Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Zarządzanie emocjami? Część II

Zwierciadło 2/2014Zarządzanie emocjami część I

„Emocje same w sobie nie stanowią problemu dla ludzi. Tak naprawdę każda emocja jest zdrowa, bo powstaje jako reakcja na określoną sytuację i czemuś ważnemu służy. Emocje nie dzielą się na dobre i złe. Określenie „pozytywne” i „negatywne” odnosi się do kierunku zachowania, który wywołują: dążenia lub unikania.

Mianem „pozytywne” określa się emocje, które pojawiają się w momencie, gdy człowiek zbliża się do czegoś. Należą do nich: radość, szczęście, miłość oraz wszystkie pochodne tych uczuć. Natomiast emocja „negatywna” rodzi się w momencie, gdy spotykamy się z czymś zagrażającym, niebezpiecznym, nieprzyjemnym. Cały nasz system psychofizyczny wchodzi w stan gotowości do obrony (…) nietypową emocją  zaliczaną do „negatywnych” jest smutek”.

Wynikiem „negatywnych” emocji jest  unikanie lub atak (złość). „Emocje negatywne doświadczane są jako nieprzyjemne, ale ich funkcją jest zmiana niekomfortowego dla nas stanu na komfortowy czyli przyjemny.

Wszystkie emocje są potrzebne (…). Nasz problem z emocjami polega na tym, że nie umiemy prawidłowo ich wyrazić, bezpiecznie ich doświadczyć, w pełni wykorzystać ich potencjału. To znaczy, że albo wyrażamy je nadmiernie albo je tłumimy”.

„W powszechnym mniemaniu nadmierna emocjonalność to nic dobrego. Natomiast panowanie nad tym, co czujemy jest jak cnota, świadczy bowiem o opanowaniu, racjonalności, zdrowym rozsądku, a nawet mądrości.

(…) Tymczasem [emocje]  trzymane na uwięzi, wypierane, skrywane nie znikają, ale wprost przeciwnie – tylko czekają na to, żeby eksplodować. Niemal każdej emocji (z wyjątkiem smutku) towarzyszy silne pobudzenie fizjologiczne, wynikające z zaangażowanie obwodowego i centralnego układu nerwowego.” Dlatego ci, którzy czują potrzebę silnej kontroli swoich reakcji uczuciowych odczuwają dyskomfort, a czasem cierpienie. Ukryte uczucia nie znikają, mogą się jedynie obrócić przeciw czemuś / komuś innemu: samemu sobie, dziecku, koleżance z pracy, pasażerowi autobusu, politykowi, ludziom o innych przekonaniach…

„nasza emocjonalność to niedoceniana, potężna siła. Jeżeli dobrze ją wykorzystamy – przyniesie nam wiele korzyści.  Nie bójmy się zatem okazywać emocji. (…) Okazywane emocje stanowią dla innych ważny sygnał tego, co czujemy. Gdy pozbawiamy ich tej wiedzy, mogą reagować nieadekwatnie. Już chyba lepiej pozwolić sobie na upust emocji (…) niż udawać, że nic się nie dzieje”. Potem zaś wziąć odpowiedzialność za powrót harmonii.

„Udając, dajemy podwójne komunikaty: ludzie się uśmiechają lecz całym ciałem dają sygnał: nie znoszę cię. To sprawia duży dyskomfort także odbiorcy. Osób wysyłających takie niespójne sygnały nie lubi się, trudno z nimi wytrzymać”.

Pozostaje więc postawione każdemu z nas pytanie: co bardziej zdrowe – ujawniać emocje czy je tłumić?

Zgadzam się z autorką, że tłumić emocji nie warto. Uważam jednak, że warto szukać sposobów ich okazywania w taki sposób, by nie atakować  – słownie, krzykiem, czy mimiką – innych ludzi. Lepiej, moim zadaniem, informować o nich, uprzedzić innych o tym, że jesteśmy np. źli lub skierować je na sytuacje, zachowania zdarzenia a nie drugiego człowieka (krzyczę, bo…, a nie krzyczę na…).

Słowa kluczowe:, , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (1)

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: