ogłosiłby konkurs na truizm roku lub dziesięciolecia, to stwierdzenie „trening czyni mistrza” z pewnością byłoby jednym z faworytów do medalu. Każdy z nas pewnie to wie, bo dziesiątki razy w dzieciństwie byliśmy obdarzani prawdą objawioną: trenuj, ucz się, powtarzaj itd., bo bez tego nie osiągniesz tego i owego. Brian Tracy przytacza w „Zjedz tę żabę” anegdotkę, która brzmi mniej więcej tak. Gdzieś na ulicy w Nowym Yorku turysta zatrzymuje faceta ze skrzypcami i pyta go:

– Jak trafić Carnegie Hall?

Na co muzyk odpowiada:

– Tylko przez wieloletnie ćwiczenia! Tylko przez ćwiczenia!

Ciekawie też o tym zagadnieniu pisze Kevin Hogan we „Wrotach do nieświadomości”, Helion S.A. 2011, s. 14:

W pewnych sytuacjach nieświadomość wykonuje wiele korzystnych procesów, podczas gdy świadomość jest zajęta czymś innym. Kiedy tak się dzieje? Otóż wtedy, gdy nieświadomość zajmuje się czynnością z gruntu fizyczną czy też doskonale opanowaną. Wówczas wykonujemy takie rzeczy bezwiednie – i jednocześnie rozmyślamy nad czymś zupełnie innym. Niestety próby jednoczesnego „myślenia” o dwóch rzeczach naraz na ogół kończą się niepowodzeniem.

Czyli nie pozostaje nic innego, jak stwierdzić, że z tym treningiem mistrza jednak coś jest na rzeczy i zastanowić się jak to osiągnąć lub kiedy skończyć.

Kiedy zacząć? Oj, tu chyba nie ma cienia wątpliwości – czym szybciej, tym lepiej, bo zyskasz ten czas, który straciłbyś na rozbieg. Jeżeli już Twoja motywacja wyszła nieco nad poziom gruntu, by coś osiągnąć, to nie ociągaj się z rozpoczęciem działania. Czym dłużej będziesz się nad tym zastanawiać, tym trudniej będzie mózgowi wyjść ze stanu komfortu, w którym się znajduje. Autopiloty w naszej głowie nieustannie dbają o to, byśmy poruszali się w znanym kierunku i każda zmiana kursu zwykle zaczyna się od myśli podobnej do: „a może jednak nie warto tego robić”. Dlatego nie czekaj i nie zwlekaj. Zrób jeden, choćby najmniejszy krok w kierunku realizacji założonego celu, ale w żadnym wypadku nie ociągaj się. Odkładając coś na zasadzie: „od jutra zacznę się odchudzać” równie dobrze możesz zastąpić kolokwialnym: „w d…. mam odchudzanie, a właściwie to jej wielkość mówi o tym, co myślę o zrzucaniu zbędnych kilogramów”. Po prostu zacznij coś robić, załóż dres i idź po biegaj, albo zamiast zjeść golonkę na kolację i popić ją piwem daj ją psu. Uszczęśliwisz jednym strzałem dwie osoby – siebie i jego. Nie czekaj ani sekundy. Ponoć w naszym życiu działa zasada 72 godzin, która z grubsza sprowadza się do stwierdzenia, że jeśli czegoś co chcesz osiągnąć, nie zaczniesz realizować w dwie doby od czasu, gdy myśl staje ukształtuje się, to już tego nie zaczniesz wcale. No, może zrobisz to znacznie później, gdy ponownie pojawi się motywacja czy inspiracja do działania. Każdy powrót do sprawy, która już raz nam się nie powiodła jest znacznie trudniejszy niż start takiej, o której nie wiemy, że może się nie udać.

A kiedy skończyć? Może nigdy! Zaczniesz biegać co dwa dni, to biegaj! Zdrowia nigdy dość. Opanujesz umiejętność wspinania się  po skałkach, to baw się tym dalej. Nigdy sam tego nie próbowałem, ale znam ludzi, dla których to znakomita przygoda, której nie zamienią na nic innego. Chcesz umieć pływać jak ryba, to regularnie chodź na basen.

W różnych książkach można trafić na uwagi, iż osiągnięcie perfekcji w jakieś wymagającej od nas wielkiego zaangażowania pracy dziedzinie wymaga od 5 do 10 tys. godzin pracy. Daleki jestem od wskazywania, która z liczb jest bliższa prawdy, bo zdaję sobie sprawę z tego, że zależy to zarówno od celu jak i od osobowości człowieka. Jedno jednak nie ulega dla mnie wątpliwości: trzeba pracować i ćwiczyć na tyle długo, aż mózg, niejako sam, zacznie za nas wykonywać daną czynność w trybie „automatycznym”. Włączy się w nim nowy autopilot, który wie jak trzymać kierownicę w aucie czy w jaki sposób wyczuwać palcami bezpieczne szczeliny w skałach przed podciągnięciem się w górę.

Dziesięć tysięcy godzin to szmat czasu. To dobrych parę lat pracy, często wyczerpującej i mozolnej. Wartej jednak wykonania, jeżeli dana umiejętność znacznie zmieni jakość naszego życia czy to w obszarze aktywności zawodowej czy po prostu samej radości dnia codziennego. Sam ćwiczę na tyle intensywnie na ile mi czas pozwala i Ciebie też do tego namawiam. Odłóż pilota od telewizora na bok, wyłącz drugiego złodzieja czasu i rozumu czyli FB i zacznij robić to, co chodzi ci po głowie jako warte osiągnięcia. Zrób w tej chwili pierwszy krok, choćby najmniejszy. Ale zrób to teraz. Nie czekaj do 1 stycznia. Zrób to właśnie teraz!

Słowa kluczowe:, , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: