Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Zapisz się na studia. Bezrobocie wliczone w cenę.

Dorota Wiśniewska

Zapisz się na studia. Bezrobocie wliczone w cenę.

Autor: Dorota Wiśniewska, 31 stycznia 2014 r.

Po porannej rozmowie telefonicznej z naszym synem podjęliśmy przy śniadaniu dyskusję na temat podtrzymania motywacji do nauki, aktywności i zaangażowania studentów i absolwentów wyższych uczelni. Punktem wyjścia do rozmowy była informacja od Kuby, który powiedział że jego praca egzaminacyjna została oceniona dostatecznie. Był rozczarowany, ponieważ poświęcił dużo czasu na naukę, co więcej miał poczucie, że jest dobrze przygotowany. Zaproponował nawet, że przystąpi do egzaminu w terminie zerowym.

Ocena dostateczna nie była dla niego satysfakcjonująca, więc postanowił porozmawiać z wykładowcą. Poprosił o ponowne sprawdzenie jego wiedzy. Był gotów przystąpić do egzaminu natychmiast, kiedy nauczyciel będzie mógł.

Otrzymał odpowiedź, że takie rozwiązanie nie jest możliwe, ponieważ byłoby to niesprawiedliwe wobec innych osób, które otrzymały lepsze oceny w pierwszym terminie. Rozczarowany oddalił się bez dalszej polemiki.

Było mu przykro, ponieważ włożył w przygotowania dużo wysiłku.

Potrzebował od na wsparcia i pociechy, żeby utrzymać motywację do dalszej nauki.

I tu pojawił się temat tego, jak nauczyciel akademicki może wpływać na zaangażowanie i motywację studentów. Zasada, która została zaprezentowana naszemu synowi jest jednoznaczna i uczciwa. Nauczyłeś się, umiesz właściwie sprzedać swoją wiedzę i masz szczęście – jesteś nagrodzony. W każdym innym przypadku – nie umiesz, nie potrafisz adekwatnie odpowiedzieć na pytania lub nie masz szczęścia – ponosisz negatywne konsekwencje. Uczciwe? Tak! Klarowne? Tak.

Pozostaje tylko pytania: czy to wszystko? C z tymi, którzy mają w sobie zaangażowanie? Co z tymi, którzy chcą zawalczyć o szansę dla siebie? Co z tymi, którzy przychodzą prosząc nie o litość tylko o możliwość?

Przecież dzisiejszy rynek pracy to nie gąbka, która wchłonie wszystkich absolwentów, którzy pilnie uczyli się przez pięć lat zdając celująco kolejne egzaminy. Dziś ważne jest to, by wykazywać się inicjatywą, zaangażowaniem pokazać, że ma się do zaoferowania coś wyjątkowego. To umiejętność wykorzystywania pojawiających się szans. To szukanie możliwości. To otwartość i cierpliwość.

Gdzie mają się tego nauczyć przyszli absolwenci, jeśli na uczelni nie mają szansy podyskutować, zostać wysłuchanymi i pokazać czy i co naprawdę umieją. Gdzie przygotują się do tego, że są sytuacje, w których mogą mieć wpływ na swój sukces? Gdzie nauczą się argumentować, słuchać, przekonywać? Dzięki czemu zrozumieją, że warto słuchać ludzi? Czy zasady równości rzeczywiście przygotują ich do radzenia sobie w życiu… Czy wzbogacą rzeszę bezradnych bezrobotnych?

Idąc dalej czy uniwersytet pomaga czy niszczy i przeszkadza w budowaniu zaangażowania, motywacji i inicjatywy?

Jak utrzymać zaangażowanie młodych pomimo wszystko?

 

Dorota Wiśniewska

Ludzie, RUSZAJCIE SWOJE ZWAPNIAŁE DUPSKA!

Autor: Krzysztof Wiśniewski, 31 stycznia 2014 r.

Moje trzy grosze w tej dyskusji wtrąciłem w komentarzu do jednominutowego menedżera, zaś tu nieco rozwinę przedstawiony tam tok rozumowania. Oparłem go o cytat z referowanej we wpisie książki, brzmiący: „nie ma większej nierówności niż równe traktowanie nierównych”.

Szlag jasny mnie trafia, gdy widzę jak skutecznie pod płaszczykiem wartości wyższych odbiera się ludziom automotywację, chęć do działania, aktywność życiową czy afirmację tegoż życia. Chwilami myślę, że łatwiej znieść „bejzbol” na plecach niż utratę wiary w ludzi czy w jutrzejszy dzień. Siniak na plecach po tygodniu staje się żółty i znika, a pamięć upokorzenia trwale rysuje się w głowie. I tu dochodzę do meritum. Postawa każdej osoby, w tym przypadku mojego syna, którą najprościej można nazwać życiową aktywnością czy przedsiębiorczością trafia na mur pozornej życiowej sprawiedliwości. Może sobie pan wykładowca myśleć, co mu tylko do głowy przyjdzie: że stosuje uczciwe metody, że uczciwie przygotował się do każdego wykładu, że uczciwie traktuje studentów, że wyciąga rękę co miesiąc po uczciwie zarobione pieniądze, bo ani przez chwilę nie zapomniał, że Uczelnia jest dla Studentów a nie po to, by ona czy on miał zatrudnienie itd. Obszarów uczciwości można znaleźć wiele, ale wszystkie da się sprowadzić do wspólnego mianownika tezy z książki Blancharda: nie ma większej nierówności niż równe traktowanie nierównych. Otóż, sam studiowałem, sam przez 9 lat pracowałem na uczelni i sam, z pełną odpowiedzialnością za słowa mogę powiedzieć: postępowałem tam głupio i nieuczciwie, bo wtedy myślałem tak samo jak wykładowca Kuby. Dziś widzę to inaczej. Studenci nie są równi. Nie dzielę na mądrych i mniej, na wysokich i niskich na zdających egzamin i tych którzy go powtarzają. Dzielę na tych, którzy chcą przetrwać i na tych, którzy żyją i chcą żyć. Na tych, którzy schylą się by podnieść papier na korytarzu i na tych, którzy tego nie robią. Na tych, którzy znają drogę do biblioteki i na tych, którzy nie wiedzą w którym jest ona budynku. I finalnie, dzielę na tych, którym zależy, są ambitni i wiedzą po co im nauka i dyplom i na tych, którzy zadowolą się jęczeniem, że już wysłali 300 CV i nikt ich nie zaprosił na rozmowę kwalifikacyjną.

Nie oceniam i nie szukam winnych. Mówię tylko tyle, każda uczelnia padnie, dla której student to tylko liczba w tabelkach ile się należy dotacji. Polegnie każdy wykładowca, który zamknie się w schematach myślowych. Wyleci z życia studenckiego czy zawodowego każdy młody człowiek, dla którego trwanie w bezruchu to jedyny sens życia.

Ludzie, RUSZAJCIE SWOJE ZWAPNIAŁE DUPSKA!

Świat naprawdę na Was czeka. Każdy dzień może być lepszy, tylko musicie zrobić ten pierwszy krok. Tu nie ma lepszych i gorszych, starszych i młodszych, uwikłanych w system i tzw. wolnych. Jesteś TY i tylko TY wiesz, co do należy zrobić, by iść do przodu. Tylko nie stój. Po prostu idź i nie marnuj nawet jednej sekundy. Tylko wtedy bezrobocia na dyplomie nie dostaniesz gratis!

 

Słowa kluczowe:, , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (3)

  • Beata

    |

    Z zainteresowaniem przeczytałam Wasz dwugłos:) I tak sobie pomyślałam, że może chodzi o to właśnie, by nie rezygnować po pierwszej odmowie. Czasem czyjś upór (nawet taki, który irytuje i wydaje się nielogiczny) w końcu potrafi skłonić nas do refleksji. Ba! Nawet zmiany stanowiska. Bo liczy się nie sama chęć zawalczenia o swoje, ale to , kiedy przekłada się ona na efekt. A że czasem do uzyskania efektu potrzeba morza chęci…

    Reply

    • Krzysztof Wiśniewski

      |

      100% prawdy Beato! Dzięki. Jedyny komentarz, który daliśmy Kubie brzmiał: synku, pełnią życia żyją ci, którzy najszybciej podnoszą się po upadku. Choćby tysięcznym. Wierzę, że usłyszał i uwierzył.

      Reply

    • Dorota Wiśniewska

      |

      Zgadzam się! Warto uruchamiać morze chęci, jeśli nam na czymś zależy. Waszak to my jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie.

      To, czego dotyczą moje przemyślenia mieści się w tym, że pięknie jest, jak inni chcą nam pomóc.

      Reply

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: