Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

Znajdź wsparcie wśród bliskich

Firma rodzinna Rozpoczęcie działalności gospodarczej, czy to na większą skalę, czy to mikroskopijną przez przejście na samozatrudnienie praktycznie zawsze staje się decyzją nie tyle osoby, która zamierza to zrobić, co bliskich tej osoby. To oni w większości przypadków stają się głosem rozsądku, który może przedsiębiorcę wspomóc w realizacji celu lub, co równie ważne, zwerbalizować opinie, które mogą pomóc mu ominąć rafy bankructwa. Często też się zdarza, iż od samego początku działalności firma jest traktowana jako firma rodzinna i wówczas rola bliskich sięga poziomu partnerstwa w spółce. Sam za parę dni będę dzwonił do mego brata i jego żony z pytaniem, czy nie byliby zainteresowani zaangażowania się w pewien pomysł, realizacja którego będzie zdecydowanie tańsza, jeżeli zgodzą się udostępnić część zasobów czerpiąc z tego profity. Jak widać zatem, w zdecydowanej większości przypadków opinia i pomoc bliskich może stanowić być albo nie być nowego biznesu.

Gros dylematów typu: czy zarobię na utrzymanie siebie i rodziny, czy koszt jaki poniosę na starcie zaakceptuje moja rodzina, to nie są hipotetyczne przypadki tylko regularny problem dotykający znaczną grupę przedsiębiorców. Wyważona opinia bliskich urasta tu wagi rzeczywistego wsparcia czy to fizycznego, czy to psychicznego, szczególnie wtedy gdy biznes przeżywa trudne chwile.  Warto pamiętać, że biznes ciągle przeżywa trudne chwile. Liczby, które łatwo znaleźć w podręcznikach biznesu mówią, iż około 90% firm kończy działalność w pierwszych 5 latach aktywności. Nie znam badań weryfikujących w jakim odsetku decyzje o zaprzestaniu działalności oparte były o opinie bliskich, ale rozmawiając z ludźmi wiem, iż praktycznie zawsze konsultowane są one z rodzinami. Oczywiście, czym biznes większy, czym twardsi partnerzy prowadzą spółkę, tym rola bliskich maleje i zastępują ją wspólnicy, co nie zmienia postaci rzeczy, iż są obszary, gdy bliscy muszą się opowiedzieć za lub przeciw biznesowi.

Jeżeli jako mały przedsiębiorca otrzymasz unijną dotację będziesz ją musiał zabezpieczyć wekslem. Praktycznie zawsze jest on podpisywany jest przez przedsiębiorcę oraz jego małżonka. W takiej sytuacji czy chcesz, czy nie chcesz musisz mieć poparcie bliskich, bo inaczej po dotacji zostaną jedynie wspomnienia. Swoją drogą, głos rozsądku bliskich, którzy odmawiają podpisania takiego weksla winien być dla ciebie bardzo ważnym sygnałem mówiącym o tym jak twój biznes oni oceniają. Brak zaangażowania finansowego może świadczyć o tym, że oszukujesz się wierząc w rozwój przedsiębiorstwa, gdy tymczasem spojrzeń nań z boku daje dużo mniej optymistyczny obraz. Słuchaj więc opinii bliskich. Sam na własnej skórze doświadczyłem tego problemu. Ponieważ częstokroć mój optymizm jest w stanie zagłuszyć jakiekolwiek słowa z boku, to nieustannie pakuję się w problemy finansowe i nietrafione inwestycje.

Zaufanie sobie, zaufanie rodzinie to w mym odczuciu najsilniejsze kotwice pozwalające małemu przedsiębiorcy rozwinąć biznes. Weźmy przykład, przyjrzyj się kurierowi, który przywozi ci zamówione gdzieś w sklepie internetowym przesyłki. Wielu z nich w samochodzie jeździ z kimś bliskim. Ponieważ biznes ten obarczony jest bardzo dużym ryzykiem kradzieży towaru z auta, to obecność drugiej osoby, która pilnuje majątku, gdy kurier idzie z paczką do klienta jest jak najbardziej pożądana. Koszty zatrudnienia dodatkowej osoby maleją do zera, a bezpieczeństwo prowadzenia działalności i unikanie nieplanowanych kosztów znacznie rośnie. Pewnie nawet ZUS w takim przypadku miałby problem z udowodnieniem, iż mamy tu do czynienia z nielegalnym zatrudnieniem; kogo w końcu obchodzi, czy moja żona jeździ ze mną samochodem po mieście, czy nie robi tego. Przecież ona tylko siedzi w kabinie i nie ma żadnego kontaktu z klientami. Nie wykonuje też żadnej czynności, która przyczynia się do zwiększenia przychodu. Po prostu z nią raźniej!

Jestem wielkim miłośnikiem firm rodzinnych. Prawdziwego majątku nie tworzy się przez jednorazowe strzały, prawdziwie bogatym nie jest ten, kto osiągnął to w pierwszym pokoleniu, tylko przez wieloletnią organiczną pracę. Przejęcie biznesu przez córkę czy syna od rodziców jest dla mnie oczywiste i zrozumiałe, pod warunkiem oczywiście, że dzieci widzą w prowadzeniu biznesu po rodzicach radość i chcą to robić. Sam myślę o tym, by któregoś dnia firma działała na tyle sprawnie, iż przejmie ją Kuba, a potem może jego dzieci. Staram się rozmawiać z Nim o tym, bo wiem, że bez tego nic nie będzie z pomysłu kontynuacji. A może to będą wnuki? Nigdy nic nie wiadomo. Wiem też, jak dla wielu przedsiębiorców jak ogromnym problem jest przekazania władzy w firmie młodszemu pokoleniu. Zresztą to jeden z obszarów, w kierunku którego Dorota chce się rozwijać, bo stosowane przez nią rozmowy coachingowe są w stanie bardzo skutecznie pomóc przedsiębiorcom w spokojnym przejściu na emeryturę i cieszenie się faktem, iż firma dalej jest w dobrych, bliskich rękach.

Tak więc, bez bliskich nie ma, w mej ocenie, dobrze rozwijającego się biznesu. To oni dają oparcie w trudnych filach, to dla nich warto jest zarabiać. To na nich można liczyć, gdy  nagle potrzebne są dodatkowe ręce do pracy, czy też trzeba wdrożyć nowe technologie czy techniki zarządzania firmą zrozumienie których, może być trudne dla przedsiębiorcy. Rodzina w biznesie to opoka i choć moja niejedno już przeszła, to wiem, że zawsze na jej rozsądek mogę liczyć. Często ten głos mówi: „daj spokój, nie rób tego”. Szkoda, że tak zawsze to do mnie dociera.

Przy okazji, zapraszam do obejrzenia prezentacji prof. Andrzeja Bliklego na temat firm rodzinnych. Jego zdanie: „Firmy rodzinne to ani wyjątek, ani gospodarczy margines. Firmy rodzinne to reguła!”, stało  się dla mnie inspiracją do napisania tego tekstu.

Słowa kluczowe:, , , , , ,

Trackback z twojego serwisu.

Komentarze (1)

Pozostaw komentarz

%d bloggers like this: