Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Złota reguła. Nawet ona ma dwie wersje

Moralność mózgu
Chociaż powszechnie twierdzi się, że członkowie wszystkich społeczeństw są zwolennikami złotej reguły, przekonanie to również okazuje sie zwodnicze. Jak zauważa filozof Stephen Anderson, istnieją negatywne i pozytywne wersje złotej reguły. W negatywnej interpretacji jesteśmy proszeni, aby nie robić krzywdy; na przykład w Analektach Konfucjusz pisze: „Czego sam nie pragniesz nie czyń drugiemu”. Jest to wersja, która wymaga od nas znacznie mniej modyfikacji i interwencji, niż pozytywna wersja taka jak w dżinizmie: „Człowiek powinien starać się traktować wszystkie stworzenia tak, jak sam chciałby być traktowany”. Pozytywna wersja jest bardziej proaktywną regułą „dobroczyńcy”, co może być dość niepokojące. Nakazuje nam nie tylko nie szkodzić, ale faktycznie oddać nerkę i wziąć pod opiekę sieroty. Fragment „wszystkie stworzenia” sugeruje prawdopodobnie, że nie można zabijać szczurów w kuchni.Churchland Patricia S., Moralność mózgu, Copernicus Center Press, 2013

Psia mać! mój świat już był uporządkowany, wszystko w nim miało swoje miejsce, złota reguła rządziła wszem i wobec i nagle przychodzi tekst Patricii, po którym nie wiem, co mam teraz robić. Wprawdzie już dawniej zdawałem sobie sprawę z faktu istnienia minimum dwustronnego spojrzenia na tę regułę, ale tak długo jak nie przeczytałem tego w wypowiedzi filozofa, to co najwyżej mi się to śniło. A teraz? A teraz masz „babo placek” i znowu muszę szukać wersji, która idealnie trafia w moje postrzeganie świata. A może to postrzegania powinienem zmodyfikować? No i kolejna porcja problemu do rozwiązania. Tak na marginesie, gdyby ludzie mieli do rozwiązania tylko takie problemy, to nasza Błękitna Planeta byłaby najszczęśliwszym miejscem we wszechświecie.
Gdy przyglądam się obydwu wersjom reguły pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy brzmi, że o ile negatywna wersja zupełnie mi nie odpowiada, bo rzeczywiście jest negatywna i nie oddaje tego wszystkiego, co w mej głowie siedzi (a siedzi bezgraniczny, co najmniej na poziomie deklararacji, szacunek dla drugiego człowieka), to druga jest zdecydowanie zbyt wymagająca.
No spójrzcie proszę sami. Jeżeli jestem jeszcze w stanie przełknąć pigułkę taką jak pająk wałęsający się po domu na szufelkę i przez okno, to już przypadek pieczonej golonki na obiad staje się nazbyt kościsty. Bo jakże mógłbym połknąć ten (aż czuję zapach) cudny kawałek mięsa, wiedząc że jeszczenie niedawno biegał po czyimś podwórku. I nawet jeśli jakoś nad tym przeszedłbym do porządku dziennego, to już poczucie iż właśnie obryzam własną nogę z kawałkiem połdupka nie mieści się mi w horyzontach myślowych. Własnego tyłka nie ugryzę, bo nie i niech tak właśnie zostanie.
Jak widzicie dylemat nie jest trywialny. Jedna reguła mi nie podchodzi, bo wolę się śmiać niż płakać, a druga stnowi nie tylko intelektualne ale i fizyczne wyzwanie. Sytuacja bez wyjścia? Ależ nie, zdrowy rozsądek to podstawa (Arystoteles jak zwykle miał rację). Mój złoty środek złotej reguły mówi: nie wygłupiaj się, rób to co w danej chwili, w danym miejscu uznajesz za słuszne i co czyni życie innych na tyle radosnym na ile się da. Taka po prostu moralność rozmyta. Wiem, wiem. Trudno przyjąć do wiadomości, że reguły moralne mogą być rozmyte (Hume pewnie przewraca się w grobie), ale rozum, taki po po prostu rozum i doświadcznie każą mi z wielkim dystansem podchodzić do wszelkiej, nawet złotej ortodoksji.

 

Słowa kluczowe:, , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (1)

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: