Najlepsze inspiracje
zamiast gotowych rozwiązań.

Dorota Wiśniewska

Dorota Wiśniewska

Certyfikowany przez ICC coach, trener biznesu, trener rozwoju osobistego.

Więcej ... Artykuły

Krzysztof Wiśniewski

Krzysztof Wiśniewski

Programista, trener IT oraz biznesu, popularyzator spełnionego życia.

Więcej ... Artykuły
Nowe

Pięciogwiazdkowy dzień :)

  • abcdw.pl

Wrocław, miasto empatii

wrocław pkpW sobotę  i niedzielę zwykle piszemy coś lżejszego. Kuba z Asia są w Anglii więc nie ma co liczyć na ich nowy filmik. Dorota zajęta jest pracą nad raportami z badania zgodnie z metodologią Assessment Center/Development Center. Oznacza to, iż przyjemność przygotowania paru zdań spadła na mnie. Nie dam sobie tego prawa odebrać! Moje zadanie jest o tyle proste, że w minionych dwóch dniach doświadczyłem i byłem świadkiem dwóch, wartych wspomnienia, wydarzeń. Każde z nich spowodowało, że lekko zrobiło mi się na sercu, bo niewiele rzeczy daje taką radość, jak widok bezinteresownych ludzi pomagających sobie nawzajem.

We czwartek po południu wybrałem się pociągiem do Wrocławia z zamiarem dotarcia następnego dnia do Wałbrzycha. Powód mej podróży, to zupełnie inna opowieść (dodam tylko, że jego skutek jest piękny jak królewna). Jestem przekonany, iż poświęcę jej któregoś dnia tej historii oddzielny wpis, bo tam też empatia też legła u podłoża całego ciągu zdarzeń. Przy okazji, jeszcze raz dziękuję Asiu i Jarku za inicjatywę i pomoc.

Wracając zaś do Wrocławia.

Czytaj dalej   1 komentarz

Losie, nadążasz za mną?

Od dobrego do wielkiego

Jeśli pozwolisz, by koło zamachowe mówiło samo za siebie, nie musisz wszem i wobec rozgłaszać swoich celów. Ludzie sami wyciągną wnioski, patrząc na tempo, w jakim wiruje twoje koło zamachowe, i pomyślą: „Patrzcie, jeśli nadal będziemy to robić, kto wie dokąd możemy dotrzeć!”. Kiedy ludzie sami postanowią przemienić swój potencjał na wyniki, cel ustali się sam

Jim Collins, Od dobrego do wielkiego, MT Biznes, 2007 s. 195

Uwielbiam co jakiś czas sięgnąć po książkę Collinsa, bo jest i dobra i wielka! Kto jej nie zna, to polecam. Wprawdzie część firm wskazanych przez autora (w zasadzie zespół, bo bardzo duża grupa osób pracowała nad przygotowaniem danych do analiz) okazała się przegrać w latach ostatniego kryzysu, ale wnioski nadal są aktualne. Powyżej przedstawiłem jeden z nich: gdy już organizacja rozpędzi się na ścieżce wzrostu, to inercja jest tak wielka, że trudno ją w tym pędzie zatrzymać.

Podrzucony cytat jest dla mnie interesujący jeszcze z jednego punktu widzenia: wywraca do góry nogami moje podejście do osiągania celu strategicznego. Działam według schematu: marzenie przekształcam w realistyczną wizję, wizję w osiągalny cel. Dodaję do tego strategię osiągnięcia tegoż celu i bieżące taktyki pozwalające doprowadzić mnie do kolejnych kamieni milowych. A tu? Teza jest przewrotna: zacznij działać, a kolejne cele nawet nie będą musiały być definiowane, bo i tak będą osiągane! Zespół sam będzie wiedział, w którą stronę powinien się poruszać.

Czytaj dalej   1 komentarz

A czy ty znasz potencjał swoich pracowników?

Ford TGdybym miał wskazać okres, który można by nazwać „wysokim” w sprzedaży naszych usług doradczych z zakresu ocen 180 czy 360 stopni, to z pewnością wskazałbym przełom końca lata i początek jesieni. Sezon ten właśnie zaczął się, co mam nadzieję będzie mi zabierać sporo czasu. W końcu jakoś trzeba zarabiać na prezenty świąteczne.

Popularność tej usługi w dużej mierze powiązana jest z wielkością organizacji. Jak pokazało nam życie, organizacje mniejsze proporcjonalnie żadziej zainteresowane są prowadzeniem diagnozy potencjałów i potrzeb rozwojowych swoich kadr menedżerskich. Cóż, widocznie inwestycje w gospodarkę opartą na wiedzy przebiegają na różnych poziomach rozwoju biznesu w różnym tempie i przyjmuję to do wiadomości.

Jako miłośnik modeli biznesowych oczywiście ze sporym niepokojem przyjmuję do wiadomości ten fakt. Wprawdzie nawet do głowy mi nie przyszło, by wartościować poszczególne składniki tych modeli i wskazywać, iż ten jest ważniejszy od tego, to brak dostatecznej uwagi poświęconych na analizę poszczególnych składników postrzegam jako znaczny błąd w dyskusji możliwości rozwoju biznesu. W szczególności, rezygnacja z postawienia silnych akcentów związanych z zarządzaniem potencjałem kadr czy wiedzą w organizacji w odniesieniu do obszaru „Nieuczciwej przewagi konkurencyjnej” jest dla mnie dość zaskakująca. Ot, może po prostu przewartościowuję świadomość, wiedzę i umiejętności w rozwoju biznesu.

Czytaj dalej   1 komentarz

Mumia Lenina z radości w trumnie podskakuje

Robert KiyosakiZagotowało się dziś we mnie, gdy przeczytałem w portalu gazeta.pl artykuł informujący o tym, iż tzw licznik Balcerowicza wskazał dziś liczbę przekraczającą bilion złotych. Zwykle w takich przypadkach piszę pierdylion, ale tu sprawa jest zbyt poważna, by się z tego śmiać. Bilion złotych, kochani moi na nas, nasze dzieci, nasze wnuki, wnuki naszych wnuków itd. Jeżeli historia czegoś nam nie wybaczy, to będzie to z pewnością jeden z lepszych kandydatów (o innych przy innej okazji). Pewnie strasznie bym w tym przypadku pomstował na każdy z rządów jeden po drugim nie wyłączając ustępującego Tuska, gdyby nie to, że przypomniał mi się pewien fragment z książki Roberta Kiyosakiego: Dlaczego piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych, a czwórkowi zostają urzędnikami, Instytut Praktycznej Edukacji, Osielsko 2013. Chwila wertowania kartek i już go mam:

Podobno Lenin twierdził, że najlepszym sposobem na zniszczenie systemu kapitalistycznego jest zepsucie środka płatniczego… Nie ma subtelniejszego ani też pewniejszego sposobu na obalenie istniejących podstaw społeczeństwa niż̇ zepsucie środka płatniczego… Przez ciągły proces inflacji rządy mogą̨ konfiskować́ potajemnie i niezauważalnie ważną cześć́ majątku swoich obywateli… W ten proces zaangażowane są̨ wszystkie ukryte siły praw gospodarczych – co prowadzi do destrukcji – i to w sposób, którego nie wykryje nawet jeden człowiek na milion.

Czytaj dalej   1 komentarz

Kolejny pięciogwiazdkowy dzień z GoPro w garści

Żyć można na wiele sposobów. My żyjemy z dnia na dzień, z minuty na minutę, z chwili na chwilę.

I właśnie takie chwile tworzą w naszym życiu wyjątkowe momenty, które chcemy zapamiętać i którymi chcemy podzielić się również z Wami.

Jesteśmy ze sobą prawie dwa lata i w tym czasie udało nam się spędzić wiele fascynujących chwil, odwiedzić przepiękne miejsca jak i brać udział w  zapierających dech w piersiach wydarzeniach. Nasza przygoda z nagrywaniem wspólnego czasu razem zaczęła się rok temu. Postanowiliśmy, że nie chcemy zapomnieć żadnych chwil i zaczęliśmy je nakręcać.

A oto efekty naszej pracy. Sprzętem, jakiego używamy, jest kamera GoPro Hero3 Black, dzięki czemu możecie oglądać nasze filmy w jakości HD. 

Asia i Kuba

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Pięć kocich maluchów i my (biedni)

MilkaWydawało mi się dotąd, że mamy dosyć spokojne życie. Nie mówię, iż pozbawione było problemów, mówię wyłącznie: w domu mieliśmy spokój. Przyroda lubi jednak płatać figle i tak właśnie stało się 24 czerwca. Tego dnia ja obchodziłem urodziny, a w pralni przyszło na świat pięć kociaków. Mamy 4 chłopców i jedną dziewczynkę. W zasadzie to jeszcze nie dorobiły się imion i częściej określamy je w oparciu o to, co robią lub zrobiły. Dlatego mamy: Pilota zwanego również Nurkiem (związek z wiadrem do połowy pełnym wody do mycia podłogi jest uzasadniony), Twixa – bo jest czarny jak poprzednie kotki i trudny do odróżnienia z drugim czarnym, mamy także Garbuska, o którym weterynarz powiedział, żeby się nie martwić, mamy Tygryska i jeszcze Niunię, która chwilami jest dziksza niż chłopcy.O Garbusku już pisałem, bo dwa razy zdarzyło się mu sprawić nam mokrą niespodziankę na kołdrę w sypialni. Ot i życie, trzeba się umieć dostosować. Dobrze, iż detergenty potrafią zdziałać cuda w pralce.

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Przepis na obiad na stole! Oto mój wytrych do drzwi kariery!

Już pewnie z rok, głównie z Dorotą, acz z pomocą różnych innych autorów, raz po raz jakiś wpis w naszym blogu, to nadal w telewizorze jako celebrytów świat nas nie ogląda. Cóż, może nasza propozycja wartości czyli inspirujmy każdego do wszystkiego, co da się nazwać przedsiębiorczością i taką biznesową i taką w życiu prywatnym, nie trafia na podatny grunt? Może. Ale ja nie z tych, którzy poddają się zanim zaczną. Świecie mediów i blogsfery! Uważaj, nadchodzimy!

Mam pomysł, który rozłoży świat plackiem, tuż u naszych stóp! Otóż, moi drodzy, połączę w tym wpisie wodę z ogniem i zainspiruję tak, że wzroku czytelnicy nie będą mogli oderwać od tego tekstu. Otóż, zamiast pisać, co mówił Tracy czy Hogan, zrobię to co zrobiła Julia (ta młodsza z „Julii & Julii”) i napiszę tekst o gotowaniu. Może nie o gotowaniu przez 365 dni w roku, ale raz. Bo tyle potrafię gotować.

Czytaj dalej   Brak komentarzy

To może być początek pięknej miłości. Tylko tego nie …!

Mów i zwyciężaj

Punktem wyjścia do pokonania strachu lub zdenerwowania przed publicznymi wystąpieniami jest uświadomienie sobie, że gdy wstajesz, by zabrać glos, wszyscy na widowni życzą ci, byś odniósł sukces. Przypomina to bardzo oglądanie filmu w kinie. Czy kiedykolwiek wybrałeś się do kina, mając nadzieję, że będzie to zły film i zmarnujesz czas? Oczywiście, że nie! Gdy wybierasz się na film, życzysz sobie i żywisz nadzieję, że będzie to film dobry i usprawiedliwi poniesiony wydatek pieniędzy i czasu. Podobnie jest w sytuacji wystąpień publicznych. Słuchacze ci kibicują. Chcą, byś odniósł sukces, dokładnie tak samo, jak gdyby uczestniczyli w ceremonii wręczenia ci nagrody. Są tu po to, by ci zgotować owacje. Gorąco pragną i mają nadzieję, że twoje wystąpienie pozwoli im dobrze spędzić czas i zakończy się sukcesem.

Mówiąc innymi słowy, kiedy wstajesz, by zabrać glos, automatycznie otrzymujesz najwyższą ocenę. Twoim zadaniem jest jedynie utrzymać tę „szóstkę” w trakcie przemawiania.

Brian Tracy, Mów i zwyciężaj, MT Biznes 2010 s. 47

Kiedy czytałem ten fragment w książce Tracy’ego przypomniał mi się gdzieś, kiedyś usłyszany dowcip. Pijaczyna boża leżała w stanie wskazującym gdzieś pod płotem przy chodniku. Obok przechodziła piękna dziewczyna. Pijaczek zwrócił się do niej:

Czytaj dalej   Brak komentarzy

Walonki, ostatni krzyk mody nie tylko w „Peterburgu”

Walonki w kwiatkiCoś mi się zdaje, że przestałem nadążać za światem. Dla wielu ludzi elektroniczne gadżety, które zalewają rynek trudne są do objęcia rozumem. Dla mnie też, ale z pomocą instrukcji i wiary w swe umiejętności jakoś się w tym znajduję. Jest jednak obszar, w którym moja wiedza jest na poziomie 0, zaś odwaga dyskusji na temat: -1. Ta dziedzina to topowa moda. Zdarza mi się czytać w rożnych serwisach internetowych i blogach zapamiętałe dyskusje na temat tego czy owego składnika ubioru lub dodatku do niego. Prawdę powiedziawszy, zwykle zdaje mi się że to tekst napisany po chińsku, bo nie rozumiem sensu żadnego ze zdań. Dobrze, że choć obrazki bywają, bo przynajmniej wiem o czym mowa.

Dziś rano przeglądając Facebook zobaczyłem udostępnione przez Mag Dusię, to jedna z mych znajomych od wielu lat (pozdrowienia Magda!), zdjęcie butów, które polubiło 3492 osoby. Oczywiście nie wiem, czy ci ludzie lubią te buty czy też może zdjęcie, ale na potrzeby dyskusji przyjmę pierwszą wersję. Zanim jednak rozwinę myśl zacytuję Wam fragment z książki Brian’a Tracy – Potęga osobistego uroku, jak zjednywać sobie ludzi, MT Biznes, Warszawa 2013, strona: 70. Fragment nie byle jaki, bo w ramce, więc pewnie bardzo ważny.

Czytaj dalej   2 Komentarzy

Mam marzenie… Marzę o domu na greckiej wyspie. Kreta?

KretaJeszcze jakiś czas temu wydawało mi się, że nie mam marzeń. Mam dobre życie. Życie i  praca są moją pasją. Czerpię radość z każdego dnia. Dziękuję za spotkanych ludzi, zdarzenia, dobre jedzenie, pogodę, udaną podróż, uśmiech, nocne szaleństwa kociaków, sms od przyjaciółki, mejl od uczestnika szkolenia, porywającą książkę, film, inspirujący artykuł, muzykę i zieloną herbatę. Każdego dnia dziękuję za coś innego i to samo.

Dziś dziękuję za książkę, po którą sięgnęłam o poranku. Postanowiłam spędzić ranne godziny na lekturze, uprawianej na ganku. Ta przeniosła mnie na Lesbos do wioski Sigri. Para autorów zamieszkała w niej, spełniając tym samym swoje marzenie. „Greckie pomidory czyli nowy dom na końcu drogi” Joanny Nicklasson – Młynarskiej i Mikaela Backmana przeniosły mnie tam, dokąd od dwóch lat tęsknię. Tęsknię tak, że kiedy zobaczyłam na wrocławskim rynku greckie dzieci wykonujące z przejęciem ludowy taniec, zalałam się łzami.

Czytaj dalej   Brak komentarzy